Tango. Integral tom 1 – recenzja komiksu

Chyba niemal każdy Polak kojarzy powiedzenie „a gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady?”. Większości osób nie jest dane w mgnieniu oka porzucić dotychczasowe życie i zacząć je od początku gdzieś indziej. Co innego przy odpowiednim zbiegu okoliczności. Taki nietypowy obrót sytuacji wygnał bohatera najnowszego komiksu wydawnictwa Lost in Time do odległych And. Jego perypetie poznajemy, oddając się lekturze Tango. Integral.

Tango. Tak obecnie nazywa się główny bohater tej historii. Dopiero później poznajemy jego prawdziwe imię, ale musicie przyznać, że to niezła ksywka. Mężczyzna po prostu poszukuje spokoju, który najwidoczniej bardzo trudno odnaleźć. Wierzy jednak, że odnalazł go w małej mieścinie nieopodal And, otoczonego pustkowiami, gdzie życie toczy się swoim własnym, powolnym tempem. W tym miejscu nie kończy się jednak nasza opowieść, gdyż Tango dogania jego pełna sekretów przeszłość.

Nasz bohater działał poza prawem. W końcu nadarzyła się okazja by z tym skończyć, zabrać ze sobą grubą kasę, zaszyć się i wieść spokojne życie. Tak było przez cztery lata, ale nasz poczciwy bohater przez swój charakter dał się odkryć niewłaściwym osobom. Stając w ochronie sympatycznego miejscowego chłopaka musi nie tylko pozbyć się ścigających dzieciaka bandziorów i odstawić go do domu, ale na dodatek rozprawić się z poszukującymi wspomnianej przeze mnie forsy przedstawicieli kartelu.

Na pierwszy tom komiksu Tango. Integral składają się trzy opowieści. Fabułę pierwszej z nich pokrótce przedstawiłem wam powyżej. Tym co łączy z nią pozostałe dwie jest dziwna tendencja naszego tytułowego bohatera do ściągania na siebie kłopoty. Na przestrzeni tych trzech zawartych tutaj zeszytów wpadamy w wir akcji pełnej pościgów, strzelanin, czasami brutalnych bijatyk, a także poznajemy przeszłość tajemniczego bohatera, jego rodzinę i pokręcone losy. Towarzyszy mu poznany w Andach były policjant i wuj wspomnianego przeze mnie chłopca, Mario.

Dość nietypowa para mężczyzn zmuszona jest radzić sobie z różnego rodzaju kryminalistami, czy są to porywacze dzieci, kartel, czy biznesmeni działający na granicy prawa. Choć przez jakiś czas udaje im się zaznać pokoju, to w najmniej oczekiwanym momencie zawsze pakują się w jakieś tarapaty. Przynajmniej mogą nacieszyć się morskimi podróżami, portowymi miastami, czy pięknymi kobietami, więc nie jest znowu aż tak źle.

Przyglądanie się egzotycznym krajobrazom, w których toczy się akcja komiksu sprawiło mi ogromną frajdę. Poczułem wręcz tę przyjemną, momentami nawet idylliczną atmosferę. Podobnie rzecz się ma z akcją rodem z najlepszych filmów sensacyjnych. Niby pościgi, strzelaniny, itp. widziałem już w całym zatrzęsieniu komiksów, a jednak w Tango. Integral nie są one schematyczne, czy nudne, wręcz przeciwnie.

Komiks czyta się tak przyjemnie przede wszystkim ze względu na głównego bohatera. Tango ma na swoim koncie wiele tajemnic i choć część z nich już poznaliśmy, to nie da się uniknąć wrażenia, że wciąż sporo z nich przed nami. Poza tym, potrafi odnaleźć się w skomplikowanych, stresujących sytuacjach. Gdy trzeba potrafi nie tylko spuścić niezłe lanie, ale także dogryźć słowem. To po prostu fajny, a nawet czadowy gość. Taki samotny rewolwerowiec rodem z najlepszych westernów, który gdy wymaga tego sytuacja potrafi przekroczyć pewne granice.

Ciężko jest mi wyróżnić wyłącznie jeden element komiksu. Całość przypadła mi do gustu. Zarówno sukcesywne odsłanianie przeszłości bohatera, wikłanie go w różne tarapaty, sceny akcji jak i narracja poszczególnych historii, z których każda odkrywa przed czytelnikiem kolejne części charakteru Johna. Pierwszy tom Tango. Integral wygląda świetnie i ma w sobie dużą dawkę realizmu. Akcje, w których biorą udział bohaterowie są wiarygodne i bardzo fajnie ujęte na poszczególnych panelach. Dodatkowo, mamy też okazję zwolnić i popodziwiać piękne krajobrazy, np. Panamy, czy Martyniki. Solidna propozycja dla fanów sensacji.

Ocena: 7,5/10

Zdjęcia: Lost in Time

Leave a Reply