Nie wiem do końca czemu, ale tematyka wojny, jej bezsensowności oraz okrucieństwa interesuje mnie odkąd sięgam pamięcią. Dlatego też mam na koncie już niejedną przeczytaną książkę i niejeden obejrzany film dotykający takich treści. Jednym z tytułów, który od dawna chciałem zobaczyć, a na który w końcu znalazłem odpowiednią ilość czasu jest Pluton i to właśnie o nim chciałbym wam dziś opowiedzieć.
Rozumiem, że niektórzy widzowie mogliby pomyśleć, że Pluton to kolejny film o wojnie wietnamskiej. Kolejny, gdyż sporo już ich powstało i niejeden z nich odniósł sukces. Wystarczy wspomnieć Full Metal Jacket, Łowcę Jeleni, czy Czas Apokalipsy. Trzy fantastyczne opowieści, trzech fantastycznych reżyserów i wszystkie na swój własny sposób opowiadają o konflikcie w Wietnamie, a raczej o ludziach, którzy brali w nim udział. Nie inaczej jest w przypadku filmu w reżyserii Olivera Stone’a.
Produkcja opowiada historię tytułowego plutonu, do którego dołącza świeżo zaciągnięty do wojska Chris Taylor. Chłopak z dobrej, zamożnej rodziny na własne życzenie poznaje okrucieństwa wojny, które zostały tu pokazane w bardzo realistyczny sposób. Zarówno dla niego jak i dla większości widzów oraz żołnierzy, którzy wówczas zostali wysłani do Wietnamu jest to bowiem podróż w nieznane. Nieznana fauna i flora, topografia terenu, choroby i „wróg” czający się w dżungli, skłonny zrobić dosłownie wszystko by bronić swojego kraju i walczyć o własną wolność.
Pluton to kolejny z szeregu filmów, uzmysławiający nam bezsensowność i okrucieństwo wojny. Dobitnie opowiada również o tym, że na wojnie zatraca się pewna granica człowieczeństwa. W przypadku tego tytułu widzimy jak Wietnam okazał się być dla wielu młodych amerykańskich żołnierzy ostatnim przystankiem w życiu. Nawet jeśli powrócili ciałem do domu, to część ich duszy na zawsze pozostała w azjatyckim państwie.

Na tytułowy Pluton składa się grupa naprawdę barwnych, bardzo różnych bohaterów. Brawurowo zagranych przez takich aktorów jak Willem Dafoe, Charlie Sheen, Tom Berenger, czy Kevin Dillon. Film daje nam wielorakie perspektywy na toczący się w nim konflikt. Przyglądamy się różnym ideologiom i podejściom do życia. Niektórzy w wolnym czasie oddają się miękkim używkom, inni cały czas w myślach toczą bitwę. Mamy tu naprawdę niezwykłe zderzenie życiowych i wojskowych filozofii.
Produkcja w bardzo autentyczny sposób pokazuje wojskowe zmagania oraz brutalność wojny. Sceny walk są tutaj w stanie poruszyć najtwardsze serca. Gdy dodamy do tego dodamy utwór Adagio for Strings naprawdę ciężko nie wzruszyć się, oglądając walkę na śmierć i życie. To wszystko zrobiło na mnie tym większe wrażenie, gdy dowiedziałem się, że sam reżyser zaciągnął się do Wietnamu i w jakimś stopniu tym filmem przekazuje swoje doświadczenia i opinie na temat tej wojny.

Cóż więcej mogę powiedzieć na temat tego niesamowitego filmu jakim jest Pluton? To jedna z tego rodzaju produkcji, w którą wsiąkamy od samego początku. Nieważne kim jesteśmy, ani skąd pochodzimy. Opowiedziana tu historia poruszy każdego widza oraz poważnie da mu do myślenia. Można powiedzieć, że tym bardziej właśnie teraz, w obliczu konfliktu ukraińsko-rosyjskiego powinniśmy powracać do tego rodzaju tytułów. Uzmysławiają nam bowiem jak trudne decyzje są podejmowane w ich trakcie, o co tak naprawdę toczy się walka. Jest to zdecydowanie najwierniejsze filmowe przedstawienie zbrojnego konfliktu, co zresztą potwierdza wielu ekspertów i już to samo w sobie stanowi dobrą zachętę dla kinomanów by ten tytuł obejrzeć pierwszy raz, bądź powrócić do niego po raz kolejny.
Ocena: 8/10
Zdjęcia: IMDb.com
