Gdy już się wydawało, że Scott Pilgrim dojrzewa, jego życie się zmienia, a relacja z Ramoną nabiera tempa, pojawia się kolejna przeszkoda. Tą przeszkodą są kolejni byli dziewczyny, którymi tym razem są japońscy bracia Ken i Kyle. Czy to będzie kolejny zwykły dzień w życiu Scotta? A może w piątym tomie komiksu Scott Pilgrim czeka nas coś absolutnie niespodziewanego? Przekonajmy się!
Seria zdążyła już mnie przyzwyczaić do tego, że nie schodzi poniżej pewnego poziomu i w oryginalny sposób rozkłada na czynniki pierwsze kwestie dojrzewania, związków i życia codziennego młodych ludzi. Tym razem będzie co nieco o stagnacji i tajemnicach, które potrafią namieszać w życiu dwojga osób. Z piątego tomu komiksu płynie lekcja o tym jak ważne jest zaufanie.
Na dość wczesnym etapie rozwoju fabuły piątego tomu, Scott Pilgrim przekonuje się, że czasami w życiu gdzieś zanika ta iskra ekscytacji, ten ogień nowego, młodego związku i pojawia się rutyna. W połączeniu z tajemnicami, a tych Ramona ma wiele i jedna z nich właśnie pojawia się na drodze bohatera, otrzymujemy dość przygnębionego chłopaka, który nie wie co ma począć. Do tego już jednak nas przyzwyczaił, prawda?

Najnowsza część komiksu koncentruje się na strachu bohatera przed utratą tego co dla niego najważniejsze. Co prawda wciąż nie zdaje on sobie w pełni sprawy z tego co czuje do Ramony, ale jej tajemnicza przeszłość zaczyna mu mieszać w głowie. Tym bardziej, że musi rozprawić się z jej kolejnymi eks, a wciąż niewyjaśniona zostaje kwestia tajemniczego Gideona. Tak oto nasz Scott znów zostaje bez dachu nad głową, lecz jak ma to w zwyczaju, w ostatniej chwili idzie po rozum do głowy, tylko że wtedy może już być za późno na ratowanie relacji z dziewczyną.
Nie brakuje tutaj charakterystycznego dla całej serii klimatu, żartów i odniesień do popkultury na czele z X-Men. Do tego zespół Sex Bob-Omb jest w rozsypce, głowa Ramony emituje poświatę. No i mamy jeszcze bliźniaków, którzy konstruują robota do walki ze Scottem. Jak zatem możecie się spodziewać, ponownie mamy do czynienia z porządną dawką humoru i zakręconej akcji. Oczywiście, na wysokim poziomie.

Nie zapominajmy o tym, że to wszystko musi odpowiednio wyglądać i tak też jest. Scott Pilgrim i ta jego mieszanka akcji, humoru i zwyczajnego życia po raz kolejny prezentuje się świetnie. W tej historii nie wszystko musi wyglądać idealnie i akurat moim zdaniem idealnie pasuje to do fabuły, a w szczególności osoby roztrzepanego głównego bohatera.
Kolejny, solidny kawał historii Scotta za nami. Znów na poziomie, z dużą porcją odpowiednio dawkowanego humoru. Ma się wrażenie, że akcja trochę zwalnia tempa, ale wciąż mamy tu mnóstwo porządnej rozrywki. Czuć jednak, że jesteśmy coraz bliżej poznania odpowiedzi na temat przeszłości Ramony, o której ja myślę, zasiadając do każdego tomu komiksu. Satysfakcjonująca lektura za mną. Czekam na następną porcję wrażeń.

Ocena: 7,5/10
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania komiksu chciałbym podziękować wydawnictwu NAGLE!
We własny egzemplarz komiksu możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://www.naglecomics.pl/scott-pilgrim-tom-5/3-232-135

