Z innej piłki – Czerwiec 2020

Zaczął się lipiec, a z nim wakacje. Fani piłki nożnej jednak nie odpoczywają. Czekają nas bardzo intensywne miesiące. Za moment w większości lig pokończą się sezony, ale przerwa przed kolejnymi rozgrywkami będzie krótka. Oznacza to, że w zasadzie bez chwili wytchnienia będziemy bombardowani wiadomościami ze świata futbolu. Przy tej okazji chciałem zapoczątkować nowy format i opowiadać wam o najważniejszych (według mnie) wydarzeniach z minionego miesiąca, o których kibice powinni wiedzieć. Zaczynamy!

Liverpool mistrzem Anglii po 30 latach!

Pierwsze mistrzostwo kraju od trzech dekad. Pierwszy triumf w formule Premier League. Choć po drodze przytrafiły się zwycięstwa w pozostałych rozgrywkach krajowych (FA Cup, Puchar ligi, Community Shield), a przede wszystkim sukcesy w europejskich pucharach, to wszyscy kibice The Reds marzyli głównie o mistrzostwie.

Kilka razy było naprawdę blisko jak choćby w zeszłym roku, czy w sezonie 2013/14 (pamiętny upadek Gerrarda w meczu z Chelsea). Co więcej, fani musieli przetrwać lata naprawdę przeciętnej gry swoich ulubieńców, takiej która absolutnie nie przystawała do jednej z najbardziej utytułowanych drużyn w historii angielskiej piłki.

W końcu udało się jednak dopiąć swego, a to wszystko dzięki odpowiedniemu zarządzaniu. Nie jest tak, że ten sukces narodził się w ciągu jednego roku. Pięć lat temu na Anfield zawitał Jurgen Klopp i zaczął wprowadzać swoje rządy. Przypomnijmy, że początki miał trudne, a w Liverpoolu zjawił się w trakcie kiepskiego sezonu 2015/16 (8. miejsce na zakończenie Premier League).

Klopp zaczął przekazywać piłkarzom swoją ofensywną piłkę i sprowadził wielu nowych zawodników. Wystarczy powiedzieć, że z pierwszego składu, który poprowadził, w podstawowej jedenastce Liverpoolu nie ostał się żaden gracz!

Niemiec mógł spokojnie budować zespół zarówno na boisku jak i poza nim, bo dla Kloppa atmosfera jest bardzo ważna, miał świetne zaplecze finansowe i technologiczne, i w końcu, w ciągu tych pięciu lat wprowadził Liverpool dokładnie tam, gdzie chcieli widzieć go amerykańscy właściciele oraz kibice. Doskonałe zarządzanie, to kluczowy element pozwalający zrozumieć sukces odniesiony przez The Reds.

Barcelona zalicza wpadkę za wpadką

Kibice Barcy mieli nadzieję, że ich ukochany zespół po przerwie spowodowanej pandemią nabierze wiatru w żagle i w końcu pod wodzą Quique Setiena zacznie grać tak jakbyśmy sobie tego wszyscy życzyli – piękną, ofensywną piłkę. Rzeczywistość zweryfikowała marzenia fanów, a piłkarze Blaugrany przez ostatni miesiąc nawet nie wyglądali na drużynę, której chce się grać i bronić mistrzostwa.

Początek wcale nie był taki zły. Dwie spokojne wygrane z Mallorcą i Leganes zwiastowały wyrównaną walkę Realu z Barceloną. W meczu z Sevillą wszystko zaczęło się jednak sypać. Piłkarze z kolejnymi spotkaniami wyglądali coraz gorzej fizycznie, część z nich była po prostu zmęczona, a nie mogła nawet liczyć na zmianę, tak głębokim składem dysponuje klub.

Trzy bardzo słabe spotkania sprawiły, że zaczęło pojawiać się coraz więcej plotek na temat zwolnienia trenera. W międzyczasie doszło do transferu, który sprawił, że wszyscy kibice na całym świecie zaczęli łapać się za głowy z niedowierzania. Wymiana Arthura na Pjanica. Okazało się, że klub jest w ciężkiej sytuacji finansowej i by dopiąć budżet musi sprzedawać, inaczej zarząd będzie płacił z własnej kieszeni.

Abstrahując od szczegółów transferu, była to już kolejna wpadka Josepa Bartomeu, nie tylko w tym sezonie, ale w ciągu ostatnich kilku lat. Czarę przelało odejście Neymara, które doprowadziło do łańcucha fatalnych decyzji, przede wszystkim wydawaniu setek milionów euro. Sprowadzono piłkarzy, którzy po prostu się nie sprawdzili, a jeszcze zainkasowali ogromne kontrakty, a ze zbyt wysokimi (najwyższymi w Europie) kontraktami Barca ma problemy nie od dziś.

Dembele, Coutinho, Griezmann. Gwiazdy światowej piłki, ale w Barcelonie mieli i mają swoje problemy. Drużyna się starzeje (Alba 31, Busquets 31, Messi 33, Suarez 33, Pique 33, Vidal 33, Rakitic 32, a do tego Griezmann 29, Roberto 28, Ter Stegen 28), a zupełnie zapomniano o tym, że trzeba odmłodzić skład. Postawiono na sprowadzanie gwiazd, podczas gdy główny rywal bardzo mocno zainwestował w młodzież, świetnie rozporządzając dostępnymi zasobami ludzkimi.

A skoro już jesteśmy przy młodzieży, to warto odnotować, że wciągu ostatnich kilku dni z klubem pożegnało się czterech wychowanków – Chumi, Kike Saverio, Sergi Puig i Guillem Jaime. Co więcej, na ostatnią chwilę udało się dopiąć przedłużenie umowy z trenerem drużyny rezerw, która w lipcu rozegra baraże o awans do Segunda Division.

Barca za uszami ma sporo. Mógłbym tu jeszcze wspomnieć o słownych utarczkach Setiena z Messim, czy rzekomym konflikcie między szatnią a sztabem szkoleniowym, aferze związanej z internetowymi trollami i kontrolowaniem mediów przez pana Bartomeu, czy bezsensownym (moim zdaniem) zwolnieniu Ernesto Valverde w trakcie sezonu choć miał jeszcze szanse na triumf we wszystkich rozgrywkach. Źle się dzieje w Barcelonie, a co gorsze, nie widać żadnego remedium na problemy katalońskiego giganta.

Lewandowski zdominował Bundesligę

Przejdźmy do przyjemniejszych tematów. Choć dla Bayernu Monachium sezon zaczął się zdecydowanie poniżej oczekiwań, do tego stopnia, że zwolniono trenera Niko Kovaca, to jeśli chodzi o Roberta Lewandowskiego ostatni rok należy zaliczyć do bardzo udanych. Piąta korona króla strzelców Bundesligi, pozycja lidera w wyścigu o Złoty But dla najlepszego europejskiego snajpera, 49 zdobytych bramek i jeszcze co najmniej dwa mecze do rozegrania i nie zapominajmy o pozycji lidera w klasyfikacji strzelców Ligi Mistrzów! To zdecydowanie najlepszy pod względem indywidualnym sezon w wykonaniu Polaka.

Lewandowski z pewnością jest zadowolony, ale nie jest facetem, który osiada na laurach. Ma do wykonania jeszcze dwa bardzo ważne cele. Zdobycie pucharu Niemiec, a przede wszystkim wygranie upragnionej Ligi Mistrzów. Od tego drugiego osiągnięcia dzielą Polaka raptem cztery spotkania i chyba większość fanów zgodzi się ze mną, że bliżej triumfu w europejskich rozgrywkach Robert już może nigdy nie być.

Wszystkie gwiazdy zdają się mówić, że to jest sezon Roberta Lewandowskiego. W jego zasięgu jest nawet Złota Piłka! Pozostaje nam tylko trzymać kciuki, bo o talencie napastnika powiedziano już chyba wszystko.

Start transferowej karuzeli

Futbol powoli wraca do świata żywych, a to wiąże się z nadchodzącym startem okna transferowego. Doszło już do dwóch sensacyjnych transferów. O wymianie na linii Juventus-Barca już wspomniałem, ale chyba jeszcze bardziej zaskakująca jest sprzedaż przez Real Madryt utalentowanego prawego obrońcy Achrafa Hakimiego (wcześniej wypożyczenie do BVB) do Interu Mediolan! Włosi za kwotę 40 + 5 mln euro poczynili inwestycję na lata, która od razu powinna zacząć się spłacać. Sam Hakimi chciał być graczem podstawowego składu, a Real nie mógł mu tego zapewnić, stąd transfer do Interu.

Bardzo dobre zakupy wydaje się robić Chelsea, która po roku przerwy spowodowanym karą od FIFA, wróciła na rynek w wielkim stylu. Najpierw zapewnili sobie podpis Hakima Ziyecha z Ajaxu, a niedawno udało im się wyrwać najbardziej utalentowanego niemieckiego napastnika, Timo Wernera z Lipska! A to z pewnością nie koniec zakupów.

Transferów w niedalekiej przyszłości będzie więcej, a na przykładzie Barcelony widać, że pandemia mocno wpłynęła na sytuację ekonomiczną klubów piłkarskich. Być może więcej drużyn będzie musiało pozbyć się swoich gwiazd by związać koniec z końcem. Szykują się naprawdę ciekawe miesiące na rynku transferowym!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s