Po fantastycznej i refleksyjnej Planecie małp oraz dramatycznym finale jej kontynuacji, zastanawiałem się jak twórcy tych filmów mogli dalej popchnąć tę historię, wiedząc, że przede mną jeszcze trzy odsłony całej serii. Tak oto, nie mając zielonego pojęcia, czego mogę się spodziewać, zasiadłem do seansu filmu Ucieczka z planety małp.
Przygotujcie się na niespodziankę. Tym razem bowiem, jak sugeruje nam sam tytuł filmu, nie wracamy na Planetę małp. W pierwszym zwrocie akcji jaki prezentuje nam produkcja z 1971 roku, na Ziemię trafia troje astronautów. Ich statek wygląda znajomo, ale nie jesteśmy w przyszłości, lecz w ówczesnej teraźniejszości. Oglądamy z uwagą, nie wiedząc co za chwilę się wydarzy. Nagle, okazuje się, że trójka przybyszy to dobrze znane nam małpy – Zira, Cornelius i dr Milo!
Akcja filmu Ucieczka z planety małp przenosi nas do świata ludzi. Otrzymujemy zatem odwrócenie ról względem dwóch poprzednich części, tylko czy małpich bohaterów czeka podobny los jak astronautów, którzy trafili do przyszłości? Zgodnie z finałem poprzedniej części, Ziemia uległa unicestwieniu, więc nie mają oni gdzie wrócić. Jak ustosunkują się do ludzi, a jak ludzie zareagują na ich pojawienie się? Właśnie o tym opowiada trzecia odsłona tej franczyzy.
Twórcy kolejny raz postawili na coś zupełnie innego niż w pierwszych odsłonach serii. Ucieczka z planety małp stawia bardziej na rozwój małpich bohaterów i ich emocje niż na akcję. Zrobienie z Ziry i Corneliusa swego rodzaju celebrytów okazało się być bardzo ciekawym zabiegiem, pokazującym zupełnie inne podejście niż stosunek małp do ludzi z przyszłości. Ten motyw dodaje historii kolorytu i humoru, na które nie było miejsca w Planecie małp i jej kontynuacji.

Nie wszyscy są jednak pozytywnie nastawieni do przybyszy z przyszłości. Niektórzy podejrzewają, że małpy coś ukrywają. Próbując poznać prawdę, na jaw wychodzą fakty, które mogą im zaszkodzić. Dzięki temu z kolei film zyskuje inną, mroczniejszą stronę, która wprowadza do fabuły napięcie, niepokój i dramatyzm. Produkcja świetnie przechodzi od komedii do dramatu, a ostatecznie do tragicznego i poruszającego finału.
Na pierwszym planie filmu znalazła się relacja między Zirą, a Corneliusem, która jest pełna ciepła, humoru, okazyjnych przekomarzań i wzajemnego dbania o siebie. Kim Hunter i Roddy McDowall mają okazję nadać więcej charakteru swoim postaciom i spisują się tutaj doskonale. Widzimy jak para radzi sobie w zupełnie nowym otoczeniu z kolejnymi przeciwnościami losu. Bardzo fajnie wypada również postać życzliwego, chcącego pomóc małpom dr Lewisa Dixona, czy podejrzliwego dr Otto Hassleina.

Jeśli chodzi o kostiumy, scenografię i charakteryzację, Ucieczka z planety małp trzyma poziom całej serii. Małpi bohaterowie wyglądają naturalnie i bardzo fajnie wypadają w ludzkim otoczeniu. Znaczne ograniczenie scen akcji i widowiskowości nie działa na niekorzyść filmu. Wyróżnia się on bardziej dramatycznym podejściem, stanowiąc komentarz społeczny na takie tematy jak rasizm, eksperymenty na zwierzętach, czy strach przed obcymi.
Twórcom po raz kolejny udaje się zaskoczyć widza. Mamy tutaj kilka istotnych zwrotów akcji, pchających fabułę filmu do przodu. Jednocześnie, odbijają się one na uniwersum i kolejnych częściach cyklu. Dowiadujemy się m. in. jak doszło do panowania małp, a sekret skrywany przez Zirę bezpośrednio wpływa na dalsze losy małp, prowadząc do emocjonalnego finału.

Jeśli pierwsza część była intelektualną satyrą, druga apokaliptycznym horrorem, to trzeci rozdział franczyzy jest wzruszającą tragedią z komentarzem społecznym. Ucieczka z planety małp intryguje i wciąga. Lekki i komediowy początek filmu może uśpić naszą czujność, ale wkrótce przypominamy sobie, że małpy i ludzie nie mogą jednak żyć w zgodzie. Produkcja utrzymuje dobry poziom serii, zarazem wnosząc do niej kolejne, nowe elementy, ciągle angażując widza. Zdecydowanie polecam.
Ocena: 6,5/10
Zdjęcia: 20th Century Fox
