Choć myśląc o gatunku science-fiction, w pierwszej chwili na myśl większości osób przychodzą takie marki jak Star Trek, czy Star Wars, nie są to jedyne franczyzy warte uwagi fanów. Naszej uwadze nie powinna umknąć Planeta małp, która w ciągu ostatnich kilkunastu lat zyskała nowe życie, a wszystko zaczęło się od filmu Geneza planety małp.
Jeśli do tej pory nie mieliście do czynienia z uniwersum Planety małp, spokojnie możecie rozpocząć swoją przygodę od filmu z 2011 roku. Zgodnie z tytułem, produkcja zabiera nas do wydarzeń, które zapoczątkowały powolny upadek ludzkości i doprowadziły do dominacji inteligentnych małp na Ziemi, a w centrum historii znajduje się refleksja na temat tego, co jesteśmy w stanie zrobić, by ocalić swoją rodzinę.
Will Rodman pracuje nad eksperymentalnym lekiem na chorobę Alzheimera. Testy przeprowadzane są na szympansach, a wkrótce okazuje się, że wpływają one na wzrost poziomu inteligencji badanych obiektów. Bohater jest zdesperowany, gdyż w bardzo złym stanie jest jego ojciec. Nie wszystko idzie jednak po jego myśli, nowo opracowany lek prowadzi do rozprzestrzenienia się śmiertelnego wirusa, a szympans Cezar, który stał się częścią jego rodziny, zaczyna dostrzegać mroczną stronę ludzkości – jej okrucieństwo i niesprawiedliwość.
Cezar to fascynująca i złożona postać. Wykorzystując przełomową technologię motion capture, brawurowo wciela się w niego Andy Serkis, nadając mu odpowiedni rys człowieczeństwa. Zresztą, Geneza planety małp to nie tylko historia wydarzeń, które w przyszłości doprowadziły do upadku ludzkości. To także ciągłe wewnętrzne zmagania Cezara, który waha się między pierwiastkiem ludzkim i zwierzęcym, starając się zrozumieć kim tak naprawdę jest i do którego świata przynależy. Pełen emocji portret stworzony przez Serkisa, to jedna z najciekawszych i najlepszych ról jakie miałem okazje widzieć i zasługuje na wszelkie pochwały. A to dopiero początek historii szympansa.

Jeśli chodzi o resztę obsady, to choć nie otrzymujemy od nich aktorskich fajerwerków, dobrze oddają emocjonalną warstwę historii. James Franco, John Litgow, Brian Cox, czy Tom Felton sprawdzają się w swoich rolach, kierując jednak słusznie naszą uwagę na Cezara i resztę małp. Nie są oni charyzmatyczni i może nie zapadają nam w pamięć, ale dzięki ich pracy fabuła nabiera wiarygodności. W tym aspekcie świetnie sprawdza się warstwa wizualna filmu, która mimo piętnastu lat na karku, nadal wygląda według mnie bardzo dobrze.
Geneza planety małp nie jest typowym filmem sci-fi, w którym liczy się akcja, czy efekty specjalne. Te elementy są tutaj oczywiście obecne i wcale nie odstępują wielu innym produkcjom z tego gatunku. Jednocześnie, obraz ten daje widzowi do myślenia, Porusza takie tematy jak prawa zwierząt, ingerowanie w naturalne środowisko, gdzie leży granica eksperymentów naukowych i jakie mogą być ich konsekwencje. Po obejrzeniu filmu te kwestie cały czas krążą nam po głowie, tym bardziej, że sama historia angażuje nas emocjonalnie.

Film ma w sobie widowiskowe elementy i świetnie pokazuje rosnącą pozycję Cezara wśród małp, od zagubionego i przestraszonego, aż po nieustraszonego lidera, który swoją pozycję zawdzięcza odwadze, sile ducha i inteligencji. Bunt rozwija się w logiczny, naturalny sposób, a my cały czas zastanawiamy się, po której stronie się opowiedzieć, gdyż argumenty małp mają sens. Geneza planety małp dobrze balansuje ze sobą ekspozycję świata i bohaterów z emocjonalną narracją i sporą ilością akcji. Naprawdę wciąga i nie potrafię sobie wyobrazić, że po obejrzeniu filmu jakiś widz nie pomyślałby jak ta historia potoczyła się dalej.
Ocena: 7/10
Zdjęcia: 20th Century Fox
