Kraina Ruin: Oko za oko – recenzja komiksu

Wśród wielu pozycji z gatunku fantasy, nie wszystkie nadają się dla całej rodziny. Wiele z nich potrafi być pełna krwi, przemocy, czy wulgarności. Nie musi to wcale być ich słaby punkt, lecz najmłodszym bym ich nie polecił. Na szczęście, od każdej reguły istnieją wyjątki i na tym polu z całą pewnością jest nim zapoczątkowujący serię komiks Kraina Ruin: Oko za oko.

Bohaterami komiksu są Rex (pół-lis/pół-kot) i Pogo (świnia), którzy wolny czas spędzają na poszukiwaniu skarbów, artefaktów, itp. Przeczesują tytułowe ruiny w nadziei, że w końcu szczęście się do nich uśmiechnie. No i zdecydowanie się od siebie różnią, bo Rex jest odważny i szybko wkracza do akcji, podczas gdy Pogo od zagrożenia trzyma się z daleka, choć nie chce zawieść swojego przyjaciela. Ten kontrast bardzo dobrze tutaj działa, zarysowując relację między dwójką.

Akcja komiksu Kraina Ruin: Oko za oko rusza z kopyta, gdy ten tchórzliwy Pogo odnajduje tajemniczą skrzynię i oczywiście, nie myśląc o potencjalnych zagrożeniach próbuje otworzyć ją za pomocą zaklęcia, sprowadzając na bohaterów wielkiego potwora. Gdy udaje im się jakoś uciec, w skrzyni odnajdują mapę, a ta ma zaprowadzić ich do legendarnego skarbu. Tak właśnie zaczyna się przygoda opisana w komiksie.

Na swojej drodze Rex i Pogo spotykają zarówno wrogów jak i sprzymierzeńców. Złodzieje, klan ropuch, golem, to tylko część zagrożeń, z którymi przyjdzie im się zmierzyć. Zdecydowanie przydaje im się pomoc przedsiębiorczej i nastawionej na zysk, tak jak jej imię sugeruje, Kasy. Ważną rolę odegra również robal Barri, początkowo zdradzający swoich znajomych, lecz mający swoją własną motywację dla odnalezienia skarbu. Przede wszystkim, w niektórych przypadkach, mamy tutaj do czynienia z rozwojem postaci, co jest dla mnie dużym plusem tej historii.

Mamy tutaj wszystkie typowe elementy fantasy. Przygoda, magia, walki z potworami, czy poszukiwanie skarbów. W połączeniu z dużą ilością akcji, przez historię przechodzimy szybko, a po drodze napotykamy kolejne przeszkody, ale także niespodzianki. Ma się to poczucie jakbyśmy byli częścią zespołu. Fabuła jest na tyle przejrzysta i prosta, że najmłodsi się w niej nie zagubią, a dojrzali odbiorcy docenią wszystkie elementy, składające się na całość komiksu.

Historii dopełniają magiczne ilustracje, które ożywiają tytułowy świat fantasy. Kadry są pełne koloru i dynamiki. Charakter poszczególnych bohaterów w jakimś stopniu został odwzorowany przez ich wizerunek, a dodatkowa dawka uroku, czyni ich przygody jeszcze atrakcyjniejszymi do śledzenia. Derek Laufman zabiera nas w przeróżne miejsca i ma okazję pokazać różne odcienie Krainy Ruin, skutecznie zachęcając nas do jej bliższego poznania.

Wydana przez wydawnictwo KBoom Kraina Ruin: Oko za oko, to lekka i bardzo przyjemna lektura. Potrafi bawić i śmieszyć, ale w pewnych momentach także trzymać w napięciu. Z ciekawością eksplorujemy przedstawiony w komiksie świat oraz poznajemy Rexa, Pogo, Kasę, czy Barriego. Dla dorosłych fabuła będzie zapewne dosyć prosta i banalna, ale w przypadku rodzinnej lektury, wszyscy spędzą miło czas.

Ocena: 7/10

Leave a Reply