Jak to z sequelami zazwyczaj bywa, niosą one na swoich barkach dużą presję. Z jednej strony, producenci i włodarze studia oczekują jeszcze lepszego wyniku finansowego. Z drugiej, widzowie oczekują lepszej rozrywki, ciekawszej historii, czy więcej akcji. Tym oczekiwaniom nie jest łatwo sprostać. Dzisiaj postanowiłem sprawdzić, czy ta sztuka udała się filmowi Sonic the Hedgehog 2.
Pierwsza część odsłony przygód Sonica okazała się być nadspodziewanie świetną rozrywką. W ostatnich latach nie spotkałem się z wieloma tego typu przedstawicielami kina familijnego. W tonie pełnym humoru, ciepła i przygody, niebieski jeż zawitał w naszym świecie, stawił czoła złemu doktorowi Robotnikowi i przy okazji ocalił naszą planetę. Teraz przyszła pora by ten wyczyn powtórzyć.
W Sonic the Hedgehog 2 na Ziemi pojawia się nowe zagrożenie. Najpierw jednak, do gry powraca wspomniany Robotnik, który dzięki pomocy ostatniego przedstawiciela plemienia Echidna, czerwona kolczatka o piekielnie silnym ciosie zwana Knuckles pragnie odnaleźć Szmaragd, który daje ogromną moc i pozwala zmieniać rzeczywistość na życzenie jego posiadacza. Nowy bohater pragnie zemsty za wybicie jego plemienia, którego miała dopuścić się Longclaw, była mentorka Sonica. Tak oto losy postaci zostają ze sobą powiązane, a niebieski jeż musi stawić czoła nowemu niebezpieczeństwu.
Film to familijna komedia akcji. Podobnie jak pierwsza część. Z tą różnicą, że tym razem Sonic będzie musiał nauczyć się działać w zespole. Wsparcia udziela mu jego wielki fan, który od jakiegoś czasu obserwował go z innej planety, Miles Prower znany jak Tails. Wachowscy, którzy zaopiekowali się głównym bohaterem w poprzednim filmie, tym razem schodzą na dalszy plan, oddając pole do popisu kultowym bohaterom z gier.
Tails i Sonic wyruszają w podróż pełną niebezpieczeństw i niespodzianek. Przyznam szczerze, że kierunek jaki obrali twórcy filmu jest do pewnego stopnia zaskakujący, ale przede wszystkim dostarcza świetnej rozrywki. Sceny, w których bohaterowie przemierzają Syberię i toczą taneczny pojedynek z Rosjanami to jedne z najlepszych i najzabawniejszych fragmentów w całym filmie! Choć później, fabuła robi się nieco przewidywalna, to akcja nie zwalnia tempa ani na minutę.

W Sonic the Hedgehog 2 powraca Jim Carrey, który świetnie sprawdza się jako przerysowany, szalony naukowiec o ogromnym ego, chcący by cały wszechświat docenił jego geniusz. Oczywiście, na pierwszym miejscu stawia pokonanie Sonica, ale jedno wiąże się z drugim, a to wszystko ma mu umożliwić Szmaragd, do zdobycia którego wykorzysta Knuckles. Zresztą, sam Knuckles jest świetnym dodatkiem do całej serii. Jego powaga i męstwo, które przysłaniają mu racjonalne myślenie w połączniu z nieznajomością ludzkich zwyczajów, to komediowe złoto. Nie gorzej wypada Tails, swego rodzaju „nerd”, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, który świetnie rozumie się z Sonikiem.
Tym co według mnie wypada słabiej niż w pierwszej części, są efekty specjalne. Fakt, że trójka głównych bohaterów jest całkowicie wygenerowana cyfrowo nie ułatwił pracy twórcom filmu. I tak trzeba przyznać, że reżyser Jeff Fowler wykonuje kawał świetnej roboty we wszystkich scenach akcji z udziałem Sonica, Tailsa i Knucklesa, ale pewne mankamenty dostrzegamy tutaj gołym okiem. Sztuczność i wykorzystanie tzw. green screena widać zwłaszcza, gdy do walki dołącza Carrey jako Robotnik, czyli jedyny aktor w tej mieszance. Choć nie można narzekać na widowiskowość i pomysłowość tych fragmentów (finałowa walka ze złoczyńcą wypada świetnie), to można mieć pretensje co do ich jakości. Wizualnie mogłoby być lepiej.

Sonic the Hedgehog 2 to świetne kino familijne. Film uczy nas o sile współpracy i przyjaźni, budowaniu zaufania oraz przebaczaniu. Fantastyczne jest tutaj poczucie humoru, które powinno trafić do szerokiego grona odbiorców. Mamy tutaj Jima Carreya niczym w jego najlepszych, najbardziej absurdalnych rolach, którego Robotnik jest barwny i charyzmatyczny. Do tego mamy oczywiście Sonica, który jest nastolatkiem, wychowujący się na komiksach i telewizji, stąd pojawia się dużo zabawnych odniesień do popkultury, w tym do Marvela, co wyjątkowo mnie rozbawiło. Dochodzi do tego wątek Toma i Maddie, którzy przebywają na weselu na Hawajach, gdzie w końcu dociera też Sonic, a wraz z nim kłopoty.
Przez dwie godziny dzieje się mnóstwo. Choć fabuła filmu jest prosta, to w ogóle nie przeszkadzało mi to w dobrej zabawie. Jedynie wspomniane efekty specjalne zawarzyły na niższej ocenie Sonic the Hedgehog 2 niż pierwszej części. Świetna ekspozycja nowych bohaterów, którzy mają okazję zabłysnąć, jednocześnie nie odciągając światła reflektorów od prawdziwej gwiazdy, czyli Sonica. Jim Carrey w formie, humor, akcja i przygoda.
Naprawdę godny sequel, którym twórcy pokazują, że można obyć się bez wulgarności, brutalności i mroku, tworząc kawał porządnej rozrywki dla każdego widza.
Ocena: 7/10
Zdjęcia: Paramount Pictures
