John Wick 3 – recenzja filmu

Po naprawdę wciągającej i świetnie zrealizowanej historii w debiutancie, przez wielki, fabularny zawód choć pełną wystrzałowej akcji w części drugiej, w końcu dochodzimy do filmu John Wick 3. Na tym etapie nie miałem żadnych oczekiwań, gdyż seria mogła skręcić w każdą stronę. Na szczęście, jak okazało się po seansie, tym razem obraz idzie w górę i dorównuje oryginałowi. Zobaczmy, co jest tego powodem.

Trzecia część rozpoczyna się po zaskakującym zwrocie akcji z finału poprzedniej odsłony serii, w której główny bohater został ekskomunikowany ze świata zabójców, który wystawia za jego głowę nagrodę. Mówiąc krótko, jest na celowniku każdego profesjonalnego mordercy, a jak przekonaliśmy się w poprzednim filmie, zabójcy mogą kryć się wszędzie. John Wick musi zatem uciekać, zanim wpadnie na pomysł jak z tej sytuacji się wydostać. Właśnie na tym koncentruje się John Wick 3.

Już pod względem historii jest zdecydowanie ciekawiej niż w poprzedniej części, która była do bólu schematyczna. Wick nie ma konkretnego zlecenia, a wszędzie czyhają wrogowie. Musi wykorzystać swoje doświadczenie i znajomości, a przy okazji zabić dosłownie setki, wylewających się ze wszystkich stron przeciwników, by odzyskać spokój, o który zabiegała jego zmarła żona. Oczywiście, film nadal opiera się na pewnej formule kina akcji, ale jego główny wątek został przemyślany i świetnie zrealizowany, a to duży plus.

Co więcej, sekwencje akcji są jeszcze bardziej rozbudowane, zarówno efektowne i efektywne, a krew leje się ze wszystkich zakamarków ludzkiego ciała. Mi w pamięć zapadła zwłaszcza konfrontacja z azjatyckimi zabójcami, która dodatkowo wzbogacona została o elementy humorystyczne, które wypadły świetnie, a wcześniej w serii czegoś takiego nie widzieliśmy. No i Wick jest zmęczony, ciągle poobijany, a Keanu Reeves po prostu doskonale to sprzedaje.

Tym, co również wypada w filmie bardzo dobrze, jest rozbudowywanie uniwersum zabójców. Poznajemy nowe, istotne fakty chociażby na temat Wielkiej Rady, która rządzi tym światem. Do tego, fajnie sprawdzają się nowe postaci, czy to Halle Berry jako Sofia, Anjelica Huston jako Dyrektorka, Jerome Flynn jako Berrada, czy Mark Dacascos jako Zero. Nawet jeśli pojawiają się na krótko, to wnoszą coś do historii, są barwne i interesujące, z potencjałem na coś więcej.

John Wick 3 świetnie balansuje między ukazaniem efektownych scen akcji, wlaniem w nie możliwie największej dawki wiarygodności, wyciągnięciem na wierzch kolejnych warstw charakteru głównego bohatera, dodaniem elementów humorystycznych i rozwinięciem całej historii. Tej równowagi zdecydowanie zabrakło w poprzedniej odsłonie. Tutaj, twórcy weszli jednak na zdecydowanie wyższy poziom, zarówno jeśli chodzi o scenariusz jak i o reżyserię.

Oczywiście, jakby twórcy się nie starali, są w filmie pewne fragmenty, gdy musimy logikę odłożyć na bok, inaczej zastanawialibyśmy się jaki to ma sens. Wick w zasadzie wraca tutaj do punktu wyjścia, a by do tego doszło musi dodatkowo coś stracić, więc w sumie jest na minusie, a i tak musi jeszcze wybić tabun ludzi. Element szczęścia troszkę zbyt często daje o sobie znać. John Wick 3 to jednak kino rozrywkowe, a że trzecia część serii doskonale wie, czego oczekuje widownia, i w pełni to dostarcza, oferując szalone, kreatywne i pomysłowe sceny walk i pościgów, to specjalnie do logiki nie przywiązujemy zbyt wielkiej wagi.

Film spełnił moje oczekiwania, a nawet je przerósł. To zdecydowanie krok do przodu w całej serii. Ma w sobie świetną intensywność i energię, po raz kolejny utrzymując mroczny i brutalny klimat scen akcji. Keanu Reeves się nie poddaje i dodaje kolejne elementy do wizerunku jego bohatera, przyciągając naszą uwagę na ponad dwie godziny. Do tego kolejne klimatyczne lokacje i nowe postaci oraz większa ilość humoru wnoszą świeżość do franczyzy. Zdecydowanie trzeba obejrzeć!

Ocena: 7/10

Zdjęcia: Lionsgate

Leave a Reply