Fabled Lands: Rozdarte królestwo – recenzja gry

Uwielbiam zanurzać się w fantastycznych krainach i odkrywać uroki nowych, wielkich światów. Choć zazwyczaj robię to oglądając kolejne filmy, seriale, czy animacje. Taką szansę dają mi jednak również gry, a jednym z ciekawszych sposobów na poznawanie nieznanych krain i przeżywania wielu przygód są gry książkowe. Jednym z tytułów, który ostatnio przyniósł mi mnóstwo pozytywnych emocji był Fabled Lands: Rozdarte królestwo.

Fabled Lands: Rozdarte królestwo to pierwsza książka z serii Fabled Lands, oryginalnej gry paragrafowej stworzonej przez Dave’a Morrisa i Jamie’ego Thomsona. W przeciwieństwie do tradycyjnych gier książkowych z rodzaju „wybierz swoją przygodę”, Fabled Lands oferuje rozległy świat, który możemy swobodnie eksplorować, wykonując misje, handlując i wchodząc w interakcje z różnymi postaciami. Dokonane przez nas wybory wpływają dalszy ciąg naszej podróży.

W tej przygodzie nie znajdziecie jednej, wytyczonej ścieżki. Co więcej, niektóre zadania rozpoczęte w pierwszym tomie odsyłają nas do kolejnych tomów z serii. Jeśli je posiadamy, możemy sięgnąć po następną książkę pełną barwnych przygód do przeżycia i niezwykłego świata do odkrycia. W innym przypadku, gra odsyła nas w innych kierunkach. Możemy przemierzać krainę Sokara we własnym tempie, odwiedzać miasta, świątynie, gildie i różne regiony.

Na początku tworzymy swoją postać z wybranych typów – wojownik, mag, łotr, kapłan, podróżnik i trubadur. Każda z nich posiada charakterystyczne statystyki, które wraz z kolejnymi wyzwaniami możemy rozwijać. Ulepszamy swój ekwipunek, zdobywając przedmioty podnoszące nasze umiejętności. Wszystko zależy od naszych wyborów, które definiują naszą przygodę z Fabled Lands: Rozdarte królestwo.

Akcja książki toczy się w królestwie Sokara, które zostało spustoszone przez wojnę domową. Rozpoczynając naszą przygodę, próbujemy odnaleźć się w panującym tam politycznym chaosie, pełnym czasami brutalnej rywalizacji. Twórcy malują naprawdę ciekawy i rozległy świat. Do tego mamy również mapę, która pozwala nam zwizualizować sobie pewne charakterystyczne lokacje. Jednakże, sam styl w jakim tytuł ten został napisany, pozwala nam z łatwością wyobrazić sobie to uniwersum.

Nie mamy tu głównej linii fabularnej ani sztywno określonych celów, co daje nam swobodę w podejmowanych przez nas decyzjach oraz eksploracji Sokary, odnajdywania skarbów, walki, handlu lub zdobywania fortuny, itp. Możemy stać się wyznawcami różnych religii, zbudować własną łódź czy walczyć z potworami. Do wyboru, do koloru.

Kolejne teksty dają nam wybór tego co możemy dalej zrobić, odsyłając nas do poszczególnych paragrafów. Oprócz tego, potrzebne będą wam dwie kości, gdyż w trakcie walk oraz przy odwiedzaniu niektórych lokacji będą nam one niezbędne. Tutaj pamiętamy także o statystykach i naszym ekwipunku, który zapisujemy na specjalnie przygotowanym do tego arkuszu, stanowiącym część gry, a grać naprawdę możemy bez końca.

Fabled Lands: Rozdarte królestwo jest bodaj trzecią grą książkową/paragrafową, z którą miałem do czynienia i z każdym kolejnym tytułem, coraz bardziej podoba mi się ten sposób spędzania wolnego czasu i rozrywki. W tym konkretnym przypadku mnogość wyborów oraz fakt, że nasza rozgrywka może trwać i trwać, i trwać w połączeniu z barwnym światem fantasy zadziałały zdecydowanie na korzyść tej pozycji. Gorąco zachęcam was byście sami się o tym przekonali.

Ocena: 7,5/10

Zdjęcia: Muduko

Za możliwość zrecenzowania Fabled Lands: Rozdarte królestwo chciałbym podziękować wydawnictwu Muduko.

We własny egzemplarz gry zaopatrzycie się pod poniższym linkiem: https://sklep.muduko.com/pl/p/Fabled-Lands-1-Rozdarte-Krolestwo/369

Jeden komentarz

  1. Jestem w trakcie tych przygód i ogromne wrażenie na mnie robi przedstawiony świat i wielość mozliwośći jego eksploracji 🙂 Czuję spory zakres otwartości i kreowania przygody 🙂

    Polubienie

Leave a Reply