To zawsze Agatha – recenzja serialu

W tym roku przygotowania do Halloween upłynęły mi pod znakiem Marvela. Podobnie jak to miało miejsce w 2022 r., gdy zadebiutował film Wilkołak nocą. Tym razem otrzymaliśmy jednak serial – To zawsze Agatha – który zabrał nas w zaczarowaną podróż. Co nas czeka na jej końcu? Przekonajmy się!

Agatha Harkness oczarowała wielu widzów swoją rolą w serialu WandaVision. Stąd, dość szybko pojawiły się głosy, że bohaterka powinna dostać własną produkcję w MCU. Minęły trzy lata i tej produkcji w końcu się doczekaliśmy. Serial kontynuuje historię czarownicy, która po konfrontacji ze Scarlet Witch/Wandą Maximoff, utraciła swoje moce i pozostaje pod wpływem klątwy. Do czasu. Na horyzoncie pojawia się bowiem tajemniczy, zdeterminowany nastolatek, który zamierza pomóc wiedźmie, jednak tylko po to by zrealizować swój cel.

Serial na dobre zanurza się w klimatach czarownic. Zresztą, mamy ich tutaj różne rodzaje, od przygotowujące eliksiry aż po jasnowidzkę. To zawsze Agatha czerpie na całego z popkulturowego bogactwa wiedźm, czarownic, itp. Za sprawą tego udaje się zbudować niezwykły klimat łączący humor i elementy grozy, akcję i rozrywkę. Przyznam jednak szczerze, że sam początek wcale nie zwiastował niezwykłej produkcji, gdyż zdawał się być po prostu kolejną, bardzo znajomą produkcją Marvela.

Agatha Harkness (Kathryn Hahn) in Marvel Television’s AGATHA ALL ALONG, exclusively on Disney+. Photo by Chuck Zlotnick. © 2024 MARVEL.

Na szczęście, z każdym kolejnym odcinkiem To zawsze Agatha coraz bardziej mnie do siebie przekonywała. Wiedziałem na co stać Kathryn Hahn, która zdążyła już nam pokazać, że w roli Agathy spisuje się wyśmienicie. Tutaj kontynuuje doskonałe występy, ale dodatkowo ma zróżnicowaną, barwną grupkę bohaterów, z którymi musi jakoś znaleźć wspólny język. A wszyscy wiedzą, że nie można jej ufać i to czyni dynamikę między nimi naprawdę interesującą.

Wśród bohaterów znajdujemy zagubioną we własnym ciele Lilię, która przewiduje przyszłość, pozbawioną mocy ekspertkę od eliksirów i lecznictwa Jennifer, mierzącą się z dziedzictwem popularnej matki Alice, tajemniczego nastolatka, który o świecie magii wie zaskakująco wiele, a jednocześnie zawsze postępującego według zasad oraz przypadkowo wciągniętą w akcje mieszkankę Westview, sympatyczną panią Hart.

(L-R) Teen (Joe Locke), Rio Vidal (Aubrey Plaza), Lilia Calderu (Patti LuPone), Agatha Harkness (Kathryn Hahn), Alice Wu-Gulliver (Ali Ahn) and Jennifer Kale (Sasheer Zamata) in Marvel Television’s AGATHA ALL ALONG, exclusively on Disney+. Photo by Chuck Zlotnick. © 2024 MARVEL.

To zawsze Agatha przenosi nas na Szlak Wiedźm. Na jego końcu mają spełnić się upragnione marzenia osób, które nim podążają. Jest on jednak pełen niebezpieczeństw i wyzwań, które zmuszają naszą grupkę bohaterów do wysiłku fizycznego i intelektualnego. Zagadki są złożone, zaskakujące i wnoszą do poszczególnych epizodów zarówno akcję, humor jak i nowe informacje na temat postaci, które same też wiele się uczą. Do tego, mamy jeszcze wspomniane nawiązania do popkultury jak zamkniętą w nawiedzonym domu grupkę osób czy bohaterów zmienionych w postaci z Wicked.

Poczucie humoru, świetny styl i zróżnicowane odcinki. To zdecydowanie mocne strony serialu. Oczywiście, mamy tutaj typowe dla Marvela połączenia akcji i komedii, więc jeśli ktoś do tej pory się do tego nie przekonał, To zawsze Agatha tego nie zmieni. Do tego dochodzą świetne kreacje aktorskie Kathryn Hahn, Aubrey Plazy, Patti LuPone czy Joe Locke’a, które robią tutaj różnicę. Do tego zakończenie jest naprawdę satysfakcjonujące i pozwala spojrzeć na całą historię z innej perspektywy, skłaniając nas do ponownego seansu.

(L-R) Agatha Harkness (Kathryn Hahn) and Teen (Joe Locke) in Marvel Television’s AGATHA ALL ALONG, exclusively on Disney+. Photo by Chuck Zlotnick. © 2024 MARVEL.

Czas na odrobinę spoilerów, bo bez tych o kilku ważnych elementach nie sposób powiedzieć. (do końca recenzję czytacie na własną odpowiedzialność) Przede wszystkim, powiedzmy sobie szczerze, że Marvel skompromitował się ujawniając tożsamość tajemniczego nastolatka w zwiastunie, który wypuścił w środku sezonu serialu. To zniszczyło część ekscytacji kolejnymi epizodami, gdyż na tamtym etapie nie mieliśmy jeszcze pewności, że faktycznie jest to Billy Maximoff, który po śmierci nastolatka – Billy’ego Kaplana – przejął jego ciało.

Dobrze, że scenariusze pozostałych odcinków były na tyle dobre, że powyższy spoiler nie zepsuł mi przyjemności z dalszego oglądania To zawsze Agatha. Bardzo spodobał mi się zwrot akcji w finale. Okazuje się, że twórcy serialu doskonale uśpili moją czujność i nie przewidziałem, że cały motyw Szlaku Wiedźm okazał się być ściemą, wymyśloną początkowo przez Agathę, a w serialu ożywionym za sprawą niezwykłej mocy Billy’ego. Właśnie takie niespodzianki od Marvela uwielbiam, a jakby tego było mało, sprawiają, że z chęcią wracam do konkretnych produkcji by przeżyć to jeszcze raz.

Po niemrawym początku i początkowym sceptycyzmie wobec serialu, To zawsze Agatha okazała się być doskonałą rozrywką. Z nową produkcją Marvela bawiłem się doskonale. Chociaż oczekiwałem mocniejszych elementów grozy, to te w połączeniu z humorem zadziałały świetnie. Bardzo dobrze wypadło też wprowadzenie nowych postaci, czyli Billy’ego – komiksowego Wiccana – oraz Śmierci, granej przez Aubrey Plazę. No i motyw Agathy jako mentorki bohatera w przyszłych produkcjach daje potencjał na kawał fajnej historii.

Nie zniechęcajcie się zbyt prędko, a przekonacie się, że seans serialu sprawi wam mnóstwo frajdy!

Ocena: 7/10

Zdjęcia: Disney Plus

Leave a Reply