Moje dzieciństwo przypada na przełom wieków, a przez to wielkim sentymentem darzę mnóstwo dzieł popkultury stworzonych w latach 90. Jest coś w tamtej stylistyce, co od zawsze przyciągało moją uwagę i z ogromną przyjemnością odkrywam jej kolejne przykłady, z którymi nie miałem do tej pory styczności. Jeden z nich właśnie trafił w moje ręce, a jest nim komiks, zatytułowany Battle Chasers.
Joe Madureira to autor komiksów, którego życiowe wybory są bardzo istotne dla zrozumienia wydanego właśnie przez Nagle! Battle Chasers. Warto bowiem już na wstępie podkreślić, że choć początki Battle Chasers sięgają 1998 roku, w związku odejściem Madureiry do branży gier wideo, komiks został zamrożony w czasie i przez wiele lat fani serii nie mieli okazji poznać dalszego ciągu przedstawionej tu historii. To z kolei wpłynęło zarówno na jej odbiór, a zwłaszcza jakość, która wraz ostatnimi rozdziałami znacznie spadła.
No dobrze. To o czym tak właściwie opowiada ten tytuł? Akcja Battle Chasers toczy się w świecie, łączącym ze sobą magię i technologię, nadprzyrodzone moce i specjalne artefakty. Dziewięcioletnia Gully przeżywa atak na swój dom. Tajemniczy napastnicy okazują się być… wilkołakami, szukającymi jej ojca. Tego jednak nigdzie nie widać, a jego zniknięcie i pozostawione przez niego tajemnicze pudełko, jest jednym z motywów, napędzających fabułę.

Bohaterka komiksu, mimo tarapatów, ma nie lada szczęście. Szybko natrafia na potężnego wojennego golema, Calibretto oraz czarodzieja Knolana, którzy postanawiają się nią zaopiekować. Wkrótce z pomocą przybywa także wielki wojownik i mistrz miecza, który porzucił jednak dawne życie – Garrison. Z czasem pojawiają się kolejne, barwne postaci jak najemniczka, Czerwona Monika, chciwy król Vaneer, czy tajemniczy Sebastius Nefar. Najważniejsze pytanie jakie z czasem sobie zadajemy, to czy uda się odnaleźć ojca Gully, Aramusa?
Przez dziewięć rozdziałów tej historii zostajemy wciągnięci do magicznego świata, pełnego tajemnice, zwrotów akcji i zarówno komediowych jak i dramatycznych wątków (rodzinna zdrada, chciwość i egoizm ludzi u władzy). Opowieść rozwija się naprawdę dynamicznie i z ciekawością wypatrywałem jej dalszego ciągu, mimo tego, że im dłużej czytałem tym dłużej bez odpowiedzi pozostawały wspomniane przeze mnie wcześniej pytania.

Niestety, pozytywne wrażenia zaczęły się sypać po dziewiątym rozdziale. Kolejne trzy zeszyty zawarte w Battle Chasers wydane zostały bowiem po 20 latach przerwy i czytając komiks da się odczuć pewną zmianę w narracji i stylu jaka następuje w tym momencie. Odniosłem wręcz wrażenie, jakby Madureirze wcale nie zależało na zakończeniu tej historii, mimo powrotu do niej. Wydaje się jakby nie miał pojęcia w jakim kierunku powinna podążyć, pewne wątki zostają urwane, a konkluzji nadal nie widać na horyzoncie.
Podobnie rzecz się ma ze stroną wizualną komiksu. W początkowym runie (1998-2001) ilustracje są pełne życia, koloru i szczegółów. Od mięśni i kobiecych walorów, przez zbroje, bronie i artefakty, aż po magię, efektowne walki i charakterystyczne wizerunki poszczególnych bohaterów. Nie potrzeba nam więcej by świat Battle Chasers ożywał na naszych oczach. Zapominamy o scenariuszowych niedociągnięciach i fabularnej prostocie, w pełni oddając się barwnym przygodom bohaterów. W ostatnich rozdziałach widać jednak znaczny spadek jakości. Wszystko zaczyna wyglądać jakby sztuczniej i jest bardziej kanciaste i kreskówkowe. Ma się wrażenie, że ktoś zapomniał o wyżej wspomnianych walorach komiksu i próbował rysować go dalej już we własnym stylu. Niestety, działa to na jego niekorzyść.

Chciałbym dać Battle Chasers zdecydowanie wyższą ocenę, gdyż początkowo historia naprawdę mnie wciągnęła, a wręcz mnie oczarowała. Mam jednak wobec niej ogromny niedosyt. Czuję, że nie wykorzystano potencjału bohaterów i świata przedstawionego, którego jedynie skromną część poznaliśmy na kartach komiksu. Zabrakło jakiegoś rodzaju spoiwa, które połączyłoby wiele jego fajnych elementów w całość. Miałem spore oczekiwania wobec tego tytułu i mimo tego, że to wciąż dosyć solidne fantasy, jestem nim zawiedziony.
Ocena: 6/10
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania komiksu chciałbym podziękować wydawnictwu NAGLE!
We własny egzemplarz komiksu możecie zaopatrzyć się pod poniższym linkiem: https://www.naglecomics.pl/battle-chasers/3-232-194

