Site icon Z innego świata

Dziecię słońca i deszczu – recenzja 1. tomu mangi

Dziecię słońca i deszczu

Podejrzewam, że niejeden nastolatek na świecie w pewnym momencie swojego życia myślał o opuszczeniu domu. Wiele jest historii o chłopakach i dziewczynach, którzy uciekli od swoich rodziców i postanowili radzić sobie bez ich pomocy. Każdej takiej osobie musiał towarzyszyć pewien rodzaj strachu i niepewności. Jednakże, historia żadnego z nich nie potoczyła się w tak niespodziewanym kierunku jak bohatera mangi Dziecię słońca i deszczu.

Szesnastoletni Hodaka pierwszy raz w życiu opuszcza rodzinną wyspę. Co więcej, nie planuje on tam wracać. Wyrusza do Tokio i jak się wkrótce okazuje, nie przemyślał do końca tej akcji. Gdzie będzie mieszkał? Za co będzie żył? Jak poradzi sobie sam w wielkiej metropolii? Chłopak idzie na żywioł i dosyć szybko potrzebuje pomocy. Na szczęście z tą przychodzi mu spotkany na statku, nieco ekscentryczny nieznajomy, a którym wkrótce się zaprzyjaźni.

Jak to często bywa, gdy trafi się na odpowiednią osobę, nasze życie może zmienić się o 180 stopni. Tak właśnie jest w przypadku bohatera mangi Dziecię słońca i deszczu. Wizytówka od niedawno poznanego Sugi pozwala mu stanąć na nogi. Pomieszkuje u mężczyzny, a nawet u niego pracuje! Nie ma w tym jednak nic podejrzanego. Mężczyzna jest bowiem reporterem i potrzebuje pomocy przy artykule o miejskiej legendzie.

Co ważne, facet nie był jednak pierwszą osobą, która okazała życzliwość bohaterowi. Pierwsza była pewna pracowniczka restauracji. Ta zupełnie za darmo poczęstowała go burgerem, a jak się później okazuje, drogi tej dwójki znów się skrzyżują. Na dodatek w nietypowy sposób, gdyż Hodaka „ratuje” Hinę – bo tak jej na imię – przed jakimś fagasem. A przynajmniej tak mu się wydaje.

Dziecię słońca i deszczu – niezwykła więź nastolatków

Dwójka szybko nawiązuje bliską więź. Najistotniejszym wydarzeniem dla historii przedstawionej w Dziecię słońca i deszczu jest demonstracja niezwykłej mocy, którą posiada osiemnastolatka. Potrafi ona bowiem rozjaśnić deszczowe niebo i przywołać słoneczną pogodę! Ma to o tyle istotne znaczenie, że w Tokio niemal cały czas pada, a mamy okres wakacyjny.

W kolejnych rozdziałach obserwujemy jak bohaterowie przekuwają tę zdolność w dość intratną pracę. Otrzymują zlecenia poprawienia pogody od wielu różnych osób. I tak trafiają na festiwal, na wesele, czy nawet do starszej pani i jej wnuka. W trakcie tych zleceń bardzo się do siebie zbliżają. W pewnym momencie Hodaka uzmysławia sobie, że coś czuje do swojej przyjaciółki, lecz twórcy tej historii dają nam do zrozumienia, że z jej mocą mogą wiązać się pewne niebezpieczne skutki uboczne. I tak pozostawiają nas z tą niewiadomą, aż do następnego tomu.

Podsumowanie

Dziecię słońca i deszczu to manga, w której znajdziecie dużo humoru. To naprawdę ciepła i poruszająca historia z elementem fantasy. Zachwycające są te wszystkie fragmenty komiksu, które przedstawiają nam czy to deszczowy, czy słoneczny krajobraz. Wiarygodnie wypadają też bohaterowie, a my odnosimy wrażenie, że ilustracje za które odpowiada Wataru Kubota idealnie współgrają z opowieścią Makoto Shinkaia.

Pierwszy tom mangi może i przedstawia dosyć prostą historię, ale jest w niej coś bliskiego każdemu z nas. To wakacyjny romans, komedia i fantasy w jednym. Bardzo odpowiada mi fakt, że fabuła rozwija się w spokojnym tempie. Autorzy nie spieszą się z nakreśleniem nam sylwetek głównych bohaterów i nie zdradzają nam sekretów mocy Hiny. Wciąga nas ten zwyczajny świat z nadzwyczajnym elementem. Przebieram nogami na samą myśl o tym co dalej się wydarzy.

Exit mobile version