Fallout – recenzja 1. sezonu serialu

Pamiętacie jak jeszcze do niedawna załamywaliśmy się poziomem hollywoodzkich ekranizacji gier? Nie jest to wcale tak odległa przeszłość jak mogłoby się wydawać. Jednakże, w ostatnich latach coś w końcu zaczęło się zmieniać na lepsze. Najlepiej świadczy o tym sukces takich tytułów jak Super Mario Bros. czy The Last of Us. Co ważniejsze, wcale nie musimy być wielkimi miłośnikami gier wideo by czerpać z nich przyjemność. Podobnie jest w przypadku najnowszego hitu platformy Prime Video, pt. Fallout.

O czym opowiada serial? To dość złożona sprawa, ale mówiąc najprościej, Fallout przedstawia wizję Stanów Zjednoczonych Ameryki po zbombardowaniu przez bomby atomowe. W tej alternatywnej rzeczywistości mamy podział na zupełnie nowe klasy czy społeczności. Od ukrywających się pod ziemią krypciarzy, którzy w przyszłości mają na nowo zaludnić ziemię, przez szukających artefaktów przeszłości członków Bractwa Stali, aż po całą resztę ludzi, którzy w jakiś sposób przetrwali w radioaktywnej przestrzeni.

Akcja serialu toczy się ponad 200 lat po wspomnianych przeze mnie bombardowaniach. Z jednej strony śledzimy ich wieloletnie konsekwencji, a z drugiej powoli odkrywamy przyczyny, które stanęły za wybuchem wojny. Te dwa wątki przeplatają się na przestrzeni ośmiu odcinków pierwszego sezonu, łącząc się w bardzo zaskakującą prawdę na temat przedstawionego w Fallout świata.

Już po obejrzeniu pierwszej sceny, zanim jeszcze doszło do wybuchu bomb atomowych, czujemy ten specyficzny klimat serialu. To znaczy, szybko ma się wrażenie, że na produkcję nie szczędzono pieniędzy, a im dłużej oglądamy tym bardziej dostrzegamy jak dopracowany w najmniejszych szczegółach jest to tytuł. Jeśli coś wygląda tu sztucznie czy pojawiają się jakiekolwiek wady pod względem wizualnym, efektów specjalnych, dekoracji, itp. to w ogóle tego nie dostrzegamy. Kilkanaście minut pierwszego odcinka i już byłem wciągnięty na całego.

Mamy tutaj trójkę głównych bohaterów. Ich drogi krzyżują się za sprawą człowieka, którego głowę chcą zdobyć wszyscy. Oczywiście, dopiero w finale dowiadujemy się cóż tak cennego skrywała. Nim jednak do tego dochodzi twórcy podrzucają nam tu i ówdzie wskazówki na ten temat. W kolejnych odcinkach eksplorujemy niesamowicie barwny świat. Jest to świat, w którym różne społeczności rządzą się własnymi zasadami.

Wszystko zaczyna się od Lucy, która poszukuje porwanego przez bandytów ojca. Jej oczami obserwujemy niebezpieczny świat radioaktywnej powierzchni. Choć czają się tutaj zmutowane potwory, to często największymi bestiami okazują się sami ludzie i scenarzyści serialu świetnie to wytłuszczyli. W pewnym sensie rzeczywistość jednak wcale tak bardzo się nie zmieniła. Napędzają ją kłamstwa i tajemnice, a te przykuwają naszą uwagę. Fallout wciąga za ich sprawą na całego.

Długo można by pisać co w serialu zadziałało, bo mnóstwo elementów sprawdza się tu po prostu fantastycznie. Zdążyłem już chyba przekonać was, że serial zaprasza widza do barwnego, interesującego świata, prawda? Z jednej strony przyciągają nas do niego rządzące nim prawa. Widzimy jakich okrucieństw trzeba czasami dokonać by przetrwać. Po jakimś czasie nie dziwi nas zatem fakt, że ludzie tracą różne części ciała i jakoś sobie z tym radzą. Potrafi być naprawdę brutalnie, ale w dobrym guście.

Z drugiej strony Fallout wygląda wręcz obłędnie. Dopracowane w najmniejszych szczegółach krypty dają pewne poczucie przytłoczenia związane z życiem pod ziemią. Jednocześnie wyróżniają się retro-futurystyczną stylistyką bardzo przyjemną dla oka. Z kolei powierzchnia to zupełnie inna, ale wciąż oryginalna bajka. Nigdy nie wiesz na co lub na kogo trafisz. Są odludzia pełne niebezpiecznych bestii, lecz również różne osady czy miasteczka, gdzie wcale nie czujemy się spokojniej. Ma się to poczucie jakbyśmy stawali się częścią niesamowitej gry w otwartym świecie.

Na wielką pochwałę zasługuje dobór ścieżki dźwiękowej, która ma wielki udział w budowaniu klimatu serialu. Jako, że zanim doszło do wybuchu atomówek przedstawiony tutaj świat stylizowany jest na lata 50. ubiegłego wieku, to mamy okazję usłyszeć mnóstwo utworów, przypominających tamten okres. Nat King Cole, Johnny Cash, Perry Como, Bing Crosby, Buddy Holly to tylko kilku artystów, których piosenki tworzą unikalną atmosferę w Fallout. Doskonale uzupełniają to oryginalne kompozycje autorstwa Ramina Djawadiego i tak oto za sprawą muzyki zdajemy sobie sprawę, że mamy do czynienia z naprawdę unikalną produkcją.

Fallout to także wspaniałe kreacje aktorskie. Artyści zagrali tutaj na 100% swoich możliwości, wyciskając ze scenariusza maksimum. Oczywiście, najbardziej w pamięć zapada nam trójka charakterystycznych, jakże różnych bohaterów. Walton Goggins ożywia na ekranie postać Ghoula, który niczym samotny rewolwerowiec na Dzikim Zachodzie przebywa pustkowia by przetrwać, zarobić i odnaleźć ważną osobę. Grany przez niego bohater ma w sobie mnóstwo charakteru i charyzmy. Można śmiało powiedzieć, że serial pełen jest niejednoznacznych postaci i Ghoul najlepiej to oddaje.

Kyle MacLachlan ma w pierwszym sezonie małą, ale bardzo ważną rolę. Pokazuje dwa naprawdę zróżnicowane oblicza nadzorcy, w którego się wciela. Idealnie w jego córkę Lucy wcieliła się Ella Purnell. Widzimy w niej wszystkie cechy, a przede wszystkim entuzjazm mieszkańców krypt. Na powierzchni nie pozwala to jej jednak przeżyć. Mamy okazję zobaczyć jaką zmiany wywołuje w niej jej pełna niebezpieczeństw podróż. Ciekawie pokazał się także Aaron Moten jako Maximus. Idealizujący zasady Bractwa Stali przekonuje się, że nie wszystko jest takie proste i musi dokonać trudnych wyborów na swojej drodze, wliczając w to morderstwa i oszustwa.

Jedyne czego żałuję to fakt, że cały pierwszy sezon został dodany na platformę Prime Video za jednym zamachem. Fajnie byłoby bowiem odkrywać co tydzień kolejne tajemnice świata Fallouta. To jednak niewielki minus tej fantastycznej produkcji. Choć mogłoby się wydawać, że to jedynie rozrywkowy serial, to pod płaszczykiem przygody, brutalności i posatpokaliptycznej wizji świata twórcy poruszają ciekawe tematy. Poznając kolejne tajemnice przedstawionej tu rzeczywistości, dostrzegamy jak chciwość i kapitalizm doprowadzają do zagłady świata. Powstają nowe klasy społeczne, ale dostrzegamy w nich podobieństwa do już istniejącej hierarchii. Na koniec obserwujemy jak daleko można się posunąć by w takim miejscu przeżyć.

Całość jest niezwykle klimatyczna. Od muzyki, przez efekty specjalne, zdjęcia i montaż, aż po scenariusz, grę aktorską oraz wpisanie tego wszystkiego w uniwersum gier wideo. No i jeszcze to poczucie humoru, które idealnie się tutaj sprawdza. W wielu momentach zupełnie się tego komediowego elementu nie spodziewamy, ale wypada świetnie. Myślę, że już na ten moment serial Fallout można umieścić na liście najlepszych nowości 2024 r. Ogłoszono już powstanie drugiego sezonu, więc z wielką ekscytacją oczekuję nowych odcinków. Myślę, że po seansie produkcji Amazona z wami będzie podobnie.

Ocena: 8/10

Zdjęcia: Amazon Prime Video

Leave a Reply