Większość osób zgodzi się chyba ze stwierdzeniem, że w naszym życiu najważniejsza jest rodzina. To ona napędza nas do działania, daje nam motywację do rozwoju. Chcemy dla niej jak najlepiej, a w wielu wypadkach za rodzinę jesteśmy skłonni dać się pokroić. O tym jak ważna jest rodzina i jak wiele jesteśmy w stanie dla niej poświęcić opowiada nam najnowszy, długo wyczekiwany film Marvel Studios, Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki.
Na debiut „Pierwszej Rodziny Marvela” w MCU musieliśmy czekać bardzo długo. Tak naprawdę, gdyby nie fakt, że Disney przejął Foxa i zyskał prawa do kultowych komiksowych bohaterów, Fantastyczna Czwórka mogła nigdy nie trafić do tego uniwersum, a fani byli rządni porządnej adaptacji ich przygód od czasu niewypału z 2015 roku. Już w tym momencie mogę was uspokoić i zdradzić, że najnowszy film Marvel Studios podołał wyzwaniu, serwując nam świetną rozrywkę i ożywiając tych herosów w najlepszy możliwy sposób.
Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki przenosi nas do alternatywnej rzeczywistości, w której jedynymi bohaterami jest tytułowy zespół. Właśnie zbliża się 4. rocznica rozpoczęcia ich działalności, a o ich losach i przygodach w telegraficznym skrócie opowiada nam specjalny program telewizyjny przygotowany przy tej specjalnej okazji. Świat wydaje się być zdecydowanie bardziej bezpieczny z czwórką na pokładzie. Nikt nie zdaje sobie jednak sprawy, że do Ziemi zbliża się ogromne zagrożenie i nawet superbohaterowie mogą mu nie podołać.
Film świetnie wprowadza głównych bohaterów, przybliżając nam ich sylwetki, cechy charakteru i role odgrywane nie tylko w drużynie, ale również w rodzinie. Mattowi Shakmanowi udało się przemycić znane czytelnikom komiksów wątki z nimi związane, jednocześnie nadając im własny sznyt. Herosi są barwni i oryginalni, ale nie bez wad. Mają w tym świecie status celebrytów, wspierają rozwój społeczeństwa i całej planety, prowadzą Fundację Przyszłości i ratują świat przed kolejnymi zagrożeniami.

Jeśli ktoś martwił się o obsadę tytułowych bohaterów filmu, to po jego obejrzeniu przekona się, że jego obawy były zupełnie niepotrzebne. Pedro Pascal, Vanessa Kirby, Joseph Quinn i Ebon Moss-Bachrach świetnie sprawdzają się w swoich rolach. Każdy z nich ma czas i miejsce by wydobyć pełnię charakteru z postaci. Reed czuje odpowiedzialność za rodzinę, a jednocześnie ciągle ma w głowie kolejne pomysły i cele. Sue jest pewna siebie, spaja cały zespół, a jej miłość dla rodziny i całego świata jest niezwykła. Ben jest potężny i choć może przerażać, to jest pełen empatii, serca i humoru. Z kolei Johnny ma w sobie iskrę buntownika i awanturnika, wprowadzając niezbędną dawkę chaosu do codziennego życia zespołu.
Co jednak chyba jeszcze ważniejsze, czuć między nimi chemię i doskonale czują się w swoim towarzystwie. Interakcje między członkami rodziny napędzają akcję filmu, są wiarygodne, pełne humoru i serca. Oczywiście, jak to w rodzinie bywa, jest miejsce także na kłótnie i nieporozumienia, ale z ekranu nie wylewa się żaden jad, czy negatywna energia.

Można przyczepić się do faktu, że Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki w znacznie mniejszym stopniu koncentruje się na złoczyńcach. Ci odgrywają w filmie swoją rolę, ale jak to bywa w większości produkcji MCU, schodzą na dalszy plan i to pomimo ogromnego zagrożenia jakie stanowią. Galactus i Srebrny Surfer zostają nam przedstawieni w bardzo zdawkowy i uproszczony sposób, choć to jedne z kultowych postaci komiksów Marvela. Być może twórcy uznali, że rozszerzenie ich historii zaburzy pewną równowagę fabuły i wycieli sceny, rozbudowujące ich wątki, a szkoda. To jednak jedyny element filmu, do którego jestem skłonny się przyczepić.
Matt Shakman tworzy nie tylko wspaniałych bohaterów, lecz także wspaniały świat lat 60. Pokazuje nam, o czym zresztą wspominał w wywiadach, jak wyglądała by Ziemia gdyby w tym okresie pojawił się ktoś, kto swoim geniuszem wyprzedza epokę i zaczyna realizować swoje pomysły. W ten sposób powstaje retrofuturystyczna stylistyka filmu, która sprawdza się doskonale. Nowy Jork wygląda po prostu fantastycznie, a nowoczesna architektura wspaniale łączy się z klasycznym stylem sprzed kilku dekad. Ludzie ubierają się w charakterystyczny dla tych czasów sposób, ale dysponują zaawansowaną technologią. Całość nie tylko wygląda klimatycznie, ale wzbudza również nutę nostalgii, nawiązując także do pierwszych komiksów o Fantastycznej Czwórce.

Akcja filmu jest naprawdę szybka. W zasadzie ani na chwilę uśmiech nie schodził mi z twarzy w trakcie seansu. Z każdą kolejną sceną byłem podekscytowany tym co nadejdzie za chwilę. Efekty specjalne w Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki to klasa sama w sobie. Czy dotyczy to kosmicznych wojaży bohaterów, walki z Surferem i Galactusem, a przede wszystkim zaprezentowania mocy Reeda, Sue, Bena i Johnny’ego. Wyglądają świetnie i ja nie dostrzegłem w nich żadnych mankamentów. Dodatkowo, świetnie wypada też robot H.E.R.B.I.E., trochę służący, trochę maskotka, ale na swój sposób także członek rodziny, którego widzowie z pewnością pokochają po obejrzeniu filmu.
Wrażenia związane z filmem potęguje wspaniała ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Michaela Giacchino, który pracował już przy serii Spider-Man. Motyw przewodni na długo utkwi wam w pamięci. Muzyka wzbudza w nas jeszcze większą emocjonalną reakcję w poszczególnych momentach historii. Czy są to fragmenty pełne akcji, czy chwile, w których trzeba podjąć dramatyczne decyzje. Muzyka jest podniosła, energetyczna, wlewająca nadzieję w serca widzów, idealnie podkreślająca klimat różnych scen.

Co zaserwuje wam Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki? Świetny klimat lat 60. w połączeniu z nowoczesną technologią. Barwny, żywy świat, którego poznawanie sprawia niezwykłą przyjemność. Doskonale obsadzonych głównych bohaterów, na których losie naprawdę nam zależy, których dopingujemy i wspieramy jakbyśmy sami byli członkami tej rodziny. Mamy mnóstwo humoru, wysoką stawkę dla tytułowych herosów, chemię między aktorami i po prostu gwarantowaną rozrywkę. Marvel zdecydowanie spełnił moje oczekiwania i dostarczył najlepszy letni blockbuster 2025 roku.
Ocena: 8/10
Zdjęcia: Disney
