Choć elfy wywodzą się z germańskiej mitologii i zapewne większości z was kojarzą się ze Śródziemiem Tolkiena, bardzo mocno zaznaczyły swoją obecność także w japońskiej popkulturze. Przykładem tego są chociażby takie tytuły jak Frieren. U kresu drogi, czy Plus-Sized Elf, a teraz do tego grona dołącza Ostatni Elf.
Manga autorstwa Akiry Sawano zabiera nas do świata, w którym rządzące nim prawa zostały wyznaczone przez wielki konflikt – Wojnę Stuletnią. Jak bardzo klarownie i czytelnie wyłuszcza nam to wstęp do historii, w jej wyniku z powierzchni ziemi zniknęły elfy. Przynajmniej takie jest przeświadczenie większości ludzi. Prawda jest jednak taka, że niegdyś magiczną krainę przemierza tytułowy Ostatni Elf, Aharu.
Manga szybko zaznacza nam cel wędrówki głównej bohaterki. Będąc elfem, jako jedyna jest w stanie uwolnić zapomniane duchy, zapewniając im godny spoczynek za sprawą specjalnego rytuału. Z sówką Glyphem u boku przemierza krainę w poszukiwaniu duchów, jednocześnie ukrywając swoją prawdziwą tożsamość. Jak się bowiem przekonujemy, są siły na tym świecie, które zrobią wszystko by ostatniego elfa się pozbyć.
Na pierwszy tom mangi składają się cztery rozdziały. Napisałem już o bardzo dobrej i czytelnej ekspozycji świata przedstawionego. Dodam, że pozwala nam to łatwo wczuć się w klimat opowiadanej w mandze historii. Sama Aharu jest zresztą tak pozytywną i optymistyczną postacią, że z przyjemnością śledzimy jej perypetie. Tym bardziej, gdy okazuje się, że jej słodki i sympatyczny wizerunek kontrastuje z niezwykłymi mocami jakimi dysponuje, a których skali ja się po niej nie spodziewałem.

Ostatni elf narzuca dość żwawe tempo akcji. Nie miałem poczucia znużenia, nawet gdy autor musiał przekazać nam istotne informacje dotyczące przedstawionego świata i rządzących nim praw. Historię urozmaicają duchy, które spotyka na swojej drodze bohaterka. Konfrontacje z nimi potrafią pozytywnie zaskakiwać, w szczególności, gdy chodzi o starcia z użyciem siły.
Wędrując razem z Aharu, nie tylko poznajemy lepiej bohaterkę, jej sekrety, a także świat, w którym przyszło jej żyć, ale również przekonujemy się, że nie wszystko jest tutaj tylko czarne lub białe. W tej podróży czujemy ton melancholii, ale samo zakończenie pierwszego tomu wyznacza inny klimat, zdecydowanie bardziej w stylu fantasy, zapowiadając więcej walk, tajemnic i zwrotów akcji.
Naprawdę przypadł mi do gustu styl ilustracji, gdyż dopracowane są zarówno wizerunki postaci jak i otaczający ich świat. Zauważyłem jednak, że ten styl rozwija się wraz z kolejnymi rozdziałami, a na samym początku nie powalił mnie na kolana. Zachwycić potrafią zarówno piękne, naturalne krajobrazy jak i miejskie ulice, a walki są naprawdę dynamiczne i potrafią trzymać w napięciu.

Ostatni elf nieco słabiej wypada pod kątem innych bohaterów. Nie ma ich tutaj bowiem zbyt wiele. Tak naprawdę, dopiero pod koniec pojawia się pierwsza postać, która napotyka na Aharu, a sama manga zapowiada, że ich drogi jeszcze nie raz się przetną. Poza tym, nie ma jednak nikogo, kto naprawdę zapadłby nam w pamięć, ale trzeba też przyznać, że autor daje sobie czas na długofalowy rozwój historii, stąd tytułowa bohaterka nie znajduje sobie póki co równych.
Pierwszy tom mangi zaprezentował się w moich oczach jako historia z potencjałem. Jedynym jego minusem jest fakt, że nie dzieje się tutaj zbyt wiele, choć sam świat i jego bohaterka są na tyle intrygujący, że chce się ich lepiej poznać. Poza tym, Ostatni elf odnajduje równowagę w narracji, która nie jest ani zbyt dramatyczna, ani zbyt komediowa, oferując jednak wiele charakterystycznych dla fantasty elementów. Jeśli chodzi o tytuły o elfach, to warto tą pozycją się zainteresować.
Ocena: 6,5/10
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania mangi chciałbym podziękować wydawnictwu Waneko.
We własny egzemplarz możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://sklepwaneko.pl/mangi/waneko/ostatni-elf/16574-ostatni-elf-1-karta-z-efektem-witrazu-9788383891446.html

