Jeśli coś można powiedzieć o serii GTO to oprócz faktu, że można się przy niej doskonale bawić, z każdym tomem zaskakuje jakimś absurdalnym i nieprzewidywalnym zwrotem akcji. Ostatnio było nim porwanie uczennicy przez Yakuzę i bohaterski ratunek głównego bohatera, który dopiero co zdawał egzamin decydujący o jego dalszej karierze nauczyciela. W Great Teacher Onizuka #7 kontynuuje powyższy trend niespodzianek, o którym chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć.
Jest afera. Onizuka trafia do szpitala postrzelony przez Yakuzę. Uratował jednak córkę nienawidzącej go pani przewodniczącej, żony wysoko postawionego polityka. W typowym dla siebie stylu Toru Fujisawa rozpoczyna Great Teacher Onizuka #7. Generalnie, spodziewamy się, że w jakiś niesamowity, niespodziewany sposób główny bohater wyjdzie z tarapatów. W taki wielkich do tej pory jednak jeszcze się nie znalazł. Na szczęście zdążyliśmy już dobrze poznać Onizukę i wiemy, że ma on niezwykłą umiejętność zrozumienia i pomocy młodym ludziom. W tym wypadku okazuje się to być dla niego ratunkiem.
Co jeszcze historia o młodym nauczycielu ma nam tym razem do zaoferowania? Choć Onizuka zjednał sobie część uczniów swojej klasy, niektórzy wciąż próbują mu zagrać na nosie. W ten oto sposób na horyzoncie pojawia się nowa bohaterka. Jest nią mega utalentowana i inteligentna Urumi Kanzaki, która do tego momentu nie uczęszczała z pewnego nieznanego nam powodu do szkoły. Szybko przekonujemy się jednak, że potrafi sprawić nie lada problemy i wiele uchodzi jej na sucho. To właśnie z nią wiąże się kolejne wielkie wyzwanie bohatera mangi.

Co tym razem wymyślił autor
Wszystko zaczyna się, oczywiście, od niezwykłego spotkania Onizuki z Urumi. Ta podchodzi nagle do niego cała mokra, uśmiechnięta i flirtująca, i prosi bohatera o pomoc. A że jest zdecydowanie w guście naszego tytułowego nauczyciela i twierdzi, że jest pełnoletnia, to wiadomo jak chłopak postępuje. Wykazuje dużą cierpliwość wobec jej występków przekonany o możliwości spędzenia z nią nocy. Wytrzymuje ucieczkę przed gangsterami, kradzież, a nawet nasłanie na niego policji przez dziewczynę, która oskarża go o perwersję. Możecie zatem wyobrazić sobie jego minę, gdy w szkole dowiaduje się, że jest ona uczennicą jego klasy.
I tak, w kolejnych rozdziałach przyglądamy się zmaganiom Onizuki, który stara się pozostać opanowanym w obliczu wybryków Kanzaki. Spodziewamy się jednak, że za jej zachowaniem płynie jakaś nietypowa motywacja. Autor daje nam w pewnym momencie do zrozumienia, że pewne wydarzenia z przeszłości uczennicy wpłynęły na to jak postępuje. Nie zdradza nam jednak jeszcze żadnych szczegółów tego dotyczących. Trzeba jednak przyznać, że jeśli ktoś przygotowuje w szkole mini bombę tlenową, kompromituje nauczycieli swoją wiedzą, a nawet zaczepia gangsterów, to coś musi być z nim/nią nie tak.
Nie lubię się powtarzać, ale po raz kolejny muszę podkreślić jak uwielbiam ten w pewnym stopniu przerysowany styl autora Great Teacher Onizuka #7. Te wszystkie miny Onizuki, panów dyrektorów szkoły i innych postaci same w sobie są komediowym złotem. Do tego dochodzi jeszcze umiejętność połączenia elementów z życia wziętych z naprawdę absurdalnymi sytuacjami, których część zdążyłem wyżej opisać. Na kartach tej mangi zawsze dużo się dzieje, akcja wylewa się z jej kolejnych stron, wręcz uderzając nas po oczach. Wiem, że nie wszystkim może to sprawić przyjemność, ale na mnie takie połączenie działa bardzo pozytywnie.

Podsumowanie
Na koniec, tradycyjnie czeka nas niespodzianka. W końcu Toru Fujisawa nie lubi kończyć tomów swojej mangi w inny sposób, prawda? Tym razem nie jest to jednak cliffhanger jak w poprzedniej części Great Teacher Onizuka, lecz potwierdzenie niezwykłych umiejętności naszego bohatera. Daje ona czytelnikowi podstawę by wierzyć, że rzeczywiście może on zostać najwspanialszym bohaterem, choć w kwestii zaliczenia jakiejś panienki nie zmienia się zbyt wiele.
Ocena: 7/10
