„Tuca i Bertie” – Kolorowy świat przyjaciółek

Studio Tornante, które wydało na świat BoJacka Horsemana powraca z nową animacją. „Tuca & Bertie”, to historia dwójki najlepszych przyjaciółek, które spędziły razem większość swojego dorosłego życia. Czas jednak na zmiany i choć nie są tak drastyczne jak z początku mogłoby nam się wydawać, oddziałują na obie bohaterki. Przyglądamy się jak wpływają na ich relację pełną wzlotów i upadków.

Twórczyni serialu, Lisa Hanawalt, powinna być wam znana. Pracowała już przy wspomnianym wcześniej BoJacku, za którego zresztą została wyróżniona nagrodą Critics Choice Award. Teraz postanowiła stworzyć własną animację, zupełnie inną od historii konia-aktora, choć równie zwierzęcą.

Nasze główne bohaterki, to tukan – Tuca oraz drozd śpiewający – Bertie. Pierwsza z nich, to bardzo rozrywkowa i wyluzowana dziewczyna, która przez większość czasu tryska energią i pewnością siebie. Druga jest z kolei bardziej wycofana, introwertyczna, nieśmiała i czasem przejmująca się najmniejszymi drobnostkami. Ciężko o większe przeciwieństwa, ale jak wiadomo przeciwieństwa się przyciągają i stąd przyjaciółki świetnie się uzupełniają.

„Tuca & Bertie” składa się z dziesięciu odcinków, trwających ok. 25 minut każdy. Historia zaczyna się w momencie, gdy chłopak Bertie – Speckle – wprowadza się do jej mieszkania, a tym samym jej najlepsza przyjaciółka się wyprowadza. Już w tym miejscu poznajemy z jakiego rodzaju humorem będziemy mieć do czynienia, bo Tuca mieszka całe piętro wyżej w tej samej kamienicy! Każdy epizod skupia się na innej historii i można traktować go jako króciutki film. Nie oznacza, to jednak że brakuje powracających wątków i pewnego motywu przewodniego, choć nie jest on bardzo wyrazisty. Bohaterki wydają się mieć na swój sposób ustabilizowane życie, ale tak nie jest, a uzmysławiamy to sobie w trakcie seansu.

Autorka serialu pokazuje nam żeńskie spojrzenie na związki, pozycję kobiet w społeczeństwie oraz ich codzienne trudy i znoje. Poruszone zostają poważne tematy jak choćby kwestia molestowania, trudności w zdobyciu awansu w pracy, czy nawet uzależnienia. Oczywiście znajdzie się tu feminizm, ale nie jest on nachalnie nam narzucany. Panie zostają pokazane w ich naturalnym środowisku i nie są tu gloryfikowane, nic z tych rzeczy panowie. Wyeksponowane są także wady naszych bohaterek, z którymi starają się walczyć, choć nie zawsze im to wychodzi.

Nowa animacja Netflixa jest bardzo kolorowa, żywiołowa i dynamiczna. W tym aspekcie wyróżniają się wszystkie wizualizacje myśli, planów i pragnień bohaterek. Czasem można odnieść wrażenie, że większość odcinka zajmują teksty na ekranie telewizora, wybuchające nam prosto w twarz. Dodatkowo serial świetnie uzupełnia muzyka. Jest pogodna, energiczna i często utrzymana w rytmach utworów najlepszych DJ-ów. Niektóre fragmenty animacji przypominają wręcz teledysk. Bohaterowie tańczą, śpiewają i starają się cieszyć życiem.

„Tuca & Bertie” wypada doskonale zarówno w oryginalnej wersji językowej jak i z dubbingiem. Głosy głównym bohaterom podkładają Tiffany Haddish (Girls Trip), Ali Wong (Always Be My Maybe) i Steven Yeun (The Walking Dead), a oprócz nich w obsadzie usłyszycie chociażby Tig Notaro, Tessę Thompson czy Reggiego Wattsa. Co zaś tyczy się ich polskich odpowiedników, są to m. in. Martyna Szymańska, Dominika Kachlik, Maciej Zuchowicz, czy Grzegorz Kwiecień i wszyscy ze swojego zadania świetnie wywiązują. Generalnie nie oglądałem jeszcze animacji Netflixa, w której dubbing by mi nie odpowiadał, a pretensje miałem co najwyżej do tłumaczenia, które tu wypada akurat znakomicie.

To co najbardziej spodobało mi się w obu przypadkach, to wręcz genialne wiązki bluźnierstw, które od czasu do czasu wyrywają się z ust bohaterów. Na tym polu pierwsze miejsce zajmuje oczywiście wyluzowana Tuca, dla której przekleństwa to chleb powszedni, choć nie przekracza znowu jakiejś granicy, rzucając kur***i na lewo i prawo. Młodzieżowy i bardzo swobodny język wypowiedzi pierwszorzędnie podkreśla pozytywne wariactwo serialu. Skoro już jesteśmy przy tym wyluzowanym tonie, to warto podkreślić, że animacja nie ma barier, od czasu do czasu pojawia się ptasia golizna, słyszymy otwarte rozmowy o seksie, chorobach wenerycznych czy używkach

Po zakończeniu pierwszego sezonu, nabrałem ochotę na więcej. „Tuca & Bertie” w wielu miejscach zaskoczyła mnie swoją oryginalnością i bezpośredniością. Problem miałem jedynie z głównym wątkiem, którego w zasadzie tutaj brakuje, bo historii o przyjaciółkach/przyjaciołach oraz ich życiowych problemach jest przecież mnóstwo i często nie widać w ich przypadku punktu zaczepienia dla widza. Zadajemy sobie pytanie „gdzie to tak właściwie zmierza?” i nie znajdujemy odpowiedzi. Przynajmniej nie w pierwszym sezonie. Jednakże historia, dialogi, stworzony przez Lisę Hanawalt świat oraz jego bohaterowie, wywołały we mnie całą gamę uczuć, a właśnie tego oczekuję po filmach i serialach, więc czekam na to co wydarzy się dalej. Wierzę, że animacja zasługuje na szansę by pokazać się z jeszcze lepszej strony.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s