Czasami prosty, szablonowy punkt wyjścia nie musi oznaczać sztampowej historii bez potencjału. W końcu nie powinniśmy oceniać każdej historii na podstawie wstępu od niej, gdyż rozwinięcie może naprawdę pozytywnie nas zaskoczyć. Właśnie z tym miałem do czynienia w trakcie lektury najnowszej mangi wydawnictwa Waneko, zatytułowanej Stage S.
Cała historia zawarta w pierwszym tomie zaczyna się bardzo niepozornie. Poznajemy jej głównego bohatera, Meguru, który jest co prawda sierotą, ale w końcu wydaje się być szczęśliwy. Zaczął chodzić z przyjaciółką, w której podkochuje się od ładnych paru lat. Jednakże, gdy świat zaczyna malować się w różowych barwach, oczywiście, musi dojść do katastrofy. Śmierć jest bardzo blisko jego ukochanej koleżanki, Sary.
By uchronić dziewczynę przed zgubą będzie musiał poświęcić własne życie. Nie wie jednak z jak wieloma zaskakującymi zwrotami akcji będzie się to wiązać, ani tym bardziej my nie spodziewamy się jak szalona historia za chwilę rozwinie się na naszych oczach. W grę wchodzą bowiem bóstwa, w tym pewien biały wąż, oraz demony.

W centrum mangi mamy zatem romantyczny wątek i szczerą, nastoletnią miłość. Zanim jednak przechodzimy do wątków rodem z fantasy, odnajdujemy tutaj także dość mroczną i odważną zarazem refleksję, związaną z nieuchronnością śmierci oraz chęcią poświęcenia własnego życia dla ocalenia najbliższej osoby. Choć jest to motyw znany z wielu innych tytułów, tutaj w połączeniu z nadprzyrodzonym motywem staje się naprawdę oryginalny.
Co najważniejsze, choć sam początek Stage S jest prosty i nieskomplikowany, to łatwo do nas trafia. Szybko znajdujemy nić porozumienia z naszym głównym bohaterem. Rozumiemy jego przejścia, towarzyszące mu w danym momencie emocje i jesteśmy w stanie wejść w jego buty. Dlatego też kibicujemy jego staraniom ocalenia Sary, choć jak pokazuje końcówka pierwszego tomu, nie będzie to ani trochę łatwe.

Gdy przychodzi do dynamicznej akcji i rozwinięcia elementów fantasy, manga sprawdza się równie dobrze co w przypadku wątku romantycznego. Przede wszystkim, jego pojawienie się zaskakuje równie mocno, co brutalność, z którą się wiąże. W pewnym momencie robi się dość krwawo, a przemoc jest naprawdę obrazowa. Choć samo tło i krajobraz fabuły nieraz zostają pominięte, a autor skupia się bardziej na bohaterach, to ilustracje z każdą kolejną stroną prezentują się coraz lepiej, dokładniej i coraz mocniej na nas oddziałują.
W Stage S wciąga nas historia, a przede wszystkim stawka o jaką toczy się gra. To znaczy, Meguru ma 100 dni zanim jego ukochana ma umrzeć. Czas mija naprawdę szybko, a bohater w zasadzie zaczyna od zera! Nie potrafi jeszcze okiełznać niesamowitych zdolności, które zyskał za sprawą układu z bóstwem w formie białego węża. Co więcej, ten skrywa wiele tajemnic, a pierwsze wskazówki wskazują na to, że ich odkrycie będzie kluczowe dla powodzenia zadania nastolatka. Jest zatem naprawdę ciekawie, a napięcie powoli zaczyna rosnąć.

Stage S ma potencjał na naprawdę interesujący tytuł. Jakość ilustracji jest naprawdę wysoka. Choć historia, jak wspomniałem na wstępie, jest naprawdę prosta, utrzymuje czytelnika w niepewności i wciąga. Z ciekawością odkrywamy kolejne sekrety, a autor naprawdę potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Nie wiem, czy uda się odpowiednio rozwinąć scenariusz i utrzymać nasze zainteresowanie tym tytułem w jego dalszej części, ale po pierwszy tom naprawdę warto sięgnąć.
Ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania mangi chciałbym podziękować wydawnictwu Waneko.
We własny egzemplarz możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://sklepwaneko.pl/mangi/waneko/stages/15749-stages-1zdrapka-z-wrozbami-9788383890999.html

