Dragon Ball Full Color: Saga o Frizerze tom 1 – recenzja mangi

Seria Dragon Ball Full Color wkracza w kolejny ekscytujący rozdział historii autorstwa Akiry Toriyamy. Po pojawieniu się śmiertelnego zagrożenia w postaci Sayan, akcja mangi przenosi się na obcą planetę. Tam nasi bohaterowie mają zebrać smocze kule, które pozwolą przywrócić do życia poległych w walce z rasą kosmicznych wojowników przyjaciół. Nie wiedzą jednak, że czeka ich zdecydowanie trudniejsza przeprawa niż na Ziemi.

Pierwszy tom kolejnej sagi z Dragon Balla zabiera nas na Namek, rodzinną planetę Piccolo. Szybko okazuje się jednak, że znalezienie tamtejszych smoczych kul nie będzie tak łatwe jak wszyscy się tego spodziewali. Nie tylko powraca zagrożenie w postaci Vegety (na dodatek o wiele silniejszego), ale także nowego złola i głównego antagonisty tej części sagi Frizera. Już samo spojrzenie na jego zimne, pozbawione emocji oblicze potrafi przyprawić o gęsią skórkę.

Choć pierwszy tom Dragon Ball Full Color zaczyna się naprawdę spokojnie, to na fajerwerki nie musimy czekać zbyt długo. Bodaj najlepszym elementem tego tomu jest sposób w jaki autor nakreśla antagonistów. Vegeta dopiero co sprawiał wrażenie największego skurczybyka w historii, a tutaj okazuje się, że jeszcze nie pokazał wszystkiego na co go stać. Nie okazuje miłosierdzia nikomu na drodze do realizacji swojego celu. Podobnie rzecz się ma ze wspomnianym wcześniej Frizerem. Jednakże, on nie musi nawet prezentować odrobiny swojej mocy by czytelnik zorientował się z kim ma do czynienia.

Miłą odmianą jest sama planeta Namek, która w końcu prezentuje się zupełnie inaczej niż Ziemia. Tym bardziej, że możemy zobaczyć ją w kolorze. Na pierwszy rzut oka nie widać może wielkiej różnicy z rodzinną planetą bohaterów, ale szybko przekonujemy się, że tamtejsza rzeźba terenu działa na ich korzyść. Poza tym miło było zobaczyć innych Nameczan, pomimo okrutnego losu jak ich tutaj spotyka.

Toriyama ma dla nas w tym tomie sporo niespodzianek. Te wiążą się z dynamiczną akcją, której jak zwykle w Dragon Ball Full Color nie brakuje. Vegeta rozprawiający się z kolejnymi rywalami to wisienka na torcie tej części historii. Choć manga potrafi być naprawdę brutalna, a złoczyńcy okrutni, to autor potrafi pokazać to w taki sposób, że młodsi czytelnicy nie muszą odwracać wzroku, jednocześnie zachęcając wszystkich czytelników, bez względu na wiek do lektury.

Podobnie jak w przypadku poprzednich tomów, tak i tym razem nie zabrakło dodatków. Są dość skromne, ale jak zwykle świetnie wykonane. No i oczywiście kolorowe. Pokrótce opisują one nowoczesne technologie i wynalazki, które będziemy mieli okazję zobaczyć w Sadze o Frizerze.

Wprowadzenie do nowej sagi jest świetne. Przede wszystkim trzyma nas w napięciu, bo Kuririn i Gohan stają w obliczu konfrontacji z przeciwnikami o wiele potężniejszymi od nich. Jak się zachowają? Czy uda im się przeżyć? No i jak zdobędą smocze kule? Mając te pytania gdzieś z tyłu głowy, z zapartym tchem czytamy kolejne rozdziały mangi. Czy dosyć niepozorny Frizer rzeczywiście jest silniejszy od nikczemnego Vegety? Już nie mogę doczekać się kolejnego tomu by sobie o tym przypomnieć!

Ocena: 8/10

Leave a Reply