Spider-Man: Poprzez multiwersum – recenzja filmu

W ciągu ostatniej dekady, a nawet nieco dłużej, mieliśmy okazję chwalić produkcje oparte na komiksach Marvela, ale głównie te wyprodukowane przez Marvel Studios i Disneya. Z filmami od Foxa, czy Sony bywało i w przypadku tego ostatniego wciąż bywa różnie. Jako jeden z wyjątków można jednak uznać bardzo ciepło przyjętą zarówno przez widzów jak i krytyków animację o przygodach Człowieka Pająka. Nikogo nie zdziwił fakt, że doczekała się ona kontynuacji w postaci Spider-Man: Poprzez multiwersum. Tylko czy udało się utrzymać niezwykle wysokie poziom z poprzedniej części? Przekonajmy się.

Już sam początek filmu jest naprawdę ciekawy. Zaczynamy bowiem nie od Milesa Moralesa lecz od Gwen Stacy. Jeśli dobrze kojarzycie poprzednią część animacji, to pamiętacie, że bohaterowie rozeszli się do swoich uniwersów bez możliwości ponownego spotkania. Przynajmniej tak nam się wydawało, ale twórcy znaleźli sposób by ponownie spleść losy bohaterów filmu Spider-Man: Uniwersum.

Tak więc zaczynamy od Gwen, bliżej poznajemy jej historię, co ma istotne znaczenie dla fabuły. Dopiero potem, w podobnym stylu przechodzimy do Milesa i jego obecnych zmagań. Wśród nich trzeba wymienić tęsknotę za wspomnianą dziewczyną, burzę hormonów, rodzinne niesnaski. Przede wszystkim chodzi jednak o największy problem z jakim mierzy się każdy Spider-Man, czyli godzenie życia prywatnego i superbohaterskiego.

Oczywiście, musi pojawić się jakiś złoczyńca, który mocno namiesza w życiu głównego bohatera. W Spider-Man: Poprzez multiwersum jest nim Spot, który ma obsesję na punkcie pajączka i w związku z tym, że chce odebrać Milesowi wszystko na czym mu zależy posiada umiejętność podróży między wymiarami. I w ten oto sposób w animacji pojawia się galeria kolejnych wersji Człowieka-Pająka.

Przejdźmy w końcu do wrażeń. Bawiłem się świetnie. Nawet nie zauważyłem kiedy mi te nieco ponad dwie godziny seansu minęły. Co więcej, oglądając finałową scenę byłem przekonany, że przede mną jeszcze dobre 30 minut filmu, aż tu nagle w zaskakującym stylu pojawił się napis „Ciąg dalszy nastąpi”. Także, animacja pochłonęła mnie bez reszty. Zarówno jeśli chodzi o oryginalne i dynamiczne sceny akcji, fantastyczne wizerunki Spider-Manów z różnych wymiarów jak i w przypadku momentów dramatycznych, gdy fabuła zwalnia, daje nam czas by przyswoić kolejne wydarzenia, wejść w buty bohaterów, nawiązać z nimi emocjonalną więź.

Dwie postacie wyjątkowo zapadły mi w pamięć. Hobie, czyli Spider-Punk, czyli zbuntowany przeciw władzy i przymusowi właśnie w duchu subkultury punków bohater. Drugą jest hinduska wersja pajączka – Pavitr Prabhakar. Myślę, że on akurat zapadł mi w pamięć bo sprawia wrażenie zupełnego zaprzeczenia Spider-Mana. Przystojny, dobrze się uczy, ma piękną dziewczynę, w zasadzie tzw. full package. Z drugiej strony jest tym szlachetnym, zawsze pomocnym superbohaterem jak każda inna jego wersja. Kogoś takiego zdecydowanie się nie spodziewałem.

Na oddzielne miejsce zasługuje sam styl animacji. Prawdopodobnie jest on jeszcze żywszy, bardziej kolorowy i dynamiczny niż w Spider-Man: Uniwersum. Jest to po prostu wizualny majstersztyk, który ciężko porównać do jakiegokolwiek innego filmu czy serialu animowanego. Widzimy to na podstawie przeróżnych Spider-Manów, od wyglądających jak z klasycznych animacji, przez wersję LEGO, aż po wyglądających najnowocześniej jak się tylko da.

Wydaje mi się, że ze względu na fakt, że historia przedstawiona w Spider-Man: Poprzez multiwersum nie została w pełni zakończona nie oceniam tego filmu tak wysoko jak jego poprzedniej części. Jak zdążyliście się już przekonać, animacja bardzo mi się spodobała, ale tak naprawdę większość jej aspektów widzieliśmy już w Spider-Man: Uniwersum. Poza tym mam wrażenie, że w pewnym momencie twórcy nie do końca wiedzieli czy bardziej skupić się na rozbudowywaniu wątku Milesa i Gwen, czy może na głównym wątku jakim jest złowieszczy plan Spota, czy może na ekipie Spider-Manów. Pewnie dlatego właśnie fabułę podzielono na dwie części.

Podsumowując. Spider-Man: Poprzez multiwersum to zdecydowanie jedna z najlepszych animacji 2023 r., a także jeden z najlepszych filmów o przygodach Człowieka Pająka. Po raz kolejny udało się bowiem uchwycić esencję tytułowego bohatera, jego osobiste zmagania, wpisując ją w kontekst szerszej opowieści. Jednocześnie, film to doskonała rozrywka, pełna zwrotów akcji, momentami galopująca na złamanie karku, ale także potrafiąca trzymać w napięciu, rozśmieszyć, a nawet wzruszyć.

Ocena: 8/10

Zdjęcia: X @Spider-Man: Across The Spider-Verse

Leave a Reply