Większość filmów studia Ghibli kojarzy nam się z przyziemnymi, ale głębokimi historiami, nieraz w połączeniu z elementami fantasy. Nie dotyczy to jednak wszystkich tytułów z ich repertuaru. Bardzo ciekawym wyjątkiem od tej reguły jest bowiem Szkarłatny pilot.
Tym razem Hayao Miyazaki serwuje nam bardzo stylową rozrywkę, która zainteresuje zwłaszcza miłośników lotnictwa, ale także wszystkich widzów, którzy lubią kawał solidnej i dynamicznej akcji. Szkarłatny pilot jawi się jako swego rodzaju laurka, czy pieśń pochwalna dla lotników. Jest co nieco o miłości, wojnie, stracie, ale naszą największą uwagę przykuwają podniebne popisy lotników.
Film przenosi nas do lat 20. XX wieku. Trafiamy na Adriatyk. Tam poznajemy głównego bohatera – Marco Pagot (Porco Rosso). To były as lotnictwa z czasów I wojny światowej, który zostaje dotknięty przez klątwę. Stąd jego świńska twarz. Nie załamuje się jednak i zostaje podniebnym łowcą nagród. Poluje na powietrznych piratów, którzy terroryzują turystów, lokalnych rybaków, itd.
Nasz bohater to w gruncie rzeczy prosty facet. Bierze kasę, popija wino w Hotel Adriano na małej wysepce, flirtuje z piękną właścicielką, Giną i chwyta dzień. Nie da się dostrzec co mu na sercu leży, ale z interakcji z innymi bohaterami, domyślamy się, że nie jest w pełni szczęśliwy. Skupia się jednak na tym, co potrafi robić najlepiej – latać.

Szkarłatny pilot nie opowiada historii o określonym kierunku. Tak naprawdę, oglądając film nie mamy pojęcia dokąd zmierza nasz bohater, ani jaki jest jego główny motyw. Ot, trafiamy na konkretny okres w życiu pilota, a podobnych przygód mógł pewnie przeżyć na pęczki. Z czasem pojawiają się kolejne wątki, ale Miyazaki zdaje się nam sugerować, że po prostu powinniśmy cieszyć się tą opowieścią, a nie dogłębnie ją analizować.
Kto wie co nieco na temat życia Hayao Miyazakiego, ten wie, że reżyser kocha samoloty i doskonale to tutaj widać. Każdy lot jest niczym animowana perełka. Ten podniebny balet – od płynnych skrętów, przez odbicia od wody, ryk silnika, aż blask słońca na czerwonym lakierze – został przepięknie pokazany. Sceny powietrzne w filmie to do dziś jedna z najlepszych animowanych choreografii walki w historii kina.

Szkarłatny pilot, to wyjątkowy film Miyazakiego, gdyż nie ma w nim takiej dawki dramatu jak w pozostałych jego animacjach. Jest za to więcej akcji i humoru, które świetnie się ze sobą komponują. Duża w tym zasługa naszego charyzmatycznego, głównego bohatera, niby zmęczonego życiem, ale wciąż dającego z siebie 100%, gdy w grę wchodzi latanie. Jest tutaj lekkość, slapstick, odrobina flirtu i dużo dystansu Porco Rosso do samego siebie i wszystkie te elementy doskonale ze sobą współgrają.
Miyazaki stworzył tutaj wiele świetnych postaci. Gina to dojrzała, zmysłowa właścicielka lokalu, w którym stołują się piloci. Fio to 17-letnia mechanik z Mediolanu pełna młodzieńczej energii i bezczelnej pewności siebie. Ich relacje z Porco, choć bardzo różne, to zapadają nam w pamięć za sprawą ich charakterystycznej charyzmy. Do tego dorzucić musimy jeszcze całą paletę przeróżnych pilotów, którzy przewijają się w trakcie filmu i wnoszą do niego przede wszystkim mnóstwo humoru i kolorytu.

Mnóstwo emocji, pozytywnej energii i barwnych bohaterów. Szkarłatny pilot ma w sobie coś z filmów z lat 30. i 40. jeśli chodzi o klimat i styl narracji. Nie przypadkowe są pewne skojarzenia z takim klasykiem jak Casablanca. To tytuł, który zadowoli fanów lotnictwa, a niejedno dziecko po jego obejrzeniu zapragnie zostać pilotem. Słodko-gorzka postać głównego bohatera pozwala nam wierzyć w to, że warto iść do przodu mimo życiowych dramatów. Jeśli chcecie zobaczyć coś lekkiego, zabawnego i wciągającego, a jednocześnie pięknie zanimowanego z niezliczoną ilością detali i cudownymi sekwencjami akcji, to zdecydowanie polecam wam film z 1992 roku.
Ocena: 7/10
Zdjęcia: Studio Ghibli
