„Bonding” sezon 1. – Perwersje w wersji komediowej

Telewizja i platformy streamingowe takie jak Netflix, Amazon Prime Videos, czy Hulu, w ostatnich latach dają twórcom coraz większą swobodę, zarówno pod względem formy jak i treści. Dzięki temu w ostatnich latach mieliśmy okazję oglądać filmy i seriale poruszające kontrowersyjne tematy, by wspomnieć „Opowieść podręcznej” czy nawet „Grę o Tron”. Dziś do tej kategorii możemy dołączyć „Bonding”.

„Bonding”, to siedmioiodcinkowy serial, opowiadający historię dwójki przyjaciół, którzy spotykają się po latach. Tiff, studentka psychologii i Pete, początkujący komik wprowadzają swoją znajomość na inny poziom, a to za sprawą propozycji dziewczyny. Jak się szybko dowiadujemy, jest ona dominą i prosi swojego kolegę by został jej asystentem. Gdy ten z oporami się zgadza, komediodramatyczna maszyna rusza z kopyta.

Zanurzamy się w świecie BDSM i takich fetyszy jak podofilia czy urofilia. Nie jest to jednak zanurzenie bardzo głębokie, a to zapewne ze względu na to, że głównym odbiorcą serialu jest młodzież. Każdy odcinek trwa raptem kilkanaście minut, a twórcy chcą opowiedzieć o dochodzeniu do zgody ze samym sobą i odnajdywaniu własnej seksualności. W ten sposób fabuła ulega spłyceniu, a niektóre wydarzenia wydają się być nierealne, bo dzieją się zbyt szybko i zbyt łatwo. Jak mam uwierzyć, że studentka jest mistrzynią dominacji, a jej początkujący kolega tak szybko się w tym odnajduje?

W role Tiff i Pete’a wcielają się Zoe Levin i Brendan Scannell, znani przede wszystkim z młodzieżowych produkcji takich jak „Bractwo czerwonej opaski” czy „Heathers”. Dobrze się ze sobą uzupełniają i ja kupiłem tę ich nieco nadszarpniętą relację, którą próbują odbudować. Biorąc pod uwagę bardzo mało czasu, który mają by się wykazać, robią z niego dobry użytek i widz jest w stanie utożsamić się z ich życiowym położeniem oraz problemami, z którymi walczą.

Serial jest pełen humoru, niestety często dosyć prymitywnego. Żarty z wsadzania palca w tyłek, czy oddawaniu na kogoś moczu, nie muszą i najpewniej nie będą śmieszyć wszystkich. Wiążą się one również z nieco żenującymi fragmentami, jakby twórcy szli na łatwiznę i korzystali z faktu, że kontrowersyjny temat jakim jest BDSM, sam w sobie będzie śmieszny. Są jednak sceny, w których nie można powstrzymać się od śmiechu, np. gdy Pete w ramach swojej nowej pracy przebiera się za pingwina i uprawia z klientem zapasy lub gdy inny klient wydaje z siebie przedziwny dźwięk w trakcie bycia łaskotanym.

Co do muzyki i zdjęć, to mogę tylko powiedzieć, że są poprawne. Dobrze współgrają z przedstawioną historią, ale nie zapadają w pamięć, po prostu nie wyróżniają się niczym specjalnym. Trzeba jednak podkreślić, że ta krótka forma serialu sprzyja fabule oraz kierunkowi jak wyznacza jego twórca, Rightor Doyle, który oparł akcję o własne doświadczenia jako asystenta dominy.

„Bonding” nie jest serialem dla wszystkich. Wyobrażam sobie, że większość osób na samą myśl o jego tematyce poczuje skrępowanie, a może nawet zażenowanie. Produkcja Netflixa jest jednak dobrą i bardzo szybką lekcją wychowania do życia w rodzinie jakiej nie uświadczycie w szkole. Pokazuje bowiem, że perwersje nie muszą być czymś złym, choć w społeczeństwie większość z nich jest ciągle piętnowana. Myślę, że wiele osób znajdzie coś dla siebie w tej niezobowiązującej historii, a dwugodzinny seans nie jest wielkim wysiłkiem, więc warto pokusić się o taki seans.

Ocena: 7/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s