Recenzja serialu Nasza bandera znaczy śmierć – sezon 1.

Z wielu rzeczy już się śmiano w telewizji. W końcu nadeszła pora by pośmiać się z piratów. Dlaczego warto sobie z nich pożartować? Na to pytanie postanowiła odpowiedzieć jedna z najzabawniejszych postaci Hollywood ostatnich lat czyli Taika Waititi. Co więcej, zajął się nie tylko reżyserią i produkcją, ale przede wszystkim zagrał jedną z głównych ról. Zapraszam w piracką podróż z serialem Nasza bandera znaczy śmierć.

Serial opowiada o perypetiach pirata dżentelmena Stede’a Bonneta. Choć długi czas prowadził zwyczajne życie rodzinne, miał żonę i dwójkę dzieci, a do tego był zamożny, to nigdy nie robił tego czego tak naprawdę kocha. W końcu postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, opuścił rodzinę, kupił statek, zdobył załogę i po prostu został piratem. Sęk w tym, że mało w nim z brutalnego, żadnego jatki, trunków i złota pirata. I w tym cała komedia.

Początek serialu jest dosyć sztywny i nudny. Być może dlatego, że podobnie jak produkcji HBO Max tak i sam Bonnet w tych pierwszych odcinkach nie do końca wie co robić, jak zjednać sobie załogę, jak być prawdziwym piratem. Na szczęście, dynamika serialu ulega pozytywnej zmianie wraz z pojawieniem się Taiki Waititi w roli Czarnobrodego, który jest zafascynowany piratem dżentelmenem.

Bonnet pokazuje Czarnobrodemu świat etykiety, parzenia herbaty, czytania książek, itp. a Edward Teach zdradza mu tajniki fachu pirata i swojej bezwzględności. Para świetnie wypada na ekranie, chce się oglądać jak ta relacja dalej się rozwinie. Do tego dochodzi jeszcze zaskakujący element uczuciowy, który część osób może uznać za panoszącą się wszędzie poprawność polityczną, ale dla mnie jest to świetny. Nadaje on bowiem tej komedii kolejnych warstw i nie tylko śmieszy.

Jeśli chodzi o scenografię, kostiumy i tego typu rzeczy to są one jak najbardziej poprawne, ale szału nie ma. HBO raczej nie szastało kasą na oprawę wizualną serialu. Postawili na scenariusz, a ten jest nie tylko zabawny i rozkręca się z odcinka na odcinek, ale także ma w sobie sporo z historycznej prawdy.

Serial w często absurdalny sposób nabija się z pirackich zwyczajów i mitów, żartując chociażby ze szkorbutu, przerażających pirackich flag czy takich przesądów jak obecność kobiety na pokładzie, która ma zwiastować nieszczęście. Temu wszystkiemu pomaga fakt, że załoga statku Bonneta to banda prawdziwych nieudaczników, na których sam widok niejedna osoba się uśmieje.

Pamiętam, że po obejrzeniu zwiastuna serialu bardzo go wyczekiwałem. Premierowe odcinki ostudziły moją ekscytację, ale reszta pierwszego sezonu utwierdziła mnie w przekonaniu, że Nasza bandera znaczy śmierć jest nie tylko pozycją oryginalną, ale przede wszystkim śmieszną. Zdecydowanie warto dać tej produkcji szansę, choć wiele rzeczy nadal można tu poprawić.

Zdjęcia: HBO Max

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s