Site icon Z innego świata

Miasto jest nasze – recenzja miniserialu HBO

Osoby uważnie śledzące wydarzenia mające miejsce w Stanach Zjednoczonych z pewnością pamiętają historie o niesłusznie zabijanych przez policjantów Afroamerykanach, czy zamieszki do których doprowadził m. in. wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA. W ostatnich latach wymiar sprawiedliwości zaczął być na świeczniku nie tylko amerykańskich władz, ale także społeczności międzynarodowej. O niektórych z najważniejszych problemów tamtejszej policji doskonale opowiada nowy serial limitowany HBO zatytułowany Miasto jest nasze.

W przypadku tej produkcji skupiamy się na organach ścigania z Baltimore. David Simon twórca serialu Prawo ulicy ponownie wraca do stolicy stanu Maryland, ale tym razem mniej skupia się na walce z narkotykami, koncentrując się na wszelkiego rodzaju wykroczeniach jakich dopuszczają się policjanci, którym wiele uchodzi na sucho.

Miasto jest nasze, czyli problemy policji pod lupą

Limitowany serial śledzi poczynania sierżanta Wayne’a Jenkinsa oraz współpracujących z nim w ramach jednostki zajmującej się śledzeniem broni policjantów. Pokazuje wszechobecną korupcję, a przede wszystkim na pierwszy plan wysuwa motywacje bohaterów, którzy zamiast egzekwować prawo często przekraczają jego granice. Obserwujemy kradzież pieniędzy stanowiących materiał dowody, nadużywanie siły, podrzucanie dowodów na miejsce przestępstwa i wiele innych objawów toczącej policję w Baltimore choroby.

Z drugiej strony, mamy perspektywę pracownicy społecznej, która bada kwestię wielu skarg składanych wobec policjantów. Skarg bezskutecznych. Zajmuje się też zażaleniami wobec prokuratury i wydziału wewnętrznego zajmujących się korupcją Jenkinsa i jego kumpli ze służby. Oprócz tego Miasto jest nasze świetnie nakreśla nam wpływ urzędujących w danym momencie władz na całą sytuację. Brak kasy na nadgodziny dla policjantów, szukanie oszczędności chociażby w obszarze edukacji, cięcia, zwolnienia, itd. To wszystko i wiele innych czynników przekłada się na negatywny obraz wymiaru sprawiedliwości.

Historia, która dzieje się na naszych oczach

Sześcioodcinkowa historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, które miały miejsce w USA. Twórcy nie boją się umieszczać fabuły w rzeczywistych czasach. Odnoszą się bezpośrednio chociażby do polityki rządu Donalda Trumpa i sytuacji, które wydarzyły się w przeszłości. Poszczególne fragmenty serialu składają się w sumie na kilkanaście lat pracy policji.

Miasto jest nasze z wielką wnikliwością analizuje procesy działań policji oraz ich wpływ na problemy społeczne. Osoby, którym spodobało się Prawo ulicy, będą tu miały do czynienia z podobnym sposobem kreowania i opowiadania historii. Dla osób niezaznajomionych z tym tytułem trzeba jednak podkreślić, że akcja rozwija się tutaj powoli. Serial jest trochę jak układanie puzzli. Poszczególne fragmenty nie zawsze do siebie pasują, ale ostatecznie dochodzimy do momentu ułożenia całości i podziwiania tego widoku.

W obsadzie znalazło się wiele znanych twarzy, w tym Jon Bernthal, Josh Charles, Treat Williams, Dagmara Dominczyk, czy Delaney Williams. Nie będę tutaj nikogo wyróżniał, gdyż w przypadku takiego serialu efekt końcowy to rezultat świetnej pracy całej ekipy. Historia jest wiarygodna, tak jak powinna, zatem aktorzy i aktorki dobrze się spisali.

Podsumowanie

Jeśli lubicie seriale oparte na faktach, z mocno dokumentalnym zacięciem, świetnie odzwierciedlające faktyczne problemy, poruszające istotne kwestie polityczno-społeczne, to Miasto jest nasze musicie koniecznie obejrzeć.

Zdjęcia: HBO

Exit mobile version