Batman: Rok pierwszy – recenzja komiksu

Batman, to jeden z najpopularniejszych, najbardziej rozpoznawalnych, a zarazem najbardziej złożonych herosów. Historia postaci liczy sobie ponad 86 lat, a odpowiadają za nią setki, jeśli nie tysiące artystów. Jeśli chodzi o najbardziej przełomowe opowieści o superbohaterze DC, jednym z pierwszych tytułów, który przychodzi na myśl jest Batman: Rok pierwszy i właśnie ukazał się on w nowym wydaniu.

DC Compact to nowa linia wydawnicza Egmontu, w ramach której klasyki komiksu ukazują się w nowych, jak sama nazwa wskazuje, kompaktowych wydaniach. Miękka oprawa, mniejszy format oraz zdecydowanie niższa cena niż można by się spodziewać po uznanych i popularnych tytułach. Wśród nich znalazł się właśnie Batman: Rok pierwszy.

Wydany w 1987 roku komiks, to jedno z najpopularniejszych dzieł Franka Millera, który zredefiniował w nim postać Batmana/Bruce’a Wayne’a, przybliżając nam odświeżoną genezę superbohatera DC. Poznajemy w nim same początki krucjaty Mrocznego Rycerza, stawiającego pierwsze kroki w walce z przestępczością Gotham. Jednocześnie, autor zestawia go z postacią Jima Gordona, który właśnie przeniósł się do tamtejszego wydziału policji.

Tym, co jako pierwsze rzuca nam się tutaj w oczy jest niezwykle wiarygodna i mroczna interpretacja Gotham. To miasto, w którym mamy do czynienia z przestępczością, ale nie w przerysowany sposób. Nie jest to stolica psychopatów i barwnych złoczyńców, z którymi wiele osób kojarzy uniwersum DC. Zastajemy tu jednak zepsuty system i skorumpowanych gliniarzy. Niezwykle realistyczny ton historii z miejsca wciąga nas do komiksu i z początku każe nam zastanawiać się jak w te realia zostanie wpisany sam Batman.

W ten realizm wpisują się nasi główni bohaterowie. Z jednej strony, mamy Bruce’a Wayne’a, który ze zdefiniowanym celem powraca do Gotham, choć nie jest jeszcze w pełni przekonany co do tego jak podejść do walki z przestępczością. Poszukuje symbolu, który ma być fundamentem jego krucjaty. Z drugiej strony, jakby bliżej nas, spotykamy Jima Gordona. Staje on przed ścianą, gdyż otaczają go skorumpowani współpracownicy, a sam kieruje się silnym kodeksem etycznym. Ma jednak dziecko w drodze, a próba wydania „kumpli” z pracy będzie wiązać się z negatywnymi konsekwencjami.

W kolejnych rozdziałach śledzimy drogę obu bohaterów, która nieuchronnie zmierza ku skrzyżowaniu się ich dróg. Millerowi udaje się wejść w głąb ich psychiki. Uzewnętrznia emocje Gordona, który nie widzi wyjścia z sytuacji, w której się znalazł, co przekłada się później na jego rodzinę. Choć w przypadku Wayne’a nie widzimy emocjonalnej wylewności, to dostrzegamy jak bardzo zależy mu na powodzeniu jego misji, a trzeba dodać, że ma więcej upadków niż wzlotów.

Niezwykła jest surowość i brutalność komiksu Batman: Rok pierwszy. Choć nie jest to długa lektura, mamy poczucie, że jest to początek czegoś większego, a my jesteśmy świadkami najważniejszej części historii Mrocznego Rycerza. Utożsamiamy się z determinacją i wolą walki Gordona i Batmana, a dwugłos Millera nadaje oryginalności genezie herosa. Co więcej, samo miasto staje się jej ważnym bohaterem, a nie tylko tłem rozgrywających się wydarzeń.

Oryginalnej, wciągającej i realistycznej fabule towarzyszą świetne, przepełnione mrokiem i jakby przytłumione ilustracje Davida Mazzucchelliego. Celowo wydają się nie być dopieszczone, by podkreślić zepsucie miasta i niedoskonałość jego mieszkańców. Na kartach komiksu dominują ciemne, depresyjne barwy, które doskonale wprowadzają nas w klimat historii.

Batman: Rok pierwszy to naprawdę autentyczna opowieść. Żaden z bohaterów nie jest ideałem. Gordon ma swoje osobiste problemy, przez które pcha się w wir pracy, co z kolei jeszcze bardziej powiększa czarną dziurę w jego prywatnym życiu. Tak samo Wayne w najgorszy możliwy sposób przekonuje się, że nie może po prostu skopać każdego napotkanego kryminalisty i w ten sposób zmienić coś na lepsze.

Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie taka przyziemna, osadzona w realiach lat 80. historia niż wiele elementów nadprzyrodzonych, które zdominowały komiksy, nawet te o Batmanie. Jest wiarygodniejsza, a przez to szybciej i mocniej wciąga. Do tego dochodzi psychologiczna głębia i dojrzałość, na które stawia Frank Miller, balansując na granicy noir i pokazując głównego bohatera jako człowieka.

Jeśli do tej pory nie mieliście do czynienia z Batman: Rok pierwszy, to koniecznie musicie sięgnąć po ten tytuł. Wielu z was dostrzeże po lekturze jak wiele filmów, seriali, a nawet komiksów czerpało inspiracje z dzieła Millera, Mazzucchelliego i Lewisa. To według mnie także wspaniały sposób na rozpoczęcie swojej przygody z postacią Batmana, daleki od campowości i przerysowania, ale także od ponadnaturalnych elementów rodem ze sci-fi. To idealna odpowiedź na to, co by było, gdyby Batman miał zacząć swoją krucjatę w naszym świecie.

Ocena: 8/10

Leave a Reply