„Seria niefortunnych zdarzeń” sezon 1. – Pech dzieciaków radością widza

Gdy dowiedziałem się, że Netflix planuje wskrzesić „Serię niefortunnych zdarzeń” w formie serialu byłem wręcz wniebowzięty. Bardzo dobrze pamiętałem wersję kinową z Jimem Carrey’em, Meryl Streep i Judem Law. Mój humor poprawił się jeszcze bardziej gdy dowiedziałem się, że w rolę przebiegłego hrabiego Olafa wcieli się Neil Patrick Harris. Teraz gdy serial jest już dostępny dla wszystkich abonentów platformy, czas stwierdzić czy jest tak dobrze jak się na to zapowiadało.

Na początek powiem, że nie ważne co sobie pomyślicie po przeczytaniu tego artykułu, „Seria niefortunnych zdarzeń” od Netflixa liczy sobie jak na razie jedynie osiem odcinków, więc nie stracicie na nią wiele czasu. Na razie, bo ekranizacja serii książek dla młodzieży autorstwa Daniela Handlera, ma zamknąć się w trzech sezonach, na które serial został już zamówiony.

Poznajemy trójkę rodzeństwa – Wioletkę, Klausa i Słoneczko – którzy zostali osieroceni w wyniku wielkiego pożaru posiadłości ich rodziców. Pozbawieni matki i ojca zostają przygarnięci przez podłego, knującego hrabiego Olafa, który chce położyć swoje łapska na ich majątku. Hrabia nie spocznie na niczym aby osiągnąć swój cel, a będące w nieprzyjaznym położeniu dzieci nie dadzą się łatwo pokonać.

Osiem epizodów, to tak naprawdę cztery, niemalże dwugodzinne, filmy opowiadające kolejne losy bohaterów. Najlepiej oglądać po dwa odcinki naraz, aby niczego nie przegapić. Wróćmy jednak do fabuły. Na początku, gdy poznajemy pierwszoplanowe postaci, tempo nie powala na łopatki. Tak jest zresztą w każdym odcinku. Autorzy postawili bowiem na zagadkowość i cała akcja toczy się wokół rozwiązania tajemnicy, której kolejne elementy poznajemy wraz z każdym następnym odcinkiem.

Chyba najciekawszym, a na pewno najbardziej oryginalnym elementem serialu, podobnie jak i książek, jest postać narratora, a zarazem autora – Lemony’ego Snicketa. Ten jest pełnoprawną częścią „Serii niefortunnych zdarzeń”, a wciela się w niego Patrick Warburton, który swoim grubym, niskim i szlachetnym głosem przypomina widzowi, że za chwilę będzie świadkiem nieprzyjemnych wydarzeń, a historia sierot Baudelaire nie skończy się dobrze. Taki zabieg zdecydowanie ułatwia oglądanie, warto jeszcze dodać, że wyjaśnia on także inne kwestie, które mają miejsce na ekranie.

Wydarzenia opisane w serialu mają miejsce w fikcyjnej rzeczywistości, która może przywodzić na myśl lata.30 i 40. XX w. Należy tu jednak zaznaczyć, że świat ten jest momentami tak absurdalny, że nie przystaje do żadnej nam znanej rzeczywistości. Mało kto wierzy dzieciom, istnieje tajna organizacja, kolorowe domy przeplatają się z szarością i przygnębieniem.

Choć z początku cieszyłem się z obsadzenia w roli Olafa Neila Patricka Harrisa, to gdy zobaczyłem już co wyprawia na ekranie, popadłem w zadumę. Nie wydaje mi się bowiem aby pasował do odgrywanej przez siebie postaci. Często zdaje się bardzo prosty i przewidywalny, a przede wszystkim zbyt poważny. Kiedy jednak dłużej się nad tym zastanowić, hrabia Olaf to słaby i tandetny aktor, który zdecydowanie zbyt wysoko ceni swoje możliwości. Biorąc to pod uwagę, Harris wykonuje tu wspaniałą pracę. Wydawało się, że zła strona hrabiego zostanie zaprezentowana w zupełnie inny sposób, ale to bez znaczenia gdyż następuje pożądany efekt i jest on absolutnie odpychający.

Olaf, nie dość że próbuje dorwać się do dzieci w różnych, kiepskich wcieleniach, to jeszcze wykonuje piosenkę zawartą w serialowym intro, w której każe nam odwrócić wzrok, gdyż to co zobaczymy to nie jest historia z happy-endem. Neil Patrick Harris może tu zatem pokazać pełnię swoich możliwości, a z każdym odcinkiem jest coraz lepiej. Świetnie zgrywa się z towarzyszącą Olafowi trupą równie słabych aktorów, których także trzeba pochwalić. W cały klimat świetnie wprowadzają nas dźwięki akordeonu i motywu przewodniego (autor Nick Urata).

Co zaś się tyczy młodych aktorów, grających główne role, to są to po prostu dzieci. Dzieci grają dzieci i dobrze im to wychodzi bo mają wyobraźnię i nie zdążyli jeszcze poznać świata tak jak dorośli. Nie da się zaprzeczyć, że z początku ich inteligencja była nieco przytłaczająca i ciężko było później uwierzyć w to, że nie są w stanie sami wykaraskać się z tarapatów. Z czasem jednak dzięki wsparciu reszty obsady odnalazły swoje miejsce w tej zwariowanej historii.

Przechodząc do słabszych stron tego serialu, wspomnę o warstwie wizualnej. Z jednej strony dzieci podróżują przez szare, depresyjne krajobrazy, z drugiej zaś trafiają w kolorowe miejsca. Nie da się jednak ukryć, że w chwilach gdy użyte są efekty specjalne, każdy może to wychwycić, choćby wtedy gdy radosna i pogodna Słoneczko, używa swoich absurdalnie silnych zębów do przegryzania absolutnie wszystkiego lub gdy na ekranie pojawiają się niezwykłe zwierzęta. Jest to jednak mały minus, który wcale tak bardzo nie gryzie w oczy.

Większym problemem, o którym już zresztą wcześniej napomknąłem, jest powolne tempo akcji. Widz może odnieść wrażenie, że przez pół odcinka nic się nie dzieje, a bohaterowie drepczą w miejscu i grają na czas. W tym wypadku zamknięte lokacje nie pomagają. Można się domyślić jak potoczą się wydarzenia zanim one nastąpią. Trzeba tu szerzej spojrzeć na historię o określonym celu, do którego nie możemy zbyt szybko dojść.

Wierzę, że wiele osób może mieć kłopoty z obejrzeniem tego serialu i uznać go po prostu za nudny. Jeśli jednak będziemy patrzeć na pozytywne aspekty „Serii niefortunnych zdarzeń”, które wg mnie przyćmiewają zresztą wszelkie wady, to zdecydowanie znajdziemy tu dużo czarnego humoru, groteski, a także przygody. Dlatego warto tu powrócić do początku tego tekstu i wziąć pod uwagę, że kolejne części sezonu możemy oglądać niczym całe filmy, a Netflix daje nam w końcu komfort czasu i możliwości oglądania w dowolnej chwili. Jeśli nie dasz rady z pierwszym odcinkiem, spróbuj obejrzeć dwa na raz, a zmienisz zdanie. A jeśli nie, to i tak zastosujesz się do słów hrabiego Olafa „Nie patrz się, nie patrz się”, ale może jednak spojrzyj?

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s