Kroma – recenzja komiksu

Ewangelia według świętego Jana mówi, że gdy „poznacie prawdę, prawda was wyzwoli”. Te słowa mogą dziś przez wiele osób wydawać się wyświechtane, a może nawet przereklamowane. Jest w nich jednak mnóstwo sensu. W fantastyczny, baśniowy sposób tę maksymę rozwija komiks zatytułowany Kroma.

Najnowsza propozycja wydawnictwa NAGLE! to komiks autorstwa Lorenzo De Feliciego, którego możecie kojarzyć z takich tytułów jak Void Rivals czy Oblivion Song. Tym razem opowiada nam przepiękną, choć także przerażającą baśń, w której najistotniejsze znaczenie odgrywa kolor. Za jego bowiem sprawą resztki ocalałych ludzi są narażeni na ataki ogromnych, morderczych jaszczurek.

Na kartach komiksu rozwija się przed nami bardzo smutna wizja świata. Świata szarości i nijakości, która ma uchronić nas przed niebezpieczeństwem. Wszyscy ślepo wierzą w historię o królu kolorów, mszczącym się na nas za zdradę, której mieliśmy się dopuścić. Dlatego nasyła na ludzi jadowite jaszczury, niszczące wszystko na swojej drodze. Resztkę społeczeństwa chronią mury Bladego Miasta.

Kroma przedstawia nam niezwykły wizualny kontrast. Z jednej strony, mamy szarość, w której wszystko i wszyscy zdają się zlewać w jedną całość. Ludzi poświęcają oryginalność by przetrwać. Z drugiej strony, niemalże na wyciągnięcie ich ręki jest cała feeria kolorów, wolność której kiedyś mogli doznać, a która dziś tak bardzo ich przeraża.

Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy jeden z chłopców, który w przyszłości ma być liderem miasta, w trakcie osobliwego rytuału, mającego przypominać wszystkim o czyhających na nich niebezpieczeństwach, dostrzega coś dziwnego. Uwalniana zostaje bestia, którą następnie wszyscy mieszkańcy ścigają i łapią. Tylko czy faktycznie jest to potwór, o którym mówi przywódca? Kolorowe oczy przykuwają spojrzenie młodego Zeta i wprowadzają w ruch wydarzenia, które ostatecznie doprowadzą nas do prawdy.

Kroma to właśnie bohaterka, która za sprawą jej kolorowych oczu oraz słów przywódcy miasteczka zostaje uznana za jadowitego demona. Prawda jest jednak taka, że jest człowiekiem i to człowieczeństwo dostrzega Zet, który zaczyna podważać słowa wspomnianego lidera. Jego wątpliwości są wiarygodne i łatwo jest nam się z nimi utożsamić, pomimo fikcyjnego świata i okoliczności, w których znajdujemy tutaj ludzi.

Kroma to niezwykle przemyślana historia w baśniowym stylu. Przywodzi na myśl historię opowiadaną dzieciom na dobranoc, tylko że bardzo podrasowaną. Jest krwawa, brutalna i przerażająca. Autor wzmacnia wszystkie doznania, a za sprawą tego bardziej przemawia do nas ta opowieść. Nie da się uciec przed prawdą i jak napisałem we wstępie ta nas wyzwoli. Tak też dzieje się tutaj, lecz cena za uwolnienie ludzi od kłamstwa okazuje się być wysoka. Nie jest bowiem łatwo zmienić zdanie innych.

Pod kątem wizualnym czytelnikowi może nieco wadzić ta szarość. Wygląda to tak jakby wszystko się ze sobą mieszało. Trochę wytrąca nas to z lektury, nuży. Tylko, że potem pojawiają się żywe, dynamiczne kolory, które nas po prostu oczarowują! Czuć jednak baśniowy klimat i to sprawia, że ogólne estetyczne wrażenia po lekturze komiksu oceniam pozytywnie.

Kroma to naprawdę interesująca historia. Momentami ma się jednak wrażenie, że autor jakby grał na czas. Stajemy w miejscu i trochę zbyt długo bohaterowie zastanawiają się nad kolejnym krokiem. Ilustracja w większości robą bardzo dobre wrażenie, a w połączeniu z baśniowym klimatem i szczyptą brutalności powstaje oryginalny komiks, którym warto się zainteresować.

Ocena: 6,5/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania komiksu chciałbym podziękować wydawnictwu NAGLE!

We własny egzemplarz komiksu możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://www.naglecomics.pl/kroma/3-223-117

Leave a Reply