Królestwo planety małp – recenzja filmu

Koniec jednej historii czasami może oznaczać początek kolejnej. Właśnie z takiego punktu widzenia wyszli twórcy filmu Królestwo planety małp, którzy po zakończeniu trylogii Cezara, podjęli się trudnego wyzwania powrotu do świata zdominowanego przez małpy już bez charyzmatycznego, tragicznego bohatera. Czy udało im się sprostać oczekiwaniom widzów i fanów serii, w tym mnie? Sprawdźmy to.

Akcja filmu zabiera nas wiele pokoleń po wydarzeniach z Wojny o planetę małp. Mamy okazję przekonać się jak poświęcenie Cezara wpłynęło na zjednoczenie małp lub wręcz przeciwnie. Obserwujemy jak cywilizacja się rozwinęła i co stało się z ludźmi. Historię śledzimy oczami zupełnie nowych bohaterów, a całość obrazu prezentuje się jako solidny start dla kolejnego rozdziału we franczyzie.

Głównym bohaterem filmu jest Noa, młody, ambitny szympans, syn wodza Orlego Klanu, który specjalizuje się w wychowywaniu i trenowaniu tych drapieżnych ptaków. Małpy zdają się prowadzić spokojny żywot, ale wkrótce to się zmieni. A to wszystko, oczywiście za sprawą człowieka, który pojawia się znikąd i wprowadza pewną trwogę w szeregi człekokształtnych. Niedługo potem, ściąga na lud i rodzinę naszego bohatera nieszczęście i zniszczenie, zmuszając go do pościgu za oprawcami, którzy zniszczyli jego wioskę i porwali najbliższych.

Królestwo planety małp stanowi swego rodzaju krok wstecz względem poprzednich odsłon serii. Jest on jednak niezbędny, by opowiedzieć nową, zupełnie inną historię w ramach tego uniwersum. Film w reżyserii Wesa Balla to historia o dojrzewaniu, społecznych podziałach, braniu odpowiedzialności za innych, a jednocześnie to wciąż opowieść o świecie zdominowanym przez małpy, w którym przeszłość nie daje jednak o sobie w pełni zapomnieć.

Film ma w sobie mniej dramatyzmu jak poprzednie prequele Planety małp. Bardziej stawia na akcję i przygodę, utrzymując jednak poważny ton. Fabuła kręci się w końcu wokół walki o wolność i odzyskanie rodziny. Nie jest on jednak tak bardzo emocjonalnie nacechowany jak historia Cezara. Wydaje mi się jednak, że twórcy odnajdują tutaj odpowiednią równowagę między dramatem, akcją i dalszym rozbudowywaniem uniwersum. Tym bardziej, gdy potraktujemy produkcję jako świeży start i początek zupełnie innej historii.

Jedno, co nigdy nie zmienia się na gorsze w przypadku prequeli, to efekty specjalne. Królestwo planety małp udanie korzysta z technologii motion capture. Małpi bohaterowie prezentują się świetnie, a odgrywający ich aktorzy w pełni zanurzają się w swoich rolach. Kevin Durand, Owen Teague i Peter Macon spisali się świetnie. Nigdy nie widzę w nich człowieka za maską szympansa, czy goryla, lecz po prostu małpiego bohatera. Doskonale wypadają też sceny akcji, które mają w sobie mnóstwo dynamizmu, wyróżniając się według mnie na tym polu w porównaniu z trylogią Cezara.

Bardzo spodobało mi się jak Wes Ball pokazał rozwój cywilizacji małp. Choć wciąż są one dosyć prymitywne, widzimy jak potrafią zbudować coraz większe społeczności, a nawet specjalizować się w konkretnych czynnościach. W filmie pojawia się również wątek przekazywania historii z pokolenia na pokolenie, a duch Cezara wciąż pozostaje żywy. Choć wątek ludzki może do pewnego momentu wydać wam się tutaj bezsensowny, oglądając do końca dostrzegamy jak wielkie ma on tutaj znaczenie oraz w jaką pomysłowością wykazali się scenarzyści. Będziecie naprawdę zaskoczeni.

Choć Królestwo planety małp nie zrobiło na mnie tak wielkiego wrażenia jak poprzednia trylogia z tego uniwersum, film zapewnił mi doskonałą rozrywkę. Oglądając go, bawiłem się świetnie. Co dla mnie najważniejsze, nie zabrakło scen i motywów, które skłaniają widza do refleksji. Czy dotyczy to różnic i podobieństw między zachowaniem dominujących małp, a ludźmi, czy innych tematów, przewijających się przez całość obrazu (wolność, tyrania, odwzorowanie społecznych konfliktów). To solidne i wciąż ambitne kino akcji z zachwycającymi efektami specjalnymi, bardzo dobrą grą aktorską i w większości dopracowaną fabułą. Po seansie jestem bardzo ciekaw jak dalej ten świat będą rozwijać kolejni filmowcy.

Ocena: 7/10

Zdjęcia: Warner Bros. Pictures

Leave a Reply