Recenzja mangi Great Teacher Onizuka – Tom 4

Stęskniliście się za najbardziej nietuzinkowym, oryginalnym, a w jego mniemaniu także najlepszym nauczycielem na świecie? Jeśli tak, to zapraszam was na kolejną porcję perypetii młodego chłopaka – Onizuka Eikichi – któremu w głowie siedzą przede wszystkim ponętne dziewczyny, a jak się dowiadujemy w raz z każdym kolejnym tomem, posiada nie lada talent do wychowywania uczniów i zaskarbiania sobie ich przychylności, choć wciąż nie każdy z nich się pod tymi słowami podpisze.

To już czwarty tom zupełnie nowego wydania mangi Great Teacher Onizuka, które ukazuje się nakładem wydawnictwa Waneko. Na pierwszy ogień trafia nam się podsumowanie historii dotyczącej znęcania się przez grupę dziewcząt nad pewnym spokojnym, wycofanym, nieśmiałym chłopakiem. Dalej powracamy do wątku strasznie zazdrosnego o swoją matkę Muraia, a następnie spotykamy pewnego zboczonego nauczyciela wychowania fizycznego, a kończymy historią na temat bardzo pięknej uczennicy, której niestety brakuje nieco ilorazu inteligencji.

Po raz kolejny mamy dużo szalonych, ciężkich do wyobrażenia sobie w rzeczywistości historii. To szaleństwo wiąże się oczywiście z ogromną dawką humoru. Robienie z uczniów worków treningowych oraz zmuszenie ich do skakania na bungee jako nauczka za wyśmiewanie się z nauczyciela to dopiero początek. Mamy nawiązanie do Doraemona, wielką ucieczkę, wuefistę pijącego anaboliki, po których na następnej stronie staje się bardziej muskularny niż Chris Hemsworth, a na koniec zostaje jeszcze odrobina sprośności czyli pułapka na zboczone myśli Onizuki.

Toru Fujisawa po raz kolejny odnajduje balans między szaloną, chaotyczną komedią, a sprawami ważnymi takimi jak dyskryminowanie uczniów ze względu na ich inteligencję, kwestia molestowania w szkole. Autor świetnie prezentuje mroczne strony uczniów, to jacy wredni i bezwzględni potrafią być nastolatkowie, jednocześnie pozostawiając pewien element tajemnicy, wciąż nie odpowiadając nam na pytanie dlaczego uczniowie klasy prowadzonej przez Onizukę tak bardzo nienawidzą nauczycieli.

Jeśli chodzi o warstwę wizualną nowego tomu Great Teacher Onizuka, to autor trzyma się tego co potrafi najlepiej. Nie znajdzie się chyba ani jedna osoba, która nie uśmiechnie się na widok tych wszystkich zakręconych min na twarzy Onizuki oraz reszty bohaterów. Są one tak zabawnie wyolbrzymione, że śmieszy nas zarówno zazdrość oraz złość jak i radość oraz zaskoczenie. Najlepiej sprawdza się tutaj relacja Onizuki z Muraiem, którego matkę podrywa ten pierwszy. Oprócz tego mamy mnóstwo dialogów, dźwięków, po prostu zatrzęsienie dymków, ale i tak znalazło się sporo miejsca na uchwycenie detali tak w przypadku samych postaci jak i miejsc w których się znajdują. Wystarczy wspomnieć sceny na basenie, gdzie woda ożywa na naszych oczach.

Nowy tom mangi można podsumować krótko. Trzyma poziom. Jest zabawnie, a momentami także pouczająco. Czytelnicy, a przynajmniej ich męska część, nie znudzi się ani na chwilę śledząc kolejne pomysły Onizuki i jego podopiecznych. Jeśli szukacie dobrej rozrywki to właśnie tutaj ją znajdziecie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s