Nić widmo – recenzja filmu

Gdy nie możecie znaleźć nic ciekawego do oglądania, zawsze możecie wybrać jeden z filmów Paula Thomasa Andersona. Amerykański reżyser na przestrzeni lat udowodnił swoją jakość, zdobywając jedną nominację do Oscara za drugą. Jednym z przykładów jego świetności jest Nić widmo.

Nić widmo Paula Thomasa Andersona to film, który rozwija się powoli. Efekt końcowy jest jednak satysfakcjonujący, a tempo ani przez chwilę nie nuży. Pod elegancką powierzchnią kryje się bowiem tutaj coś niepokojącego. To opowieść o miłości, ale nie romantycznej w klasycznym rozumieniu. Jest za to pełna kontroli, napięcia i burzy emocji.

Anderson bierze na warsztat melodramat. Na dodatek w brytyjskim stylu, z czym w ogóle go nie kojarzymy. Rozkłada go na części pierwsze, szyjąc z nich historię delikatną, precyzyjną i piękną jak suknie głównego bohatera. Akcja filmu osadzona jest w powojennym Londynie, w świecie ekskluzywnego domu mody prowadzonego przez Reynoldsa Woodcocka. Jego, uporządkowane co do minuty, życie zostaje jednak zakłócone przez Almę, młodą kelnerkę, która szybko staje się jego muzą i partnerką.

Punkt wyjścia jest prosty, klasyczny i nie zaskakuje. Z czasem przekonujemy się jednak, że Nić widmo konsekwentnie unika oczywistych wyborów. To nie historia o „uzdrawiającej miłości”, lecz o relacji, w której obie strony uczą się, jak żyć obok siebie. Nie mamy tu do czynienia z uczuciem jakie zazwyczaj wyobrażamy sobie w przypadku każdego związku. Jest za to przekraczanie granic moralnych i emocjonalnych.

Atmosfera filmu jest duszna i napięta. Anderson buduje ją nie przez wielkie, dramatyczne wydarzenia, lecz przez drobne gesty, spojrzenia i… dźwięki. Skrzypiące krzesło, zbyt głośne smarowanie tostów czy szelest sukni potrafią być bardziej agresywne niż podniesiony głos którejkolwiek z postaci. Nić widmo wymaga od widza cierpliwości, ale nagradza ją intensywnym doświadczeniem emocjonalnym i zaskakującym rozwojem fabuły.

Daniel Day-Lewis w roli Reynoldsa Woodcocka tworzy jedną z najbardziej precyzyjnych i fascynujących postaci w swojej karierze. To bohater zbudowany z manier, rytuałów i każdy detal w jego grze ma znaczenie. Kroku dotrzymuje mu Vicky Krieps jako Alma. Początkowo cicha i niepozorna, wręcz sztampowa. Z czasem odsłania jednak siłę, która zaczyna zmieniać układ sił w tej relacji. Ich chemia nie polega na namiętności, lecz na napięciu i nieustannej grze. Choć mniejszą rolę Lesley Manville jako Cyril, siostra głównego bohatera, również zapada nam w pamięć.

Ścieżka dźwiękowa autorstwa Jonny’ego Greenwooda to jeden z kluczowych elementów filmu. Orkiestrowe kompozycje są piękne, klasyczne, wręcz romantyczne. W kontekście rozgrywającej się na naszych oczach historii, zyskują jednak ironiczny wymiar. Muzyka nie koi nastrojów, lecz maskuje niepokój. Podkreśla rozdźwięk między estetyką, a emocjonalnym chłodem bohaterów. Świetnie spaja całość historii.

Kostiumy również odgrywają bardzo istotną rolę w filmie. Suknie projektowane przez Woodcocka to symbol perfekcji, ale też narzędzie władzy. Scenografia i wnętrza domu mody podkreślają obsesję porządku i ładu bohatera, w której nie ma miejsca na improwizację. Każdy element kadru wydaje się podporządkowany jego idei.

Zdjęcia autorstwa Paula Thomasa Andersona (który sam stanął za kamerą) są spokojne, eleganckie i niezwykle świadome. Kamera często obserwuje bohaterów z dystansu, nie ingeruje, dając nam pewną przestrzeń w napiętej atmosferze. Dominują delikatne barwy, klasyczne kompozycje i powolne ruchy kamery. Anderson nie tłumaczy postaci, nie moralizuje. Pozwala nam odnaleźć się w tej relacji, samodzielnie ją zrozumieć. Nić widmo to kino dojrzałe, może nawet najbardziej spośród wszystkich filmów reżysera.

Nić widmo to film o miłości z jakim nigdy wcześniej nie miałem do czynienia. To uczucie które nie chce być bezpieczne, ani jednoznaczne. To piękne wizualnie, ale chłodne emocjonalnie, a zarazem fascynujące kino. T obraz, który działa jak dobrze skrojony strój. Jest idealnie dopasowany, elegancki, ale niekoniecznie musimy czuć się w nim w pełni komfortowo, choć się tego nie spodziewamy. Film wymagający, lecz hipnotyzujący i na długo pozostający w naszej pamięci.

Ocena: 8/10

Zdjęcia: Focus Features

Leave a Reply