Znaki – recenzja filmu

Potencjalna obecność kosmitów na Ziemi lub na jej orbicie spędza sen z powiek wielu miłośników teorii konspiracyjnych. Temat ten bardzo często poruszany był również przez Hollywood, prowadząc do powstania niejednego interesującego filmu. Jednym z takich tytułów były Znaki w reżyserii M. Nighta Shyamalana.

Akcja filmu z 2002 roku rozgrywa się gdzieś na farmie kukurydzy w Pensylwanii. Tam spotykamy Grahama Hessa, wdowca i byłego pastora, który samotnie wychowuje dwójkę dzieci z pomocą swojego brata Merrilla. Po życiowej tragedii stara się wieść ułożone życie pełne ładu. Jednakże, pewnego dnia na polu kukurydzy pojawiają się tajemnicze znaki w kształcie kręgów. Choć początkowo w to nie wierzy, z czasem, razem z resztą świata przekonuje się, że stoją za nimi istoty pozaziemskie.

Znaki nie są typowym filmem o kosmicznej inwazji. Skupia się on bowiem bardziej na reakcjach ludzi, narastającym strachu i próbach zrozumienia tego, co się dzieje, a nie atakach obcych. M. Night Shyamalan łączy ludzki dramat, pełną napięcia atmosferę i elementy horroru, opowiadając historię o przeznaczeniu, wierze i strachu przed tym czego nie znamy i nie rozumiemy.

Przede wszystkim, reżyser doskonale buduje napięcie, towarzyszące historii. Nie od razu mamy przekonanie, co do tej całej kosmicznej inwazji. Poddajemy w wątpliwość jest realność. Wystarczą jednak hałasy dochodzące z pola, dziczejące zwierzęta, szumy i stukania, byśmy zaczęli zastanawiać się, że może jednak coś jest na rzeczy. Pewien minimalizm działa na korzyść przedstawienia tej historii, która ma w dużej mierze kameralny charakter.

Shyamalan stawia na sugestię, utrzymując atmosferę tajemnicy i powoli budując napięcie. Pomaga w tym ścieżka dźwiękowa Jamesa Newtona Howarda i oszczędna reżyseria. Siłą filmu jest fakt, że przez większość czasu obcy nie pojawiają się w pełnej okazałości. Żałuję jedynie, że pod koniec to się zmieniło, bo obraz wypadł by ciekawiej, gdybyśmy widzieli jedynie części obcych, nigdy tak naprawdę nie widząc jak dokładnie wyglądają.

Aktorstwo stoi tutaj na wysokim poziomie. Mel Gibson tworzy jedną z bardziej stonowanych i wewnętrznie rozbitych ról w swojej karierze. Z kolei Joaquin Phoenix wnosi do filmu naturalność i odrobinę humoru, równoważąc poważny ton historii, choć jego rola jest tutaj mniejsza niż Gibsona. Zaskakująco dobrze wypadają również dziecięcy aktorzy, których „dziwactwa” nabierają z czasem nabierają dla nas sensu.

Znaki to inteligentne kino, które wciągnęło mnie już od pierwszej sceny. To niejednoznaczny thriller z elementami science-fiction, który na pierwszym planie stawia ludzką wiarą, splatając ją z kosmiczną inwazją. Nie jest to tytuł pełen widowiskowej akcji. To pozycja dla widzów, którzy cenią nastrój i emocje, skłaniająca nas do refleksji i własnej interpretacji. Po ponad dwóch dekadach od premiery nadal stanowi jeden z najciekawszych tytułów w filmografii M. Nighta Shyamalana.

Ocena: 7/10

Zdjęcia: Touchstone Pictures

Leave a Reply