Są takie seriale, które po wielu latach po ich obejrzeniu postrzega się nieco inaczej. Na przykład dostrzega się w nich inne aspekty niż dajmy na to w dzieciństwie. Nie oznacza to jednak, że oceniamy je zupełnie inaczej czy gorzej, aczkolwiek nostalgia w tym przypadku robi swoje. Jeśli chodzi o mnie, to takim serialem jest kultowa w wielu kręgach animacja, pt. Świat według Ludwiczka.
Tytułowy Ludwiczek, to Louie Anderson. Amerykański komik opowiada historię swojego dzieciństwa, luźno opierając się na wydarzeniach ze swojego życia. Bohater to ośmiolatek, który ma pięciu braci i cztery siostry. Wychowuje się w malutkim miasteczku – Cedrowa Górka – w stanie Wisconsin.
Kolejne odcinki koncentrują się na jego codziennym życiu domowym i szkolnym, ale z bardzo dużą dawką ciepła i humoru. Potrafią zarówno bawić jak i uczyć. Ludwiczek pomaga ojcu dekorować dom sąsiadki świątecznymi ozdobami, w Halloween kradnie cukierka, ale sumienie nakazuje mu go zwrócić, ściera się ze swoim szkolnym prześladowcą Glenem Glennem czy wychowuje psa przewodnika, który zostaje członkiem jego rodziny, ale którego musi później oddać, potrzebującej niewidomej osobie.
Powyższe, to tylko kilka z przykładów wielu historii jakie mamy okazję obejrzeć w raptem 39. epizodach Świata według Ludwiczka. Oczywiście, motorem napędowym animacji jest jej główny bohater, czyli Ludwiczek. Jest sympatycznym, zabawnym dzieciakiem, często dojrzałym ponad swój wiek, co nie oznacza, że nie potrafi nieźle napsocić i namieszać. Jego postać w polskiej wersji językowej fantastycznie ożywił January Brunov, który użyczył mu głosu. Przede wszystkim dotyczy to tego jak świetnie oddaje całą gamę emocji, towarzyszących przygodom Ludwiczka.
Te perypetie bohatera śledziło się z wielką satysfakcją. Widz szybko zdawał sobie sprawę, że choć ośmiolatek nie zawsze podejmuje właściwe decyzje, to potrafi dostrzec błędy w swoim myśleniu i postępowaniu. Świetne poczucie humoru tylko pomagało, czyniąc całość bardzo przystępną zarówno dla dzieciaków jak i dla dorosłych. No bo, który dzieciak skupia się na szczegółach wojennych opowieści ojca Ludwiczka, który walczył na froncie II wojny światowej? jak ma się już swoje lata na karku, to postać Andy’ego Andersona jeszcze bardziej zyskuje w naszych oczach.
No właśnie. Obok Ludwiczka, to właśnie dla Andy’ego, surowego, ale zabawnego faceta o dobrym sercu, który stara się podtrzymywać pewien wizerunek swojej osoby, oglądamy kolejne odcinki. Jego teksty to po dziś dzień prawdziwe klasyki, którymi można rzucać jak z rękawa:
- Gwiazdka? Dawniej byliśmy za biedni, żeby kupować sobie prezenty. Dawaliśmy sobie ból głowy.
- Kiedyś latałem na lotni bez lotni.
- Kiedy byłem na wojnie, już o 4 rano piłem popołudniową herbatę.
- Kiedy byłem dzieckiem ryby to były jedyne zwierzaki domowe… Z wyjątkiem kleszczy…
Oglądając serial w dzieciństwie, w ogóle nie zastanawiałem się nad tym, że jego akcja toczy się gdzieś w latach 50./60. XX wieku. Przedstawiony w nim świat łączy w sobie elementy tamtego okresu z narracją i stylistyką lat 90., w których animacja była transmitowana. Jak doskonale widać, nie potrzeba Internetu, smartfonów czy nawet telewizji (choć ta odgrywa pewną rolę w życiu bohaterów) żeby się dobrze bawić. Wystarczą koledzy, podwórko i głowa pełna pomysłów, o czym dzisiaj często zapominamy.

Wizualnie Świat według Ludwiczka szału nie robi. Tym bardziej w dzisiejszych czasach, gdy powstają tak oszałamiające animacje jak Niebieskooki Samuraj czy Arcane. Historia jest jednak wciągająca, więc specjalnie nie zwracamy na to uwagi. Oczywiście, starsi widzowie dostrzegą pewne mankamenty, ale dzieciaki będą się po prostu dobrze bawić.
Jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Choć serial ma komediowe zabarwienie, to nie stroni od poważnych tematów. Porusza kwestię śmierci najbliższych oraz tego co się z nimi później dzieje, opowiada o dyskomforcie związanym z otyłością czy konsekwencjach oszustwa. Są tutaj momenty, które potrafią wręcz wzruszyć widza w każdym wieku i jest to kolejny bardzo mocny punkt tego tytułu.

W grudniu 2024 r. wypadnie 30. rocznica premiery kultowego serialu animowanego. Nominacje oraz zdobyte nagrody Emmy na koncie animacji nie są przypadkiem. Świat według Ludwiczka to po prostu świetna kombinacja scenariusza i dubbingu (polska wersja językowa jest doskonała). Jeśli niektórzy rodzice narzekają, że dzisiejsze animowane produkcje nie wnoszą pozytywnych wartości do życia najmłodszych, niczego ich nie uczą, a jedynie odmóżdżają, to powinni przyjrzeć się perypetiom Ludwiczka, jego rodziny i przyjaciół. Z pewnością uwierzą, że gdy dobrze się poszuka, można znaleźć bardzo wartościowe tytuły, przy których cała familia będzie się dobrze bawić.
Ocena: 8,5/10
Zdjęcia: Jetix
