Transformers tom 4 – recenzja komiksu

W obliczu kryzysowych sytuacji bardzo często musimy podejmować trudne decyzje. W niektórych przypadkach są to wręcz sprawy życia i śmierci, których skala wykracza poza nasze wyobrażenia. W takiej sytuacji znajdują się bohaterowie serii Transformers w czwartym tomie docenianej komiksowej serii.

Czwarty tom kontynuuje naszą podróż przez Energon Universe. Głównym wątkiem jaki porusza komiks jest powrót Megatrona jako przywódcy Deceptikonów, który daje swoim pobratymcom iskrę do kolejnej eskalacji wojny z Autobotami. Z drugiej strony znajduje się Optimus Prime, stawiając opór swojemu nemesis, co prowadzi do szokującego punktu kulminacyjnego, który zaskoczy wszystkich fanów.

Przez cały tom towarzyszy nam swego rodzaju ciężar konsekwencji wcześniejszych wydarzeń. W obliczu wojny powoli zaciera się granicy między dobrem, a złem i nawet sojusznicy zaczynają kwestionować swoje motywacje i lojalność. Nawet Autoboty zastanawiają się nad ruchami, o które nigdy byśmy ich nie posądzali. Czuć, że zmierzamy do najważniejszego punktu tej historii, a napięta atmosfera buduje niezwykły klimat komiksu.

Zaangażowani w prace nad czwartym tomem Transformers, Corona, Lullabi i Spicer tworzą imponującą oprawę wizualną komiksu. Jest dynamiczna, surowa i pełna detali. Świetnie przekazują zarówno chaos bitew jak i emocje bohaterów. Rysunki są płynne i pełne energii, co w połączeniu z mocnymi sekwencjami akcji daje efekt niemal filmowy. Z łatwością wyobrażamy sobie jak to wszystko toczy się tuż przed naszymi oczami. Poza tym odczuwamy też dramatyzm historii oraz kolejne moralne dylematy, przed którymi stają bohaterowie. Pod względem ilustracji seria kolejny raz nie zawodzi.

Tom ten balansuje więc między klasyczną, pełną akcji walką Autobotów z Deceptikonami, a bardziej introspektywnymi fragmentami, w których przenikamy psychikę bohaterów, zmagających się z własnymi słabościami i wątpliwościami. Świetny i zaskakujący jest początek, skupiający się na Megatronie, którego do tej pory chyba nigdy nie widzieliśmy tak słabym i załamanym, ale równie ciekawie w opozycji do złoczyńcy wypada Optimus postawiony między młotem, a kowadłem.

Nowy tom Transformers nie zwalnia tempa serii, co zresztą jest jej jednym z najmocniejszych punktów. Akcja rozwija się intensywnie od pierwszej do ostatniej strony. Nie brakuje dramatycznych zwrotów akcji i cliffhangerów. Historia nie tylko odpowiada na pytania z poprzednich tomów, ale także stawia nowe. Daniel Warren Johnson po raz kolejny pokazuje swój talent do wnikania w głąb natury swoich bohaterów, dzięki czemu lektura komiksu jest bardzo angażująca.

Kolejna porcja przygód Autobotów i Deceptikonów za mną i kolejny raz się nie zawiodłem. Takie połączenie emocjonującego sci-fi z dramatyzmem wojny i przedstawieniem kosmicznych bohaterów jako coś więcej niż tylko gigantyczne roboty, idealnie do mnie trafia. Emocjonująca historia ponownie łączy spektakularne starcia z psychologiczną głębią postaci, a całość wygląda genialnie. Zarówno fani marki, jak i czytelnicy poszukujący ambitniejszych historii, znajdą tu coś dla siebie.

Ocena: 7,5/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania komiksu chciałbym podziękować wydawnictwu NAGLE!

We własny egzemplarz komiksu możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://www.naglecomics.pl/transformers-tom-4/3-232-189

Leave a Reply