„Rzut za trzy” sezon 1. – Historia koszykarskich loserów

„Loser”, czyli nieudacznik, przegrany, niedojda, itp. Jest coś w tych „loserach”, że z jednej strony lubimy im kibicować by w końcu przełamali swój zły los, a z drugiej strony, często lubimy też się z nich po prostu pośmiać. „Loserów” w popkulturze jest mnóstwo. Niektórzy z nich przechodzą niezwykłe przemiany, a inni, niczym bohater najnowszego serialu Netflixa, nigdy się nie zmienią. Poznajcie Bena Hopkinsa.

Ben, to trener koszykarskiej drużyny ze szkoły średniej w małym miasteczku Lenwood gdzieś w Kentucky. Lepiej znany jest jednak jako syn Barry’ego Hopkinsa, legendy NBA, właściciela restauracji serwującej steki. Nie dość, że całe życie jest w jego cieniu, to jeszcze sam jest po prostu beztalenciem. No i najważniejsze, jest bardzo wulgarny i w gorącej wodzie kąpany.

Ben stara się coś zrobić z drużyną, która jest pełna nieudaczników i cały czas przegrywa. Te jego „starania” pozostawiają wiele do życzenia, aż do momentu, gdy spada tak nisko, że do osiągnięcia sukcesu zrobi wszystko, a wie czego musi dokonać. Musi zwerbować do zespołu jedynego dwumetrowca w szkole, Matty’ego. I tak zaczyna się ta historia „losera” o niewyparzonej gębie.

Na pierwszy sezon składa się dziesięć 25-minutowych odcinków. Choć ich głównym motywem przewodnim są próby wprowadzenia szkolnej drużyny na ścieżkę zwycięstwa, a tym samym próba zaistnienia Bena w świecie koszykówki tak by mógł „uciec” do NBA, to tak naprawdę skupiają się one na życiowych problemach bohatera, a ma ich sporo. Kompleks tatusia, rozwód w drodze, a przede wszystkim strasznie wielkie mniemanie o samym sobie. To wszystko i wiele innych pomniejszych kwestii nagminnie utrudniają mu życie.

Szybko zdajemy sobie sprawę z tego, że Ben się nie zmieni. Za ten jego porywczy charakter i towarzyszące mu wiązanki przekleństw albo pokochacie go od pierwszego wejrzenia, albo szybko się nim znudzicie. Serial jest bowiem nieco przewidywalny. Nie trzeba długo czekać by domyślić się jak potoczy się historia w danym odcinku. Mnie ten styl pełen ostrego języka, jechania po bandzie, nie oszczędzania niczego i nikogo bardzo odpowiada, ale niektórych może do siebie zrazić.

Oprócz Bena mamy tu jeszcze grupę nastolatków i w pewnym stopniu animacja skupia się również na nich, choć myślałem, że o wiele więcej będzie tu koszykówki. Chłopaki, to naprawdę nietuzinkowy zlepek osobowości. Mamy geja, murzyna, grubasa, chłopaka z połamaną ręką i wieśniaka, a do tego grona dołącza dryblas Matty. Grupa potrafi zabawić się lepiej niż najpopularniejsi w szkole, co jest często źródłem przezabawnych sytuacji jak chociażby rozróba w pustej szkole, przez którą dyrektorka uwierzyła, że w jej placówce straszy albo jazda vanem, który ma służyć za tzw. gangbusem i zapraszanie nastolatek na seks. Jak zobaczycie tych nastolatków, to od razu załapiecie.

Wracając jeszcze do epizodów, dwa najbardziej zapadły mi w pamięć. W jednym z nich Ben ma uporać się ze swoimi problemami z agresją, przez co trafia do prawdziwego mistrza Zen, a po wypiciu trującej śliny żaby wpada w mega odlot. Jest jeszcze odcinek, w którym wszyscy dorośli zwierzają się ze swoich życiowych kłopotów szkolnej terapeutce, która przecież powinna zajmować się dziećmi!

„Hoops” powinno spodobać się za równo młodszym widzom jak i tym starszym. Jest tu sporo nawiązań do lat 90. jak choćby wspominanie zwycięskiej wówczas ekipy Chicago Bulls, kopiowanie ikonicznego gestu Michaela Jordana gdy absolutnie wszystko mu wychodziło, a jednym z powracających motywów jest ulubiony film Bena w reżyserii Jodie Foster, „Tate – mały geniusz”.

„Rzut za trzy”, to serial który jest trochę jak ten tytuł. Gdy jesteś na parkiecie i rzucasz za trzy punkty, wszyscy wokoło zamierają, czas na chwilę zwalnia, a rezultat dla jednych jest wspaniały, a dla drugich druzgocący. Dlatego jednym ten styl i ten humor bardzo przypadnie do gustu (patrz: ja), a dla drugich będzie odpychający i po prostu nudny. Ja gorąco zachęcam do obejrzenia tej krótkiej animacji, bo jak wiele osób na tym świecie lubię wspierać dążenia maluczkich „loserów”, a od czasu do czasu także się z nich pośmiać.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s