Ewolucja planety małp – recenzja filmu

Zbudowanie jakiejkolwiek społeczności i jej utrzymanie może wydawać się proste, ale jak wielokrotnie pokazała nam historia, wcale takie nie jest. Temat ten pojawił się nawet w popkulturze, a jedno z jego najciekawszych przedstawień odnajdziemy w filmie Ewolucja planety małp.

Gdy pierwszy raz usłyszałem o prequelach kultowej Planety małp, miałem wątpliwości, czy ten projekt się powiedzie. Po obejrzeniu Genezy planety małp mój sceptycyzm odszedł jednak w zapomnienie. Byłem wręcz oczarowany historią Cezara, który doprowadził do buntu swoich pobratymców. Z ciekawością wypatrywałem kolejnego rozdziału jego historii i jak się okazało, ten mnie nie zawiódł.

Akcja filmu rozgrywa się 10 lat po wydarzeniach z Genezy planety małp. Ludzkość została zdziesiątkowana przez wirusa ALZ-113, a cywilizacja praktycznie upadła. Z początku nie mamy nawet pewności, czy jakikolwiek człowiek jeszcze żyje. Trafiamy do obozu małp pod wodzą Cezara, która stworzyła własne, dosyć prymitywne, ale stabilne społeczeństwo w lasach w pobliżu San Francisco. Spokój zostaje jednak zaburzony, gdy w okolicy pojawia się garstka ludzi, próbujących uruchomić starą elektrownię. Dochodzi do spotkania dwóch grup, które staje się zarzewiem konfliktu.

Ewolucja planety małp, zgodnie z tytułem, pokazuje nam jak przez dekadę zmieniła się rzeczywistość człekokształtnych. Obserwujemy jak z rolą lidera, ale także ojca i głowy rodziny mierzy się dojrzały Cezar. Przez cały film musi wybierać między utrzymaniem swojej pozycji w oczach społeczności i kierowaniem się rozumem, a wiarą w pokojowe współistnienie ludzi i małp oraz tym, co podpowiada mu serce. W bardzo ciekawy i oryginalny sposób przedstawił nam to Matt Reeves.

Gdy tylko pojawiają się ludzie, mniej więcej zdajemy sobie sprawę w jakim kierunku potoczy się fabuła. Jest w niej pewien element przewidywalności, jednak nie na tyle duży by negatywnie odbijał się na rozwoju historii. Ta toczy się w naturalnym tempie. Dynamiczne sekwencje akcji nieraz przeplatają się z bardziej refleksyjnymi momentami. Ewolucja planety małp to nie tylko konfrontacja ludzi z małpami, co zderzenie różnych ideologii, które w oryginalny sposób przedstawia.

Po raz kolejny muszę pochwalić artystów odpowiedzialnych za efekty specjalne, które w całej serii robią ogromne wrażenie. Nawet przez chwilę nie zastanawiałem się nad wiarygodnością małp. To samo dotyczy zresztą innych zwierząt, pojawiających się w filmie, a także środowiska, w którym żyją. Do zbudowania przekonujących portretów małpich bohaterów przyczynili się oczywiście także aktorzy przy użyciu technologii motion capture.

Skoro przy motion capture jesteśmy, to trzeba pochwalić aktorskie kreacje, które przyciągają nas do historii. Po raz kolejny klasę pokazał Andy Serkis, nadając postaci Cezara kolejnych warstw i emocji. Jest ojcem, przywódcą, bratem i świetnie prezentują się jego próby balansowania między wyzwaniami jakie przed nim stoją. W ślad za nim idzie Toby Kebbell, który wciela się w Kobę, ideologiczne przeciwieństwo Cezara, nie ufającą ani odrobinę ludziom małpę, napędzaną chęcią zemsty za okaleczenia w trakcie eksperymentów. Brytyjski aktor wyśmienicie sprawdza się w roli tego nieoczekiwanego antagonisty i sprawia, że większość widzów czujących empatię wobec małpich bohaterów, tę postać z pewnością znienawidzi.

Można powiedzieć, że mniejsze pole do popisu mieli aktorzy, wcielający się tutaj w ludzi. Dobrze jednak uzupełnili historię, pokazując, że tak naprawdę nie ma tutaj podziału na dobrych i złych, gdyż obie strony mają swoje racje i lęki, nawet Koba. Jason Clarke, grający swego rodzaju łącznika między światem ludzi i małp jest w tym aspekcie kluczową postacią, pokazującą nam wady i zalety myślenia obu grup. W filmie wystąpili również Keri Russell, Kodi Smit-McPhee, czy Gary Oldman, którego obecność w dość niewielkiej roli mnie zaskoczyła.

Ewolucja planety małp to bardziej widowiskowy film niż poprzednia część serii. Scen akcji jest tutaj więcej, są dynamiczne i nie brakuje im brutalności. Miłośnikom zwierząt może być nawet ciężko oglądać niektóre z nich. Robią jednak świetne wrażenie, nie wykraczając w znacznym stopniu poza realizm sytuacji. Jest nawet sekwencja, która prowadzi do jednego z najbardziej wzruszających momentów filmu, który niejednego widza doprowadzi do łez. Wizualnie wygląda to świetnie.

Trzeba także podkreślić, że w porównaniu z poprzednią częścią, tutaj mamy do czynienia z dojrzalszą opowieścią. Obraz Matta Reevesa opowiada o władzy i wiążącej się z nią odpowiedzialnością oraz cenie jaką przychodzi zapłacić liderom, o strachu przed obcym, czy o tym jak łatwo nasze ideały potrafią przegrać z nienawiścią. Naprawdę podziwiam jak udało zgrabnie udało się połączyć tak ciężką, ale ważną tematykę z widowiskiem akcji, tworząc swego rodzaju hybrydę produkcji sci-fi i wojennego dramatu.

Kontynuacja Genezy planety małp wchodzi na wyższy poziom, czyniąc całe uniwersum jeszcze ciekawszym dla widza. Film z 2014 roku nie zestarzał się i udowadnia, że można opowiedzieć ambitną historię, jednocześnie tworząc rozrywkowe kino. Od efektów specjalnych, przez zdjęcia, aż po scenariusz i reżyserię, Ewolucja planety małp dowozi w każdym aspekcie. To znakomity, dojrzały sequel, inteligentne i poruszające kino, które was wciągnie i pozytywnie zaskoczy, zabierając w podróż do świata, który mówi nam więcej o nas samych niż moglibyśmy się tego spodziewać.

Ocena: 8/10

Zdjęcia: 20th Century Fox

Leave a Reply