Japonia stereotypowo może kojarzyć się z różnymi rzeczami. Dla jednych będzie to sushi, a dla innych sumo. Wśród takich charakterystycznych dla popkultury tego kraju elementów, wiele osób z pewnością wskaże również ninja, którzy są bohaterami multum komiksów i animacji, a japońscy twórcy wciąż mają nowe pomysły jak z nich korzystać. Najnowszym tego przykładem jest pierwszy tom mangi Black Torch.
Oczywiście, ninja wywodzą się z feudalnej Japonii, ale nie oznacza to, że każda manga, której są bohaterami, musi przenosić nas do tamtych czasów. Właśnie tutaj wkracza Black Torch, którego akcja dzieje się współcześnie i już przez sam ten fakt wiemy, że autor w jakiś oryginalny sposób przeniesie skrytobójców do dzisiejszych czasów.
Głównym bohaterem mangi jest Jiro Azuma. Chłopak, będący potomkiem ninja, wyróżnia się tym, że potrafi rozmawiać ze zwierzętami, rozumiejąc ich mowę. Zawsze okazuje wobec nich empatię, a dzięki temu nieraz wyciągają go z tarapatów. No i ta jego empatia oraz przypadek (jak to często ma miejsce w mangach) sprawia, że trafia na kota, który kotem nie jest, a który na zawsze odmieni jego życie.
Mononoke, potężne, starożytne duchy oraz ninja, działający jako specjalni urzędnicy, stojący na straży świata przed tymi stworzeniami. Właśnie do takiego świata trafiamy w Black Torch i niechcący do tego świata musi przyzwyczaić się Azuma. Napotkany przez niego kot Rago ściąga na niego kłopoty i jedynym sposobem na odwdzięczenie mu się jest uratowanie go przed śmiercią i połączenie się z jego duszą. W ten oto sposób nasz bohater znajduje się na celowniku specjalnej agencji, a jego dalsze życie pełne będzie walki ze złowrogimi demonami.

Black Torch to pełna akcji manga, która nadaje nowe znaczenie działalności ninja. Skupiają się oni bowiem na nadzorze i eliminacji wspomnianych przeze mnie Mononoke. Tak się akurat składa, że w tle rozwija się intryga, którą starają się rozwikłać. Ta intryga prowadzi właśnie do połączenia Rago i Azumy, połączenia nieodwracalnego. Jak możecie się domyślić, bohater ostatecznie dołącza do organizacji, choć wyjątkowo niechętnie.
Choć zarys fabuły jest tutaj dosyć stereotypowy, to sam pierwszy tom mangi należy pochwalić za szybkie tempo akcji i nierozdrabnianie się nad historią. Akcja mknie do przodu, nie jesteśmy zalewani dialogami z lewej i prawej, a walki z demonami trzymają nas w napięciu. Autor nie rozwleka historii, lecz konsekwentnie posuwa losy Azumy w nieprzewidywalną przyszłość.
Tym, co zdecydowanie przyciąga nas do dalszego czytania mangi, jest relacja, łącząca Rago i Azumę. Chłopak i Mononoke muszą nauczyć się ze sobą współpracować, ale nie nadają przez cały czas na tych samych falach. Przekomarzają się, kłócą i zdecydowanie różnią się pod względem charakteru. Nastolatek jest dość impulsywny, podczas gdy kot ma zdecydowanie bardziej pragmatyczne podejście do wielu sytuacji.

Naprawdę spodobała mi się w Black Torch warstwa wizualna. Sceny walk są według mnie po prostu świetne. Są dynamiczne i brutalne. Autor mangi nie oszczędza swoich bohaterów, a choreografia pojedynków jest oryginalna i zapada nam w pamięć. Tsuyoshi Takaki przywiązuje dużą uwagę do detali, a jego demony robią doskonałe wrażenie. Co więcej, komiks bardzo dobrze łączy elementy japońskiego folkloru ze współczesnym kontekstem, co również wybrzmiewa w ilustracjach.
Oczywiście, Black Torch nie udaje się uniknąć pewnych mangowych schematów, charakterystycznych dla komiksów akcji. Zwykły chłopak nagle otrzymuje niezwykłe moce i walczy z demonami, o których istnieniu nie miał pojęcia. Tajna organizacja walczy z tymi potworami, a bohater do niej dołącza. Brzmi to wszystko znajomo, więc jeśli z shōnenami jesteście za pan brat, to w tym kontekście manga nie powali was na kolana.
Póki co, dość blado wypadają także postaci drugoplanowe, które nie otrzymują w pierwszym tomie zbyt wielkiego pola do popisu. Pojawiają się bardziej by popchnąć fabułę do przodu, niż żeby mocno zaznaczyć swoją obecność i wagę w historii. Oprócz Azumy i Rago wyróżnia się jedynie old-schoolowy dziadek głównego bohatera oraz grająca mu na nerwach opiekunka z agencji, Ichika.

Black Torch ma potencjał na naprawdę ciekawą historię, w oryginalny sposób wykorzystującą motyw ninja. Jeśli szukacie dynamicznej akcji, barwnych głównych bohaterów i działających na wyobraźnie ilustracji, to zdecydowanie powinniście zainteresować się tym tytułem. Pamiętajcie jednak, że nie brakuje tutaj elementów typowego shōnena.
Ocena: 6,5/10
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania mangi chciałbym podziękować wydawnictwu Waneko.
We własny egzemplarz możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://sklepwaneko.pl/mangi/16560-black-torch-1-naklejka-9788383892870.html

