Internet zasypuje nas filmikami z przesłodkimi zwierzątkami. Nie oznacza to jednak, że wszyscy je kochają. Niektórzy wręcz się ich boją, nawet gdy są one młode i małe. Najnowsza manga wydawnictwa Waneko opowiada właśnie o takiej osobie bardzo negatywnie nastawionej do kotów. Nie pomaga nawet brat zakochany w tych zwierzakach. Stoi jednak za tym większa historia, można wręcz powiedzieć, że ludzki dramat. Odkrywamy go, czytając kolejne strony 50 cm życia.
Głównymi bohaterami mangi z jednej strony jest dwójka bezpańskich kotów, starająca się przetrwać na niebezpiecznych ulicach Tokio. Z drugiej strony, mamy z kolei rodzeństwo, które przeniosło się do stolicy. Starsza siostra prowadzi łaźnię, młodszy brat studiuje. Z czasem dowiadujemy się dlaczego tu przybyli, jaka jest ich historia, a ta nieoczekiwanie okazuje się być powiązana z jednym z wspomnianych kotów.
To co jako pierwsze rzuca się w oczy, to bardzo wiarygodne ukazanie żywota oraz sposobu myślenia bezdomnych kotów. Myślą przede wszystkim o przetrwaniu, znalezieniu ciepłego i bezpiecznego miejsca do pospania, a także posiłku. Generalnie, nie ufają ludziom i z tego co obserwujemy, większość z nich (gdyż wkrótce po rozpoczęciu lektury poznajemy całą gromadę kotów) ma negatywne doświadczenia związane z ludźmi.

Dwójka wysuwających się na pierwszy plan kotów to pogodny, beztroski, trochę bezmyślny Nanao, którego znakiem rozpoznawczym jest wielki dzwonek zawieszony u szyi oraz bardzo racjonalny, może wręcz emocjonalnie chłodny, choć bardzo dbający o swoich przyjaciół Machi. Trzymają się razem, dyskutują o kolejnych krokach, o tym czy ludziom można zaufać, itd.
Kociej części komiksu towarzyszy ta ludzka. Poznajemy Yoshino, dobrze zorganizowaną, pogodną kobietę, której przeszłość skrywa jednak dramatyczną historię. Tę zresztą z czasem poznajemy. Musimy pamiętać o niej jedną rzecz. Boi się i nie toleruje kotów. Od razu startuje do nich z miotłą, po uprzednim krzyku z zaskoczenia. Na przeciwnym biegunie stosunków na linii człowiek-kot znajduje się jej brat Kippei. Student, trochę leniuch, a co najważniejsze, kochający koty. Można śmiało powiedzieć, że ma na ich punkcie fioła.

W pewnym momencie drogi naszych kocich i ludzkich bohaterów przecinają się, a ta z pozoru dosyć spokojna i pogodna historia opisana w 50 cm życia nabiera głębi i nowych odcieni. Jest w nią wpisana wielka miłość, niespodziewany wypadek, śmierć i nowy początek. Nie zdradzając wam zbyt wiele dodam tylko, że bardzo ciekawie zapowiada się relacja Nanao-Yoshino, których losy są ze sobą połączone.
Pięknie prezentują się wszystkie kocie podrygi, które zmalował Shirakawa Gin. Są bardzo autentyczne, często zabawne. Są te słodkie momenty, za które najpewniej większość ludzi kocha koty, ale są także te pełne niebezpieczeństwa i walki o przetrwanie. Wszystkie wydają się być bardzo realne. Do tego koty występują tu w przeróżnych wydaniach. Sierściuchy, różne umaszczenia, znaki charakterystyczne. Wizerunki zwierzęcych postaci naprawdę zapadają w pamięć. Chyba najważniejsze jest jednak to, że autor doskonale przekazuje nam emocje. Zarówno kotów jak i ludzi, a 50 cm życia, to historia, która poruszy niejednego czytelnika.

Jako opiekun dwóch kotów, nie mogłem przejść obojętnie obok takiej mangi. Nie dość, że bardzo szybko mnie wciągnęła, to jeszcze zaskoczyła swoją głębią i dramaturgią. Ta z życia wzięta historia mogłaby przytrafić się każdemu z nas. Dlatego tak bardzo oddziałuje na czytelnika, a przynajmniej tak było w moim przypadku. Uwielbiam gdy z kart komiksów płynie życiowa prawda, a z fabuły możemy wyciągnąć ważną lekcję dla nas samych. Tak właśnie jest w przypadku tego tytułu, do którego przeczytania gorąco was zachęcam.
Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania mangi chciałbym podziękować wydawnictwu Waneko.
We własny egzemplarz możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://sklepwaneko.pl/mangi/waneko/gojussenchi-no-isshou/13033-50cm-zycia-01pocztowka-9788382425871.html

