Ostatnio zastanawiałem się nad tym, jaką częścią naszego prywatnego życia, większość z nas za żadną cenę nie chciałoby się podzielić ze światem. Czym możemy tak się wstydzić, że wolimy ukrywać prawdę przed otaczającą nas rzeczywistością. Jako pierwsze na myśl przyszły mi nasze upodobania seksualne. Dokładnie tym tropem poszedł jeden z najnowszych seriali HBO, zatytułowany Chętni na seks.
Oryginalny tytuł serialu – DTF St. Louis – mówi nam o nim więcej niż Chętni na seks. Akcja toczy się na przedmieściach St. Louis, a DTF tyczy się aplikacji randkowej, której celem jest łączenie osób, które mają ochotę spotkać się na seks. Dwóch mężczyzn w średnim wieku, z różnymi problemami małżeńskimi, postanawia wypróbować aplikację. Nie wiedzą jednak, że zapoczątkowany tym ciąg wydarzeń, który później będzie miał miejsce, ostatecznie doprowadzi do śmierci jednego z nich.
Serial zaczyna się bardzo spokojnie, takie zresztą jest całe jego tempo. Można wręcz odnieść wrażenie, że nie dzieje się tu nic ciekawego, oryginalnego, ani wciągającego. Mamy pewien schemat, ale to wszystko wydaje się być w dużej mierze przewidywalne, może nawet trochę nudne. Jednakże, wraz z finałem pierwszego epizodu, gdy dowiadujemy się o śmierci jednego z bohaterów, a do akcji wkracza wymiar sprawiedliwości, właśnie wtedy zaczyna robić się ciekawie i z odcinka na odcinek jest coraz lepiej.
Zanim przejdę do wrażeń, dotyczących serialu, warto poznać jego bohaterów. Mamy tutaj bowiem do czynienia z postaciami, które wiele zyskują na bliższym poznaniu. Początkowo, wydają się jednak zupełnie zwyczajnymi, choć może odrobinkę ekscentrycznymi ludźmi. Clark Forrest to prezenter pogody w lokalnej telewizji. Facet, który wydaje się mieć ułożone życie, którego wiele osób mogłoby pozazdrościć, przechodzi jednak przez kryzys, który rzuca go w kierunku DFT St. Louis. Poznaje Floyda Smernitcha, tłumacza języka migowego, który zaczyna pracę w jego stacji. Panowie zaprzyjaźniają się i to właśnie wspomniana aplikacja, jest punktem wyjścia dla rozwoju ich relacji. W ich historię zaangażowana zostaje żona Floyda, Carol, która zaczyna romans z Clarkiem, spełniając jego seksualne fantazje. Brzmi oryginalnie i tak też jest.

Skoro przy bohaterach jesteśmy, to trzeba pochwalić Jasona Batemana, Davida Harboura i Lindę Cardellini w rolach głównych. Naprawdę świetnie odnajdują się w swoich rolach. Doskonale oddają emocje, targające życiem ich postaci, powoli odkrywając przed nami ich kolejne warstwy. Nadają historii wiarygodności, choć ta może momentami wydać się nieco szalona. Prowadząca śledztwo para Donoghue Homer i Jodie Plumb ma nam tutaj mniej do pokazania, ale Richard Jenkins i Joy Sunday złapali fajną chemię, grając dwie skrajnie różne osobowości. Zresztą, to przekłada się na rozwój ich postępowania, nadając fabule dodatkowego wymiaru.
Tym, co mnie przyciągnęło do serialu, jest to jak Chętni na seks pokazuje ewolucję przyjaźni dwójki głównych bohaterów. Przekonujemy się bowiem, że dwóch mężczyzn może być przyjaciółmi, może się kochać, ale bez seksu, chociaż ten odgrywa tu istotną rolę. Relacja, w zaskakującym zwrocie akcji, a tych zresztą mamy tutaj wiele, przeradza się bowiem w skomplikowany trójkąt miłosny, którego konsekwencje trwale odciskają piętno na życiu bohaterów.

Serial w oryginalny sposób łączy tematykę kryzysu wieku średniego, męskiej przyjaźni, zdrady i pożądania. W naprawdę wiarygodny sposób przedstawia fragmenty historii, poruszające te kwestie. Zdecydowanie nudniej prezentuje się część związana z policyjnym śledztwem. Tym bardziej, że już w pierwszym odcinku przekonujemy się jakie jest zakończenie wspomnianego przeze mnie trójkąta, a opcji jak do tego doszło tak naprawdę nie jest zbyt wiele. Nie wiemy, czy Carol przypadkiem nie ma problemów psychicznych, a może to Clark, który w końcu ma wiele fantazji, skrywa mroczną naturę. Twórcy produkcji skutecznie uśpili moją czujność i zupełnie nie pomyślałem o rozwiązaniu, które ostatecznie miało miejsce w finałowym epizodzie.
Tym, co jeszcze sprawiło, że serial mi się podobał i z ciekawością oglądałem kolejne odcinki jest odkrywanie przed widzem ludzkiej natury. Chętni na seks zachęca nas do refleksji na temat naszego życia intymnego. Zdecydowanie bardziej pokazuje jednak jak może wyglądać prawdziwa przyjaźń między dwójką mężczyzn. Wraz z rozwojem fabuły zastanawiamy się, czy na co dzień jesteśmy w pełni szczerzy ze swoimi partnerami, czy nie boimy się podążać za tym, co nas uszczęśliwia, nawet jeśli mogłoby to wydać się dziwne. Ta warstwa produkcji HBO przyciągnęła mnie do niej po nieco niemrawym początku.

Chętni na seks, to jednak serial, który nie obył się bez wad. Ich zdecydowana część dotyczy rozwoju śledztwa. Oskarżony o morderstwo nie bierze od razu adwokata i z własnej, nieprzymuszonej woli opowiada połowę historii podczas przesłuchania. Na dodatek, często mówi pewne rzeczy bez kontekstu, które wpakowałyby go w jeszcze większe tarapaty, a wisi nad nim widmo kary śmierci. Co jeszcze lepsze, nie wydaje się to specjalnie wzruszać bohatera. Policja wydaje się po prostu nie być dobrze przygotowaną do przeprowadzenia postępowania, a na dodatek prowadzi je w ślamazarnym tempie. Choć polubiłem parę detektywów, to sposób w jaki rozpisano ich działania często wydaje się nie mieć sensu.
HBO kolejny raz zaoferowało nam intrygującą historię o ciekawej tematyce. Serialowi daleko jest do ideału, ale wyróżnia się mocnymi kreacjami aktorskimi i rozbudowaną warstwą emocjonalną. Zwinnie balansuje między scenami napięcia, a zabawnymi fragmentami. Zachwyciło mnie to jak seks został wykorzystany by pokazać ludzkie frustracje, a w pamięć zapadła mi zwłaszcza rola Lindy Cardellini. Nie każdemu przypadną jednak formuła kryminalnego śledztwa, no i powolne tempo akcji, które psują nieco pozytywny odbiór produkcji.
Ocena: 6,5/10
Zdjęcia: HBO
