O tym, że gangsterzy wcale nie muszą być źli i są tylko gangsterami z nazwy miał okazję opowiedzieć nam Ken Wakui w swojej mandze, zatytułowanej Tokyo Revengers. Spotkała się ona z wielką popularnością. Otrzymała nawet animowaną adaptację. Teraz, autor tego przeboju wraca z zupełnie nową historią, choć ponownie o gangsterach. Tym razem nie będzie jednak mowy o podróży w czasie, lecz do gry wejdą kosmiczne moce, a manga o której mowa to Astro Royale.
Po śmierci starego szefa klanu, Kongou Yotsurugiego nadchodzi czas na wybór jego następcy. Na papierze, oczywistym wyborem wydaje się być jego jedyny biologiczny syn, Hibaru Yotsurugi. Sęk jednak w tym, że klan pełen jest adoptowanych dzieci, panuje w nim pewna hierarchia, a Hibaru nie sprawia wrażenia idealnego kandydata do prowadzeni biznesu. Tym bowiem jest teraz tzw. „gangsterka”.
Chłopak jest młody, ma serce tam gdzie trzeba, no i jest jeszcze jego dość specyficzne poczucie odpowiedzialności. Zamiast samemu sięgnąć po schedę, wykonuje ruch, który wywołuje totalny chaos w całej rodzinie. Bo w tym ogromnym i jakże specyficznym klanie (aż jedenastu adoptowanych braci i siostra!) każdy ma swoje ambicje, a lojalność bywa bardzo… elastyczna. Kosmiczny wypadek powoduje, że wszystkie plany biorą jednak w łeb, a Hibaru musi teraz walczyć o to, bo kontynuować dziedzictwo ojca.

Tak właśnie rozpoczynamy naszą przygodę z serią Astro Royale. Akcję mangi napędza walka o przywództwo nad klanem, ale nieprzewidywalność do historii wprowadza deszcze meteorytów, który spada na Tokio i… daje wielu mieszkańcom nadprzyrodzone moce. Oczywiście, wśród nich jest rodzeństwo z klanu Yotsurugi. Teraz, rodzinny konflikt nie będzie już należał do takich łatwych jak by sobie tego główny bohater życzył.
Ken Wakui świetnie wplata nadprzyrodzony zwrot akcji do historii o wewnętrznych porachunkach rodzeństwa. Za sprawą kosmicznych mocy dodatkowo podkreśla charakter poszczególnych postaci, a także wyciąga na wierzch ich motywacje i osobiste historie. Emocje są tym większe, że Hibaru mimo różnych nieporozumień, bardzo szanuje swoje rodzeństwo i z całego serca nie chce im zrobić krzywdy. W niektórych przypadkach będzie jednak musiał polegać na swojej nowo zyskanej mocy.

Rodzinne pole bitwy, kosmiczne moce i dynamiczne tempo akcji z miejsca wciągnęły mnie w nową mangę autora Tokyo Revengers. Wakui nie porzuca także charakterystycznego stylu rysunków, w skład którego można zaliczyć ekspresyjne twarze, dynamiczne panele walk i specyficzny klimat „ulicznego shonenu”. Stawia na detale i wrażenie robią nie tylko wizerunki bohaterów, ale także Asakusa, w której toczy się akcja komiksu.
To prawda, że manga posiłkuje się sprawdzonymi przez jej autora pomysłami. Walki gangów z dodatkiem supermocy były już na różny sposób wałkowane w niejednym tytule. Tylko, że Wakui dodaje do tego swój charakterystyczny akcent stawiany na lojalność, braterstwo i szarą strefę moralności. Właśnie to sprawia, że Astro Royale od razu rzuca się w oczy i nie traktujemy mangi jako jedną z wielu, lecz jako coś nowego i ciekawego.

Pierwszy tom oceniam jako wyjątkowo solidny, energetyczny start nowej serii. Tempo mogłoby być trochę wolniejsze, ale nie jest to wielki minus. Jeśli znacie Tokyo Revengers i polubiliście ten tytuł, choćby za emocje, relacje między postaciami i poczucie, że stawka jest naprawdę wysoka, w Astro Royale również tego doświadczycie, lecz z dodatkiem supermocy. Taki miks gangsterskiego dramatu ze science-fiction trafia do mnie w 100% i już teraz jestem szalenie ciekaw jak potoczy się dalszy ciąg losów Hibaru.
Ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania mangi chciałbym podziękować wydawnictwu Waneko.
We własny egzemplarz możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://sklepwaneko.pl/mangi/waneko/astro-royale/17008-astro-royale-01-magnes-9788383893747.html

