„Spider-Man Uniwersum” – Najlepsza wersja Człowieka-Pająka?

Spider-Man, to pierwszy superbohater jakiego pamiętam z dzieciństwa. Choć niedługo po nim poznałem Batmana, to Mroczny Rycerz nie był w stanie przebić mojej miłości do pająka, która trwa do dziś. Wszystko zaczęło się od emitowanego w Polsce serialu animowanego z lat 90. oraz kilku komiksów, które otrzymałem od siostry. Przez lata przyglądałem się kolejnym wcieleniom kultowej postaci, ale nic nie mogło sprawić mi większej przyjemności niż prawdziwy hołd złożony Spider-Manowi, czyli „Spider-Man: Into the Spiderverse”.

Poznajemy młodego Milesa Moralesa. Czarnoskóry nastolatek uczęszcza do szkoły dla uzdolnionych i choć ma łeb nie od parady, to czuje się tam samotny. Nie ma przyjaciół, mieszka w internacie, a tak naprawdę zamiast się uczyć, najchętniej doskonaliłby swoje umiejętności artystyczne – potrafi zrobić świetne graffiti. Jednak jak to bywa w różnych historiach o Spider-Manie, jeden mały pajączek nieodwracalnie zmienia jego życie.

Splot nieoczekiwanych wydarzeń powoduje, że nasz bohater spotyka „jedynego”, niesamowitego Spider-Mana, po raz kolejny ratującego Nowy Jork. Tak się akurat składa, że Miles będzie musiał dokończyć jego misję i powstrzymać złego Kingpina przed sprowadzeniem zniszczenia i chaos na miasto, a nawet cały świat.

Świetnie zostały pokazane te wszystkie problemy, z którymi Człowiek Pająk przez lata musiał się mierzyć. Miles czuje się zagubiony. Nagle zyskał niezwykłe moce i spadł na niego ogromny ciężar ratowania świata, a przecież jest tylko zwykłym dzieciakiem! Na szczęście dla niego, w tych ciężkich chwilach nie będzie sam, a pomoc przybywa z najmniej oczekiwanego miejsca, czyli – zgodnie z tytułem filmu – z innego uniwersum.

Poznajemy Petera B. Parkera, faceta przed czterdziestką, który ma problemy z plecami, rozwiódł się z żoną, a życie umila mu tylko pizza. Wbrew swojej woli trafia on do wymiaru Milesa i staje się kimś w rodzaju jego mentora. Absolutnie kradnie on show i wspaniale prezentuje się jego relacja z głównym bohaterem pełna humoru i doprawiona szczyptą niechęci do superbohaterskich zadań oraz odrobiną ciamajdowatości.

Następnie spotykamy Gwen Stacy, Spider-Woman, prawdziwą rockową, odlotową dziewczynę. Trójka bohaterów stara się razem powstrzymać Wilsona Fiska, a dołącza do nich jeszcze trójka niezwykłych wersji postaci Spider-Mana: Spider-Ham, Spider-Man Noir i Peni Parker z biomechanicznym pajęczym kombinezonem prosto ze świata anime. Kolorowa, zróżnicowana i bardzo charyzmatyczna grupka bohaterów razem staje przed wielkim wyzwaniem.

Bardzo szybko dałem się wciągnąć w tę historię, z jednej strony prostą, bo bohaterowie z różnych uniwersów łączą siły by pokonać złoczyńcę i wrócić do swoich wymiarów, a z drugiej strony mogącą być skomplikowaną dla najmłodszych oraz osób niezaznajomionych z postacią Spider-Mana, bo jest tu mnóstwo żartów, nawiązań i scen, które docenią tylko prawdziwi fani. Jako, że należę do tej grupy, czułem wielką satysfakcję po seansie filmu.

„Spider-Man Uniwersum”, to jedna z tych produkcji w przypadku których podczas oglądania po prostu czujemy, że każdy element jest tu na swoim miejscu, każdy aktor i aktorka pasuje do swojej roli, a klimat jest jedyny w swoim rodzaju. Rewelacyjna jest obsada, w której znaleźli się m. in. Jake Johnson, Mahershala Ali, Liev Schreiber, czy John Mulaney, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Filmowi nie brakuje niczego by stanowić doskonałą rozrywkę, a najlepiej o jego poziomie niech świadczy Oscar za najlepszy film animowany.

W animacji obserwujemy różne odcienie Nowego Jorku. Ma się wrażenie, że przed naszymi oczami ożywa komiks, a my stajemy się jego częścią. Przedstawiony świat jest żywy, w pewnych miejscach pełny dynamicznych kolorów, w innych wypełniony czernią, szarością, przygnębieniem. Do tego doskonale została dopasowana muzyka, w ramach której usłyszycie wielu artystów hip-hopowych, w tym Lil Wayne’a, Anuela AA, czy Juice Wrld, a na ścieżce dźwiękowej znalazły się też utwory Nicki Minaj czy Post Malone’a. Soundtrack daje dużo energii i świetnie podkreśla kulturową i etniczną różnorodność Nowego Jorku oraz samej grupy bohaterów.

„Spider-Man Uniwersum”, to hołd złożony postaciom Człowieka Pająka, zarówno tym z przeszłości, teraźniejszości jak i przyszłości. Film jednoczy fanów, którzy na przestrzeni lat wychowali się na komiksach o superbohaterze stworzonym przez Stana Lee i Steve’a Ditko. Nie brakuje tu nieoczekiwanych zwrotów akcji, zaskakujących wersji znanych postaci, a przy oglądaniu nie sposób się znudzić. Na takiego pajączka czekałem od dawna, a film przekroczył moje najśmielsze oczekiwania i z ręką na sercu wam go polecam.

Ocena: 8,5/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s