W ostatnich latach jednym z najbardziej rozchwytywanych herosów Marvela był zdecydowanie Spider-Man. Przyczynił się do tego sukces filmów z Tomem Hollandem w roli głównej, animowana seria filmowa Sony o Milesie Moralesie oraz wprowadzenie różnych wariantów bohatera. Teraz, Marvel Animation przygotowało dla nas kolejną wersję przygód zamaskowanego „ścianołaza” w formie animowanego serialu Spider-Man: Przyjazny pająk z sąsiedztwa.
W serialu mamy okazję zobaczyć pierwsze kroki jakie Peter Parker stawia w świecie superbohaterów jako tytułowy bohater. Nie ma to jednak wiele wspólnego z wersją zaprezentowaną w filmach, więc nie musicie ich wcale znać by oglądać nową animację Marvela. Kluczową różnicą między serial, a produkcjami z Tomem Hollandem, która napędza tutaj fabułę jest fakt, że to nie Tony Stark, lecz Norman Osborn wyciąga pomocną dłoń do nastoletniego herosa.
Peter rozpoczyna naukę w liceum dla najbardziej utalentowanych uczniów. Jednakże, już pierwszego dnia jego wielkie plany są pokrzyżowane przez wielkiego kosmitę i ścigającego go maga, dobrze nam znanego Doktora Strange’a. Właśnie to zdarzenie sprawia, że malutki, złowieszczo wyglądający pajączek gryzie bohatera i daje mu niesamowite moce.
Na 1. sezon animacji składa się dziesięć odcinków. W ich trakcie śledzimy perypetie Petera, który stara się pogodzić prywatne życie z bohaterskimi powinnościami. Punktem wyjścia jest zatem fundamentalny wątek z komiksów Marvela. Nie jest to jednak jedyny wątek, który Spider-Man: Przyjazny pająk z sąsiedztwa wprowadza. Tych jest wiele i każdy z nich był dla mnie ciekawy i oryginalny. Czy dotyczy to przyjaciół Petera, Nico, Harry’ego, Lonniego, czy planów Normana Osborna, czy przestępczej działalności, która ma miejsce w Nowym Jorku.
Animacja ma mnóstwo plusów. Na pierwszym miejscu chciałbym wyróżnić komiksową stylistykę, która ma nawiązywać do zeszytów autorstwa Stana Lee, Steve’a Ditko i Jaka Kirby’ego, współtwórców postaci. Po pierwszych zwiastunach byłem sceptyczny do tego jak serial będzie prezentował się wizualnie. Ostatnie tygodnie pokazały mi jednak jak bardzo się myliłem. Ten styl sprawdza się świetnie, a animacja jest płynna i dynamiczna, jednocześnie oferując dla oka coś świeżego i oryginalnego, utrzymanego w klimacie retro.

Jeśli chodzi o scenariusz, to zdecydowanie nie musicie obawiać się tutaj wypocin jakimi w ostatnich latach raczyło nas wiele filmów MCU. Twórcy na spokojnie przysiedli do nowej historii Spider-Mana, czerpiąc inspiracje zarówno z komiksów jak i z otaczającej nas rzeczywistości. W naturalny sposób losy bohatera wplatając się we współczesne nam czasy, przedstawiając problemy dzisiejszych nastolatków z dodatkiem superbohaterskich wyczynów.
W ten sposób dochodzimy do bohaterów. W Spider-Man: Przyjazny pająk z sąsiedztwa mamy do czynienia zarówno z kultowymi postaciami z uniwersum najpopularniejszego herosa Marvela, aż po te mniej znane, ale równie dobrze wykorzystane. Jednym z najciekawszych wątków jest historia Lonniego, szkolnego kolegi Petera, gracza drużyny futbolowej, a zarazem inteligentnego i empatycznego chłopaka, którego życie popycha w końcu na złą drogę.
W nowym świetle, choć nie do końca, obserwujemy Normana Osborna. Do tej pory kojarzyliśmy go jako przekraczającego granice prawa dla własnych zysków szefa wielkiego koncernu, który z czasem staje się jednym z największych wrogów Spider-Mana. Tutaj staje się mentorem i oparciem dla Petera. Jednakże, z czasem dostrzegamy, że jest to jedynie pewna poza, a prawdziwe zamiary Osborna zaczynają powoli wychodzić na wierzch. To złożona i świetnie odwzorowana tutaj postać.

Zdaję sobie także sprawę, że wielu widzów przyczepi się do ilości „kolorowych” postaci i, SPOILERY, choćby faktu, że znani z komiksów Osbornowie nie są biali, a dr Connors nie jest mężczyzną. Tylko ja nie czułem, żeby twórcy próbowali nam w ten sposób narzucać jakieś ideologie, czy coś w tym stylu. Historia toczy się naturalnym tempem i kolejne jej elementy również takie są. Nie należy w związku z tym spisywać serialu na straty.
Bohaterowie się rozwijają i nie stoją w miejscu. Dotyczy to nawet złoczyńców, choćby Skorpiona, który początkowo jest liderem gangu, a z czasem przy użyciu technologii bardziej przypomina swój komiksowy pierwowzór, czy doktora Octaviusa, który sprzedaje przestępcom wynalazki, chce zemścić się na Osbornie, ale swojego największego dzieła jeszcze nie stworzył.
Finał 1. sezonu obfituje w niespodzianki i zwroty akcji, a twórcy serialu w oryginalny sposób spinają wielką klamrą wydarzenia ze wszystkich 10. odcinków. Jednocześnie, budując podstawy pod kolejny sezon, zarysowując wątki, które będą dalej kontynuowane, a także zaskakując widzów, chociażby wizytą cioci May w pewnym miejscu, czy wielkim projektem, nad którym Osborn w tajemnicy pracował.

Animacja idealnie uchwyciła też poczucie humoru bohatera oraz jego dialogi z przeciwnikami, często przerywane żarcikami. Sekwencja, w której Spider-Man ratuje zwierzęta ze sklepu zoologicznego, jednocześnie walcząc z podpalaczem, to jedna z najlepszych w całym sezonie. Jednakże, nie tylko Spidey bryluje w komediowych scenach, a tutaj szczególnie w pamięć zapadł mi taneczny popis doktora Octaviusa.
Spider-Man: Przyjazny pająk z sąsiedztwa to wspaniałe, nowe otwarcie przygód Petera Parkera/ Spider-Mana. To dopiero początek jego superbohaterskiej kariery, co twórcy świetnie w serialu podkreślają, gdy nastolatek popełnia błędy, ma wątpliwości co do swoich decyzji, czy jest blisko przekroczenia granicy, zza której nie ma już powrotu. Akcja wypada świetnie, idealnie komponując się z humorem, a młody bohater ma mnóstwo okazji do pokazania swoich pajęczych możliwości.
Co prawda, kilka wątków potoczyło się tutaj w innym kierunku niż się tego spodziewałem lub twórcy w mniejszym stopniu je pociągnęli, ale dali nam też do zrozumienia, że niektóre z nich będą rozciągnięte w czasie i ich finału możemy spodziewać się zdecydowanie później. Dlatego naprawdę trudno jest mi znaleźć jakieś złe strony animowanego serialu Marvela. Jako wielki fan Spider-Mana jestem w 100% usatysfakcjonowany animacją, która powinna zadowolić zarówno najmłodszych jak i tych dojrzalszych miłośników bohatera.
Ocena: 8/10
Zdjęcia: Disney Plus
