Fullmetal Alchemist Deluxe tom 2 – recenzja mangi

Od jakiegoś czasu, za sprawą wydawnictwa J. P. F. mamy okazję na nowo przeżywać jedną z najwspanialszych historii fantasy. To dzięki nowemu, powiększonemu wydaniu mangi autorstwa Hiromu Arakawy. Oczywiście mowa o Fullmetal Alchemist Deluxe. Po niedługim okresie przerwy ponownie zanurzamy się w wir przygód braci Elric oraz ich poszukiwań legendarnego Kamienia Filozoficznego.

Drugi tom zaczynamy od zwrotu akcji, z którym zostaliśmy zostawieni w finale poprzedniego rozdziału. Oto tajemniczy mężczyzna z blizną na twarzy, który zabija państwowych alchemików staje na drodze naszych głównych bohaterów. Ma już na koncie kilka głośnych nazwisk, więc zdajemy sobie sprawę z tego, że zagrożenie jest realne. Zresztą, nie mija wiele czasu i przekonujemy się o tym, gdy Al i Ed ponoszą sromotną porażkę. Na szczęście z odsieczą przychodzi kawaleria w postaci pułkownika Mustanga i jego ludzi.

W ten oto sposób rozpoczynamy drugi tom Fullmetal Alchemist Deluxe. Wydarzenia opisane w zawartych w nim sześciu rozdziałach kręcą się wokół dwóch wątków. O pierwszym wspomniałem na wstępie. Chodzi o poszukiwanie Kamienia Filozoficznego, który pozwoli chłopcom odzyskać ich ciała. Bohaterowie znajdują kolejne informacje i poszlaki na ten temat, choć wciąż wydają się być bardzo daleko od osiągnięcia swojego celu.

Drugi wątek wiąże się bezpośrednio z porażką jakiej bracia Elric doznali w starciu z tajemniczym napastnikiem. Obaj są w rozsypce. Zbroja Ala uległa zniszczeniu, podobnie jak mechaniczne ramię i noga Eda. By się „odbudować” wracają do swojej rodzinnej miejscowości, gdzie mieszkają ich mechanicy. Przy okazji dostają nieoczekiwaną obstawę w postaci górującego nad wszystkimi, na swój oryginalny sposób charyzmatycznego majora Armstronga – źródło siły, ale zarazem dobra, pokoju i ciepła.

Oprócz wspomnianego majora pojawiają się tutaj również inne interesujące postaci. Mamy Sheskę, która dokładnie zapamiętała treść wszystkich przeczytanych książek! Zresztą, wkrótce okazuje się to być bardzo przydatna umiejętność. Nie możemy zapominać o zagrożeniu. Ponownie powracają tajemnicze, mroczne postaci o niezwykłych mocach, które bardzo blisko obserwują poczynania braci Elric. Oprócz nich w finale rozdziału czeka nas emocjonujące starcie Eda i Ala z ubranymi w zbroje wojownikami, którzy skrywają bardzo interesujący sekret!

W tak zwanym międzyczasie poznajemy nowe fakty na temat świata, w którym toczy się akcja mangi. Dowiadujemy się o wojnie, która miała miejsce w przeszłości, a ta jak się wkrótce okazuje, miała istotny wpływ na bieżące wydarzenia. Powoli odkrywamy tajemnice, które zaczynają stanowić zalążek większej całości. Wciąż wiele puzzli tej układanki pozostaje jednak nieznanych.

Ciężko jest mi nie pochwalić stylu autorki, pani Hiromu Arakawy. Ponownie pokazuje, że potrafi świetnie łączyć wątki przygodowe, dramatyczne i komediowe, co widzimy nie tylko na przykładzie fabuły, ale także samych ilustracji. Nie nudzą się żarty z wzrostu Eda, który jest przewrażliwiony na tym punkcie, a jako źródło humoru świetnie sprawdza się wspomniany major Armstrong. Jego wrażliwa dusza idzie w sprzeczności z muskularnym ciałem co stanowi bardzo fajny i oryginalny kontrast. Wrażenie robią oczywiście walki, a także świat otaczający naszych herosów.

Po raz kolejny zostajemy zostawieni w naprawdę ciekawym punkcie historii. Główni bohaterowie toczą walkę na śmierć i życie z wymagającymi rywalami, aż tu nagle pojawia się kolejne, znacznie większe zagrożenie! Poza tym oczywiście Fullmetal Alchemist Deluxe oferuje nam powiększony format, kolorowe strony oraz dwie specjalne obwoluty i małą niespodziankę na okładce! Jaki los czeka braci i czy będą w stanie sami poradzić sobie z nowymi przeciwnikami? Myślę, że wszyscy czytelnicy nie mogą się doczekać tego co wydarzy się dalej!

Ocena: 8/10

Leave a Reply