Site icon Z innego świata

Ciemna strona Marvela. Wolverine – recenzja komiksu

Wolverine

Wśród najciekawszych komiksowych bohaterów Marvela uwielbienie czytelników często zyskują postaci niejednoznaczne. Takie, które nie zawsze postępują zgodnie z prawem, czy według przyjętych norm społecznych. Jedną z takich osób jest zdecydowanie Logan, znany lepiej jako Wolverine. W ramach kolekcji Ciemna Strona Marvela otrzymujemy trzy historie, doskonale obrazujące charakter niesławnego członka grupy X-Men. Zapraszam do lektury komiksu Wolverine.

Zacznijmy od dwóch krótszych, opisanych tutaj historii. Komiks, pt. Zapora ogniowa z 2008 r. przedstawia naszego bohatera w dość nieoczekiwanych okolicznościach. Nie wiemy co się z nim wcześniej działo, ale Wolverine jest ranny. W wyniku splotu okoliczności trafia na rodzinkę z prywatnymi problemami. Oczami skłóconego małżeństwa trafiamy na superbohatera oraz na kłopoty i złoczyńców.

Nietypowa grupka zostaje zmuszona działać wspólnie by wydostać się z tarapatów. Dodam tylko, że Logan nie widzi, więc to małżeństwo musi go poprowadzić by przetrwać. Oryginalna i nietypowa historia doskonale uchwyciła charakter herosa. Jest zgryźliwy i nie lubi współpracować z innymi, chyba że zostaje do tego zmuszony. Wzbudza postrach, choć w gruncie rzeczy nie chce krzywdzić ludzi. Pożar, pościg, strzelanie i siekanie. To wszystko czeka was tutaj z domieszką rodzinnego dramatu. Wizualnie jest naprawdę dobrze, ale najbardziej w pamięć zapadają te wszystkie wkurzone miny Logana. Krótka, fajna historia.

Coś dla fanów niezłej jatki

Następnie przejdźmy do kooperacji tytułowego bohatera z inną znaną postacią Marvela. Jest nią Blade, a zatem będzie naprawdę krwawo. W Wolverine kontra Blade z 2019 r. rzecz rozchodzi się o wampiry i magiczny artefakt. Jest też sobowtór i stąd wspomniana w tytule komiksu walka. W tej historii możemy z kolei zobaczyć waleczne popisy bohatera, który robi to co umie robić najlepiej. Zabija.

Mamy również okazję przekonać się, że współpraca Logana z innymi nie należy do najłatwiejszych. Tym razem Wolverine trafił na godnego siebie bohatera, czyli Blade’a. Ten nie daje sobie w kaszę dmuchać i jest równie twardy co nasz szponiasty przyjaciel. Czeka was iście wybuchowa, krwawa akcja, gościnny występ zalicza pewien doktor, a sama historia jest prosta jak budowa cepa. Styl odpowiedzialnego za rysunki Dave’a Wilkinsa doskonale pasuje do tonu tego komiksu, czyli jest odpowiednio mroczny. Choć jest to komiks, z którego w trakcie czytania czerpiemy niezwykła frajdę, to raczej nie zapada w pamięć.

Thriller przez duże „T”

Na koniec zostawiłem sobie prawdziwą perełkę. Jest to pierwsza historia jaką przeczytacie w ramach komiksu Wolverine. To Długa noc Benjamina Percy’ego i Marcio Takary. To trzymający w napięciu thriller, w którym Logan wcale nie pojawia się od samego początku. Gdzieś na Alasce ma seria zabójstw, a wysłana tam para agentów podejrzewa, że mogła to być sprawka mutanta. Wiele wskazuje właśnie na nieuchwytnego bohatera, ale dlaczego miałby zabijać bogu ducha winnych mieszkańców małego miasteczka?

Na jaw wychodzą tajemnice. W sprawę zamieszana jest bogata rodzina. Do głosu dochodzi też pewna sekta, a w to wszystko wmieszany jest Logan. Ucieka przed samym sobą, szukając spokoju i ukojenia. Jednakże, gdzie się nie pojawia, tam ciągnie się za nim śmierć. Jest to niezwykle klimatyczna historia, zabierająca czytelnika na zimowe pustkowia północy Stanów Zjednoczonych. Świetnie napisana, bo nie jesteśmy w stanie tak szybko rozszyfrować winowajcy całego zamieszania. Wiele zwrotów akcji, powoli i spokojnie budowane śledztwo oraz piękne krajobrazy. Do tego jeszcze idealnie dopasowana kreska rysownika, która uchwyciła małomiasteczkową atmosferę, wewnętrzny konflikt bohatera i ma w sobie coś z historii noir. Długa noc, długa lektura, ale naprawdę satysfakcjonująca.

Ocena: 8/10

Exit mobile version