Jednym z wyjątkowo wyróżniających się gatunków wśród japońskich historii jest horror. Na tle europejskich i amerykańskich opowieści zdecydowanie rzuca się w oczy nie tylko za sprawą stylu i prezentacji, ale także często połączenia rodzimego folkloru z ludzkimi słabościami. Ciekawy tego przykład mamy okazję zaobserwować w najnowszej Jednotomówce Waneko zatytułowanej Portus.
Portus to historia, której klimat możecie kojarzyć z innych japońskich horrorów. Mamy tutaj grę z ukrytym poziomem, po wejściu na który najpewniej czeka cię śmierć. Mamy tajemnicze samobójstwa. Mamy w końcu przeklętą figurkę. To wszystko brzmi bardzo znajomo, a jednak z wielką ciekawością przyglądamy się rozwojowi akcji. Dajemy przestraszyć się wizji śmierci, od której choć powinno dać się uciec, to nie widać takiej możliwości.
Bohaterowie mangi to zupełnie zwyczajne osoby. Nie wyróżniają się niczym nadzwyczajnym. mamy tutaj uczennice, w tym jedną, która właśnie popełniła samobójstwo i drugą, która stara się to wszystko zrozumieć i idzie tropem wspomnianej gry. W końcu mamy nauczyciela przejmującego się losem swoich podopiecznych, choć w ogóle nie kupuje tych miejskich legend i przerażających historyjek. Niebawem będzie musiał jednak zmienić zdanie i zagrać w tę szaloną grę rozpoczętą przez Portus.

Od historii dwóch przyjaciółek, przez utratę bliskiej osoby, aż po chęć cofnięcia czasu i zmiany tego, czego odmienić się nie da. W taką oto podróż zabiera nas Jun Abe. To wszystko za sprawą tajemniczej, starej gry oraz historii jej twórców, o czym z czasem się przekonujemy. Każdy z nas skrywa jakieś sekrety, a czasami wiąże się to z prawdziwymi koszmarami i tak właśnie jest w przypadku tej mangi.
Szalenie spodobało mi się to jak autor, wychodząc od najprostszych ludzkich emocji potrafi je wynaturzyć, jakby pozbawić tego ludzkiego pierwiastka. Za sprawą tego na kartach mangi jesteśmy świadkami naprawdę przerażających ilustracji. Te grymasy, rysujące się na twarzach bohaterów emocje, ta krwawość i brutalność uderzająca momentami po oczach. Portus potrafi wciągnąć czytelnika tak mocno, że nie sposób się oderwać od lektury.

Być może jedyną kwestią, do której można by się przyczepić jest fabuła zmierzająca do przewidywalnego happy-endu. Na szczęście ostatnie strony japońskiego komiksu zmieniają to wrażenie, pozostawiając nas ze swego rodzaju poczuciem satysfakcji. Portus to solidny, wciągający i przerażający horror. W odpowiednich miejscach narysowany w iście groteskowym stylu, balansuje na krawędzi tego co ludzkie i tego co potworne. Uzmysławia nam jakie zło potrafi w człowieku się zagnieździć, a przy okazji stanowi świetną rozrywkę i gratkę dla miłośników gatunku.
Ocena: 7,5/10
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania mangi chciałbym podziękować wydawnictwu Waneko.
We własny egzemplarz możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://sklepwaneko.pl/mangi/waneko/jednotomowki-waneko/13018-portus-9788382425499.html

