Idolka zabójcy tom 1 – recenzja mangi

Płatny zabójca rzucający swoją pracę i zajmujący się czymś innym, to motyw, który znamy z wielu różnych mang. Na myśl przychodzą chociażby tak popularne tytuły jak Yakuza w fartuszku, Sakamoto Days, czy Fable. Teraz, na polskim rynku wydawniczym zadebiutował najnowszy japoński komiks, którego fundamentem jest taki właśnie pomysł. Tylko, czy Idolka zabójcy jest pozycją wartą przeczytania? Przekonajmy się o tym.

Każdy z nas ma prawo mieć swoje zainteresowania. Nawet jeśli jest się zabójcą. Tylko co się stanie, gdy zainteresowania stają się dla nas ważniejsze od naszej dotychczasowej pracy? Opcji jest wiele. Owaru Endo, bohater mangi Idolka zabójcy, decyduje się na pełne poświęcenie swojej pasji, a konkretnie to tytułowej idolce, którą jest rozpoczynająca karierę Kaorin, zupełnie przypadkowo, córka premiera Japonii!

Kolejne rozdziały mangi koncentrują się na niezwykłej pasji Endo, który zdaje się poświęcać każdą wolną chwilę swojej idolce. Komiks daje nam przy okazji bliższe spojrzenie na subkulturę fanów i idolek z jaką mamy do czynienia w Japonii, a która jest obca europejskiej społeczności. Oczywiście, tutaj fabuła została przesunięta do granic absurdu, gdy bezwzględny zabójca okazuje się mieć swoją słabą stronę, chodząc na koncerty zespołu nastolatek.

Pomysł na historię jest absurdalny, ale sprawdza się tutaj świetnie. Nie jest to żenujące, lecz bardzo zabawne. Rintarou Ohshima znajduje idealną równowagę między humorem, poważnym usposobieniem i podejściem do idolki głównego bohatera oraz elementami akcji, który również tutaj nie brakuje. Idolka zabójcy od początku wydaje się być dobrze przemyślaną mangą, co dodatkowo sprawia, że szybko nas wciąga i nie możemy się od niej oderwać.

Pod względem wizualnym manga prezentuje się równie dobrze, co fabuła. Dopracowana jest w najmniejszych szczegółach. Zarówno humorystyczne fragmenty jak i sceny akcji, w których do głosu dochodzą zabójcze umiejętności Endo, robią świetne wrażenie. Całość została przedstawiona w bardziej realistyczny sposób, nie posiłkując się komediowymi uproszczeniami. Potęguje to kontrast między sylwetką strasznie poważnego głównego bohatera i jego pasji wobec Kaorin.

Każdy rozdział skupia się na innym aspekcie dopingowania idolki przez jej najwierniejszego fana. Czy dotyczy to zmiany wizerunku i założenia specjalnej koszulki, wymiany kart z wizerunkami idolek, czy prób zarobienia pieniędzy w nowej pracy, by spożytkować je dla dobra Kaorin. Jest to pewien znany schemat, ale nie przeszkadzało mi to w czerpaniu przyjemności z lektury. Poznając kolejne historie widzimy jak coraz więcej emocji wychodzi z zimnego i zawsze opanowanego Endo. Przede wszystkim rozumiemy jednak, że nie ma nic złego, ani dziwnego w takim poświęcaniu się swojej pasji, choć wiele osób może to wyśmiać.

Nie wiem jeszcze w jakim kierunku podąży Idolka zabójcy w kolejnych tomach. Czy będzie trzymać się schematu, z każdym rozdziałem przedstawiając oddzielną historię, czy może pojawi się więcej wspólnych punktów i wątków? Czy wprowadzony zostanie element romantyczny, a może dostaniemy więcej akcji? Odpowiedzi na to pytanie otrzymamy wkrótce, ale póki co, mam same pozytywne wrażenia związane z tym tytułem.

Po lekturze pierwszego tomu wiem, że ta formuła, poczucie humoru i styl ilustracji zdecydowanie przypadły mi do gustu. Uśmiech nie schodził mi z twarzy na długo po przeczytaniu mangi, a wewnętrzne zmagania Endo, który próbuje utrzymać pewien wizerunek, jednocześnie poświęcając się w pełni Kaorin, wyjątkowo wstrzeliły się w mój gust i nie mogę doczekać się kontynuacji.

Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania mangi chciałbym podziękować wydawnictwu Waneko.

Wydawnictwo Waneko - logo

We własny egzemplarz możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://sklepwaneko.pl/mangi/16222-the-hitmans-fave-idolka-zabojcy-01-9788383892184.html

Leave a Reply