Obcy: Ziemia – recenzja 1. sezonu

Jednym z najbardziej ekscytujących projektów platform streamingowych w 2025 roku była dla mnie najnowsza produkcja Noaha Hawleya. Twórca takich seriali jak Fargo, Legion postanowił bowiem zawitać do kosmosu w odległej przyszłości. Tak oto otrzymaliśmy długo wyczekiwany serial Obcy: Ziemia, który sprowadził zabójczego ksenomorfa na naszą planetę.

Dla miłośników franczyzy Obcy, akcja serialu toczy się między wydarzeniami z filmów Obcy – 8. pasażer Nostromo, a Obcy 2 – Decydujące starcie. Przenosimy się do XXII wieku i dowiadujemy się jak wpływy na Ziemi zostały podzielone między wielkie korporacje, z których zapamiętać musimy Weyland-Yutani i Prodigy. Zanim przechodzimy do właściwej fabuły serialu, otrzymujemy jeszcze jedną informację. Przyszłość ludzkości na trzech rodzajach jednostek – syntetykach, cyborgach i hybrydach.

Fabuła w Obcy: Ziemia kręci się wokół misji, która transportuje na planetę niebezpieczne gatunki kosmicznych pasożytów. Weyland-Yutani zamierza prowadzić na niech eksperymenty, a następnie wykorzystać dla zysków. Na Maginot dochodzi jednak do wypadku, w wyniku którego rozbija się on na terytorium wrogiej korporacji Prodigy, która nie omieszka wykorzystać niepowodzenia rywala dla własnych korzyści.

W historię kosmicznych pasożytów zostały wplątane losy chorych dzieci, które mają zyskać szansę na nowe, nieśmiertelne życie za sprawą zabiegu zaplanowanego przez miliardera i szefa Prodigy, Boya Kavaliera. Ludzka świadomość zostaje po raz pierwszy przeniesiona do sztucznego ciała. Pierwszą dziewczynką, która z powodzeniem przechodzi transfer świadomości jest Marcy, od teraz Wendy, i to jej losy twórcy serialu połączyli z opowieścią o tytułowych kosmitach.

Serial Obcy: Ziemia właściwie z marszu mnie wciągnął. Przebieg fabuły jest nieprzewidywalny, a jakby tego było mało, towarzyszy mu atmosfera niepewności, zagrożenia i tajemnicy. Doskonale sprawdza się to w zestawieniu z niebezpiecznymi gatunkami, ale także z historią dzieci, które stają się hybrydami, a my zastanawiamy się, czy w takim razie wciąż jeszcze są ludźmi.

Świetnie wypada tutaj obsada, co wiąże się w dużej mierze z oryginalnymi pomysłami zastosowanymi w serialu. Szóstka hybryd na czele z Wendy, to tak naprawdę dzieci w niemal niezniszczalnych, nadludzkich ciałach! Myślą jednak jak dzieci i to stanowi nie tylko źródło humoru, co pozwala odetchnąć po wielu fragmentach pełnych napięcia, lecz również wprowadza element nieprzewidywalności, bo nigdy nie wiadomo jak nowe ciała i możliwości dzieciaki wykorzystają.

W kwestii obsady, w zasadzie można by wyróżnić każdego z aktorów/aktorek, wcielających się w główne role. Ciężko byłoby mi skupić się tylko na jednej postaci, choć część odgrywa mniejsze, a część większe znaczenie dla rozwoju fabuły. W pamięć zapada Timothy Olyphant jako Kirsh, syntetyk-naukowiec, Sydney Chandler jako Wendy, Samuel Blenkin jako arogancki, narcystyczny, a zarazem genialny Boy Kavalier, a także Alex Lawther, Adarsh Gourav, Jonathan Ajayi, Erana James, Lily Newmark, Kit Young i Babou Ceesay.

Przejdźmy do jednego z najważniejszych elementów serialu, czyli kosmitów. W Obcy: Ziemia efekty specjalne, czy to praktyczne, czy CGI, wyglądają świetnie. Zdecydowanie na filmowym poziomie. Nie tylko ksenomorf prezentuje się przerażająco, ale także pozostałe kosmiczne drapieżniki. Największą rolę prócz wspomnianego, kultowego obcego odgrywa tutaj pasożyt w formie oka, który naprawdę potrafi przyprawić o ciarki. Sceny, w których bohaterowie muszą bronić się przed obcymi są mroczne, a czasami wręcz klaustrofobiczne. Naprawdę spełniają swój cel.

Bardzo spodobało mi się połączenie thrillera/horroru z filozoficzną dyskusją na temat ludzkiej świadomości, którą wprowadza serial. Co prawda, nieraz tempo akcji mocno na tym cierpi, a odcinki potrafią się dłużyć, ale mnie ta tematyka i sposób w jaki wpleciono ją do fabuły, naprawdę zafascynowała. Oprócz pytania o to co czyni nas ludźmi, dochodzą jeszcze wątki nieetycznego wykorzystania technologii oraz obcych form życia. Zaskakujące zakończenie 1. sezonu tym bardziej daje nam do myślenia, a nawet skłania nas do ponownego obejrzenia serialu.

Jeśli chodzi o elementy, które gorzej sprawdziły się w serialu, to niewątpliwie piątym kołem u wozu jest tutaj humor. Rozumiem, że jest potrzebny by rozładować emocje, ale po prostu słabo komponuje się z resztą fabuły. Czasem żarty są przerysowane, czy kiepsko dobrane, choć ostatecznie wszystko zależy od tego jakie jest wasze poczucie humoru. Poza tym, postaci z dalszego planu zostały potraktowane tutaj po macoszemu, a chciałoby się, by ich ekspozycja była lepsza, a przynajmniej niektóre z wątków były kontynuowane, np. wątek szefowej Weyland-Yutani.

Obcy: Ziemia to z całą pewnością spora odmiana od filmowej serii. Serial pozwala na lepszą ekspozycję ludzkich bohaterów, ale także wprowadza więcej niż tylko dobrze znanego nam ksenomorfa. Atmosfera jest świetna, odcinki potrafią trzymać w napięciu i przerażać. Choć momentami serial wydaje się być przegadany, to stanowi powiew świeżości we franczyzie i świetnie zrealizowaną produkcję sci-fi, która zmusza widza do refleksji, a zarazem sprawia nie lada frajdę. 1. sezon spełnił moje oczekiwania, ale mam nadzieję, że jeśli otrzyma kontynuację, to wejdzie na jeszcze wyższy poziom.

Ocena: 7/10

Zdjęcia: Disney Plus

Leave a Reply