„Sailormoon. Czarodziejka z Księżyca” – Bohaterka z przypadku

Jej przygodami zachwycali się wszyscy, nawet chłopaki (patrz: ja). Jest prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalną bohaterką japońskiej popkultury. Najlepiej znamy ją z popularnego w latach 90. serialu animowanego. Można o niej także poczytać i o I tomie jej historii chciałbym wam dziś opowiedzieć. Wiecie już o kogo chodzi?

Jeśli ten wstęp nie był wystarczającą sugestią, wyjaśniam że chodzi o „Czarodziejkę z Księżyca”. W Polsce seria wydawana była od 1997 do 1999 r. przez wydawnictwo J.P.F. i choć jest to tylko jedna z dwóch pozycji o Czarodziejce wydanych w naszym kraju (druga to „Hasło brzmi Sailor V”), to w zupełności wystarczy na zapewnienie długich godzin rozrywki.

Bardzo szybko poznajemy charyzmatyczną główną bohaterkę tej magicznej historii. Jest to czternastoletnia Bunny Cukino, nastolatka która narzeka chyba na wszystko i wszystkich. Ma problem z tym że musi wstać z łóżka, z tym że musi iść do szkoły, z tym że nauczycielka ją opieprza. Nie jest przy tym dla czytelnika nieznośna. Sami przechodziliśmy przez podobne, choć może nie tak wyolbrzymione kłopoty, a tym samym Bunny szybko zaskarbia sobie nasze zaufanie oraz rozśmiesza, czasami wręcz do łez.

Ale o co tak w ogóle się tu rozchodzi? Podobnie jak w wielu najpopularniejszych mangach, akcja zostaje napędzona przez przypadek. Bunny spotyka czarnego kotka, zdejmuje mu opatrunek z czoła, a ten zaczyna nagle mówić i twierdzi, że bohaterka została wybrana na wojowniczkę, musi skompletować zespół i odnaleźć księżniczkę L. Tak oto narodziła się Czarodziejka z Księżyca.

Bunny oczywiście jest zakłopotana, nie chce w to wszystko wierzyć, ale gdy okazuje się że to nie był sen, zostaje błyskawicznie rzucona w wir niebezpiecznych dla nastolatki przygód, walki ze złem i ratowania swoich przyjaciół. W trakcie tej romantycznej komedii nie zabraknie zarówno cukierkowych jak i mrocznych momentów, a na stronach mangi będziecie mogli przeczytać komentarze samej autorki.

Na I tom składa się pięć rozdziałów, w trakcie których poznajemy dwie twarze Bunny – uczennicy i czarodziejki. Poznajemy jej koleżanki ze szkoły, śledzimy postępy w odnalezieniu księżniczki L oraz pozostałych czarodziejek które mają jej w tym pomóc. Bohaterka będzie mogła liczyć na wsparcie tajemniczego i przystojnego Taksido oraz kota Luny, który potrafi nawet obsługiwać komputer! Poza tym koleżanki Bunny, które pojawiają się na kartach komiksu, to m.in. inteligentna i błyskotliwa Ami Mizuno, waleczna i nieustępliwa Rei Hino oraz silna i pewna siebie Makoto Kino.

„Czarodziejka z Księżyca” charakteryzuje się oryginalną kreską oraz barwnymi postaciami. Autorka, Naoko Takeuchi potrafi doskonale zobrazować cechy charakterów poszczególnych postaci w ich wizerunkach. Wielkie, dopracowane oczy oraz przeróżne fryzury, stroje, przedmioty stanowią mocny punkt tego tytułu. Mogą wydać wam się znajome, a może nawet stare, ale to jest klasyka gatunku z której wielu twórców czerpało. Zresztą, to właśnie stroje bohaterek zrobiły na mnie największe wrażenie, są charakterystyczne i łatwo zapadają w pamięć.

Ze względu na fakt, że jest to jedna ze starszych pozycji na polskim rynku, można by przyczepić się do tłumaczenia, a raczej faktu że w niektórych miejscach dialogi i wyrazy potrafią zlewają się z tłem lub są napisane bardzo ciasną czcionką, a przez to być nieczytelne. Generalnie nie tłumaczono absolutnie wszystkiego, więc gazety, znaki na ulicy czy na budynkach pozostały w języku japońskim, gdyż i tak nie mają większego znaczenia dla fabuły.

Dla niewtajemniczonych, zaletą „Czarodziejki z Księżyca” będzie fakt że została on wydana w formie normalnego komiksu, tzn. czyta się ją od lewej do prawej. Zatem jeśli nie jesteście fanami japońskiej mangi, to nie musicie się obawiać, że czytanie sprawi wam jakąś trudność.

I tom „Czarodziejki z Księżyca” przypomniał mi poranki spędzone przed telewizorem w oczekiwaniu na to, co tym razem wymyśli słodka Bunny i czy w końcu uda jej się pokonać czyhające w ciemnościach zło, no i mieć happy ending razem z Taksido. Chyba żaden inny tytuł nie jest w stanie mieć tak wielkiego wpływu na dziewczyny jak właśnie „Czarodziejka”. Wprost pokazuje, że każdy może zostać bohaterem, bez względu na płeć, a w dzisiejszych czasach powinniśmy o tym częściej przypominać.

Ocena: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s