Kontynuując podróż przez uniwersum wykreowane przez H. P. Lovecrafta zabrałem się za lekturę kolejnej mangi opartej na jego twórczości. Ponownie odpowiada za nią niezrównany w tworzeniu klimatu grozy Gou Tanabe. Tym razem oprócz tajemniczych pozaziemskich istot mamy okazję przenieść się w czasie! Poznajcie Cień spoza czasu.
Bohaterem tej toczącej się na początku XX w. historii jest profesor Peaslee. Ma dwójkę synów, córkę i kochającą żonę. Opowieść rozpoczyna się od obrazka idealnej rodziny. Jak to jednak ma miejsce w twórczości Lovecrafta, nie musimy czekać długo by zaczęły dziać się dziwne rzeczy. W tym przypadku jest to tajemnicza amnezja, który nadchodzi nagle i sprawia, że nasz bohater zapomina kilka ostatnich lat swojego życia!
Nim jednak wraca jego świadomość i próbuje niejako na nowo prowadzić swoje życie, widzimy tajemnicze obrazy wyświetlające się w jego głowie. Wśród nich dostrzegamy przestrzeń kosmiczną oraz dziwne, jakby ukryte gdzieś przed resztą świata, może w podziemiach miejsce. Ku zdziwieniu naszemu oraz profesora, jego dzieci zdążyły dorosnąć, a żona go opuściła. Od tego momentu wraz z bohaterem opowiadania Cień spoza czasu staramy się dowiedzieć co tak naprawdę się wydarzyło i czy rzeczywiście doznał on zwykłej amnezji.

Nikt mi nie powie, że pięcioletnia amnezja nie brzmi jak ciekawa zagadka do rozwiązania. W tym momencie czytelnik daje się złapać na haczyk i w atmosferze pełnej znaków zapytania brnie dalej w tę historię. To co czeka nas na końcu tej drogi jest równie zaskakujące co przerażające. Gou Tanabe odkrywa przed nami tajemnice powoli, budując napięcie i unikalny dla opowiadań Lovecrafta klimat.
Kolejny raz mamy okazję zagłębić się w kosmiczną mitologię stworzoną przez amerykańskiego pisarza. Cień spoza czasu przybliża nam Wielką Rasę Yith i jakże fascynującą, związaną z nimi umiejętność podróży w czasie. Fascynującą, gdyż podróżują, przenosząc swoją świadomość do innych ciał, w tym przypadku do naszego bohatera. Co jeszcze ciekawsze, dzięki temu magazynują całą zdobytą wiedzę w ukrytej pod ziemskimi piaskami bibliotece. Ta idea Lovecrafta wydała mi się szalenie interesująca i zresztą takie również jest jej przedstawienie w mandze.

Jako, że jestem fanem sci-fi, naprawdę ciężko jest mi wyjść z podziwu nad pomysłami Lovecrafta, które sięgają lat 1917-1935. Po dziś dzień możemy bowiem odnaleźć je w kolejnych książkach, filmach i serialach zainspirowanych twórczością pisarza. Gou Tanabe robi doskonały użytek z jego twórczości, puszczając wodze wyobraźni, rysując przerażające, makabryczne wręcz istoty.
Można powiedzieć, że Cień spoza czasu, podobnie zresztą jak wiele innych opowiadań Lovecrafta, dotyka naszych pierwotnych lęków. Lęków przed tym co nieznane i niezrozumiałe, a przede wszystkim niebezpieczne. Wspaniale rysuje nam to autor mangi, którego ilustracje wzbudzają w nas te ukryte głęboko emocje. Dajemy wciągnąć się w tę mroczną opowieść i choć zdajemy sobie sprawę, że nie czeka nas happy-end, z ekscytacją czytamy kolejne rozdziały, chcąc poznać odpowiedzi na trapiące nas pytania.

Ocena: 8/10
