Site icon Z innego świata

Batman Ninja – Mroczny Rycerz w stylu anime

Batman Ninja - plakat

Batman w czasach feudalnej Japonii. Gdy rok temu przeczytałem o powstającym filmie animowanym, pomyślałem sobie, że to bardzo ciekawa koncepcja. Tym bardziej, że jestem wielkim miłośnikiem wszystkiego co japońskie. Jednocześnie zdawałem sobie sprawę z ograniczeń tego typu produkcji, w szczególności biorąc pod uwagę fakt, że zderzamy ze sobą dwa bardzo różne światy. Rezultat okazał się być zadowalający, lecz tylko do pewnego stopnia. Oto Batman Ninja.

Wstęp

Reżyserem trwającej 85 minut animacji jest Junpei Mizusaki. Japończyk do tej pory miał okazję pracować m. in. przy serii gier Mega Man, Persona oraz anime JoJo’s Bizarre Adventure i wyniesione z tej pracy doświadczenia zawarł w swoim pełnometrażowym debiucie.

Już na samym początku zostajemy wrzuceni w wir akcji. Batman walczy z Gorilla Groddem i w wyniku wybuchu, przenosi się w czasie do feudalnej Japonii. Nie ląduje tam jednak sam, bo oprócz wspomnianego Grodda jest tam cała plejada jego przeciwników – Deathstroke, Pingwin, Trujący Bluszcz, Dwie Twarze – na czele z Jokerem i Harley Quinn. Bohater będzie zmuszony ich pokonać oraz wrócić z nimi do Gotham.

Oryginalny pomysł, choć nie w pełni wykorzystany

Z pewnością nie jest to film, od którego powinno się zacząć swoją przygodę z Mrocznym Rycerzem. Postaci jest tu mnóstwo, a czasu poświęconego budowie ich motywacji i charakteru jest niewiele. Największą rolę odgrywa tu Joker. To starcie z tym złoczyńcą jest centralnym punktem fabuły. Akcja praktycznie nie zwalnia, niemal bez przerwy obserwujemy jakieś walki, czy to w małej, czy ogromnej skali.

Można się zachwycić warstwą wizualną animacji. Są tu elementy, które przywodzą na myśl japońskie gry wideo. Jest tradycyjna animacja rysunkowa oraz coś pomiędzy tymi dwoma kierunkami. W pamięć zapadają dotąd niewidziane wizerunki postaci w japońskiej stylizacji, ich wizerunki oraz kostiumy. Na pewno rozśmieszy was scena, w której Bruce Wayne przebrany jest za mnicha i zadbał nawet o odpowiednią fryzurę. Do tego trzeba jeszcze dorzucić młodziutkiego Robina ze swoim nowym małpim kompanem, czy Bane’a jako zawodnika sumo.

Koncept Batmana, który przenosi się w czasie i ląduje w Japonii bardzo mi się spodobał. Nie umknął jednak mojej uwadze fakt, że Batman Ninja to zbyt krótka forma, by tak ciekawy pomysł jak najlepiej zrealizować. Historia rozgrywa się bardzo szybko. I to pomimo faktu, że bohaterowie pozostają uwięzieni w innym czasie przez ponad miesiąc! Wszyscy złoczyńcy oprócz Grodda (który spowodował cały ten chaos) oraz Jokers są w zasadzie zbędni, ale perspektywa ich walki z Batmanem jest kusząca, więc chcemy dowiedzieć jak to się skończy.

Batman Ninja – nie obyło się bez wad

Irytuje również wykorzystanie nowoczesnych technologii. Zarówno przez Batmana jak i przez jego przeciwników. Skoro już utknęli w przeszłości, czy nie byłoby ciekawiej całkowicie odebrać im ich broń tak, by musieli w pełnie wtopić się w nowe otoczenie? Nie poznajemy zbyt wiele kultury, ani nawet historii Japonii. No może z wyjątkiem przepowiedni mówiącej o nadejściu Mrocznego Rycerza, który zjednoczy kraj. Szczytem żenady w tym przypadku była ostatnia część filmu. Wtedy to doszło do wielkiej konfrontacji między siłami dobra i zła. Dysponujący nowoczesną bronią kryminaliści przekształcają swoje siedziby w coś pokroju zordów. Następnie łączą się i wspólnie pod auspicjami Pana J walczą z Batmanem.

Zdenerwować może też słabość głównego bohatera. W niezwykłych okolicznościach sięga po pomoc swoich rywali, a najlepszy detektyw na świecie raczej by tego nie zrobił. Mógłby przynajmniej zachować odrobinę skupienia i koncentracji, ale niestety daje się wystrychnąć na dudka. Rozumiem, że film stara nam się powiedzieć, że Batman będzie musiał porzucić wszystko z czym przybył do tych czasów i przyjąć ich reguły oraz nauki by wyjść z tej sytuacji zwycięsko. Nie powinno się jednak robić tego kosztem logicznego myślenia, czyli podstawowej zdolności bohatera.

Podsumowanie

Sama akcja, dowcipy, dialogi, a przede wszystkim japoński dubbing sprawiają mnóstwo frajdy. Jeśli nie staracie się zbytnio analizować wszystkich poczynań Batmana, Jokera i całej reszty, to z pewnością film przypadnie wam do gustu. Polecam go raczej starszym widzom. Jeśli jednak bardzo leży wam na sercu Mroczny Rycerz, uniwersum DC oraz jego przedstawienie w każdym możliwym medium, Batman Ninja może być poza wasze siły. Nie jest to bowiem japońska laurka skierowana w stronę fanów „Gacka” , a wyciśnięcie z motywu przewodniego jak największej ilości rozrywki dla każdego widza.

Zdjęcia: Warner Bros.

Exit mobile version